Arka Gdynia mocno przygotowuje się do wiosennej walki o T-Mobile Ekstraklasę

Janusz Woźniak
Tomasz Bołt/Polskapresse
Piłkarze Arki są w trakcie drugiego, w przygotowaniach do rundy wiosennej, zgrupowania dochodzącego na obiektach GOSiR.

Drugie zgrupowanie potrwa do soboty i zakończone zostanie sparingowym meczem z Olimpią Grudziądz (godz. 16). Trener żółto-niebieskich, Paweł Sikora, zrezygnował natomiast z zaplanowanego na dziś sparingu ze Startem Warlubie.

- Każdy sparing na sztucznej trawie to potencjalne zagrożenie dla zdrowia zawodników. Lista kontuzjowanych nam się powiększa, więc nie chcę ryzykować kolejnych urazów. To dlatego zrezygnowałem z środowego sparingu. Zamiast niego odbędzie się normalny trening - informuje gdyński szkoleniowiec.

Duża liczba urazów na pewno komplikuje przygotowania Arki do wiosennej części sezonu. Praktycznie w żadnej z dotychczasowych gier kontrolnych trener Arki nie mógł wystawić optymalnego składu.

- Swoistą izbę chorych ciągle mamy w drużynie otwartą - mówi Marek Gaduła, koordynator sztabu medycznego w Arce. - W tej chwili z najpoważniejszymi urazami zmagają się Michał Szubert i Michał Marcjanik. Oni są jeszcze diagnozowani, co pozwoli na wybranie najskuteczniejszego i najlepszego sposobu leczenia. Z nimi, aby wyleczyli się do pierwszego meczu, mogą być największe problemy.

- Pozostała trójka na liście kontuzjowanych to Marcus da Silva, Michał Pruchnik i Glauber Souza Couto. Tu mam bardziej optymistyczne wiadomości, bo ci zawodnicy powinni w najbliższych dniach sukcesywnie wracać do treningów z drużyną. Do wiosennej inauguracji powinni już być do dyspozycji trenera, chociaż pewnie typowo piłkarskich zaległości treningowych nie da się uniknąć - zakończył M. Gaduła.

Arka ma za sobą 9 spotkań sparingowych, których wyniki raczej nie rzucają na kolana. Tylko dwa zwycięstwa, w tym cenne z Pogonią Szczecin, dwa remisy i pięć porażek. Gdynianie zdobywają mało bramek. Przez nieomal 500 minut nie potrafili trafić w tych sparingach do siatki rywali.

- Trzymam amunicję na marzec, bo ligowe gole są przecież w zupełnie innej cenie - żartuje Arkadiusz Aleksander, najlepszy jesienią snajper żółto-niebieskich. - Do tego te treningi i sparingi na sztucznej trawie. Różnica pomiędzy grą na naturalnej nawierzchni i sztucznej, pomijając już zagrożenia urazami, jest taka jak pomiędzy hokejem na lodzie i na trawie. Tu i tu hokej, ale to zupełnie nie to samo.

Czy trenera Sikory nie martwi dyspozycja drużyny?

- Staram się spokojnie podchodzić do bieżących wydarzeń- mówi trener. - Mamy swój plan który realizujemy, chociaż kontuzje i choroby zawodników na pewno nie ułatwiają zadania. No, ale w tej sytuacji więcej możliwości pokazania się w grach kontrolnych dostali młodzi wychowankowie klubu, co w przyszłości powinno procentować. Nie demonizowałbym wyników spotkań sparingowych. Dyspozycja drużyny będzie w najbliższym czasie rosnąć, kiedy więcej będzie treningów taktycznych, także tych związanych ze stałymi fragmentami gry. Liczę przy tym, że przy sprzyjających aktualnie warunkach pogodowych za kilka dni będziemy już mogli potrenować na naturalnej trawie. Im szybciej tym lepiej.

Szukasz więcej sportowych emocji?


POLUB NAS NA FACEBOOKU!">POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

1500

W I lidze.

Dodaj ogłoszenie