Arka Gdynia ma zagrać odważnie. Ważny mecz z Miedzią Legnica w walce o utrzymanie w Lotto Ekstraklasie

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Fot. Karolina Misztal
Zagrać żwawiej w ataku i w końcu zwyciężyć to cel, jaki trener Jacek Zieliński i piłkarze Arki stawiają sobie przed dzisiejszym meczem z Miedzią Legnica.

Łukasz Czepiela wylądował samolotem na molo w Sopocie. Zobac...

Drugie z siedmiu spotkań żółto-niebieskich w grupie spadkowej rozpoczyna się o godz. 18 w Gdyni. Arka, która nie wygrała od piętnastu ligowych spotkań, a w poniedziałek uległa na wyjeździe 0:1 Górnikowi Zabrze, bezpośredniemu rywalowi w walce o utrzymanie, stoi obecnie pod ścianą. Kolejne porażki i śrubowanie niechlubnego rekordu spotkań bez zwycięstwa oznaczały będą murowany spadek z Lotto Ekstraklasy.

CZYTAJ TAKŻE: Arka Gdynia ma zagrać odważnie. Ważny mecz z Miedzią Legnica w walce o utrzymanie w Lotto Ekstraklasie

- Po meczu w Zabrzu powiedzieliśmy sobie w szatni, że dla nas margines błędu już się wyczerpał - mówi trener Jacek Zieliński. - Ta seria nie może trwać w nieskończoność. Musimy z Miedzią Legnica zagrać odważniej, po to, aby zgarnąć pulę trzech punktów. Ten mecz jest kluczowy. Jeśli go wygramy, w dalszym ciągu jesteśmy w grze.

Trener dość trafnie zdefiniował też największy problem Arki, którym jest obecnie niemrawa postawa w ofensywie oraz złe krycie przy stałych fragmentach gry. Możliwe są więc roszady taktyczne i kadrowe.

- Być może będziemy nieco inaczej ustawieni - mówi Jacek Zieliński. - Głęboko wierzę, że zawodnicy się przełamią. Oni potrafią grać w piłkę, co wielokrotnie udowadniali.

Z opiniami trenera trudno się nie zgodzić. Należy tylko te pomysły w końcu przekuć w czyny. Wypada mieć nadzieję, że dziś nie zobaczymy Arki ponownie „klepiącej” bez sensu piłki w środku pola, tylko na murawę wyjdzie ekipa zdeterminowana, dynamiczna, chcąca od pierwszych minut stłamsić przeciwnika.

Trener Zieliński musi brać też pod uwagę, że Arka w ostatnich spotkaniach traci średnio mniej więcej jednego gola w meczu po stałym fragmencie gry. Nie zapowiada się też, niestety, na postęp w tym względzie, gdyż dzieje się to w coraz bardziej kuriozalnych okolicznościach. Trener otwarcie przyznał, że w Zabrzu, tracąc bramkę, jego zawodnicy zachowali się jak trampkarze.

Wniosek nasuwa się prosty. Aby wygrać, wypada pomyśleć o strzeleniu co najmniej dwóch goli. Zagwarantować to mogą nie defensywni pomocnicy, tylko zawodnicy umiejący trafiać do siatki. Nie ma już co dalej kombinować. Bilans strzelonych bramek w karierze jasno podpowiada, że Marcus da Silva, Luka Zarandia, czy Goran Cvijanović mają większe szanse pokonać bramkarza rywala, niż np. Adam Deja.

Żołto-niebiescy wystąpią dziś osłabieni brakiem Aleksandyra Kolewa, Rafała Siemaszki i Mateusza Młyńskiego. Niepewny jest także występ Michała Janoty.

Trener nie będzie miał natomiast możliwości popełnienia trzeci raz pod rząd tego samego błędu i wystawienia Nabila Aankoura, który pauzuje za kartki. Fakt ten należy odbierać raczej jako poważne wzmocnienie zespołu.

Adam Marciniak: Ten gol to był kryminał

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie