Arka Gdynia ma za sobą udaną jesień. Wiosną będzie bronić miejsca w grupie mistrzowskiej

Rafał Rusiecki
Fot. Piotr Hukało
W bardzo dobrych nastrojach są w Gdyni. Arka zrobiła w tym roku kalendarzowym duży skok sportowy. W cuglach wygrała rywalizację w I lidze. I siłą rozpędu imponowała na początku sezonu ekstraklasowego.

- Mieliśmy świadomość, że czeka nas większe wyzwanie, niż w I lidze - tłumaczy Grzegorz Witt, drugi trener Arki. - Po meczu z Wisłą Kraków (w 2. kolejce - przyp. aut.), gdzie wygraliśmy 3:0, widziałem, ile ten mecz kosztował sił. Zobaczyliśmy naocznie, jaka jest różnica między I ligą a esktraklasą. Zdawaliśmy więc sobie sprawę z tego, że jeśli każdy mecz wymaga tyle energii, to w pewnym momencie może być kryzys. Te wyższe wymagania dotyczą każdego aspektu: piłkarskiego, względów motorycznych czy taktyczno-technicznych. Na fali entuzjazmu zdobywaliśmy punkty. Kryzys nas nie zaskoczył, ale musieliśmy zmodyfikować proces treningowy.

Arka ciężkie chwile miała w październiku i listopadzie. Apogeum kryzysu przypadło na mecz z Wisłą w Krakowie, gdzie żółto-niebiescy polegli. Przegrali 1:5. Dziennikarze zaczęli wtedy zająkiwać się o możliwości zmiany trenera. Zespół i sztab szkoleniowy odpowiedzieli jednak w możliwie najlepszy sposób, czyli zdobywaniem punktów w ekstraklasie. A dodać trzeba jeszcze udaną ścieżkę w Pucharze Polski, w którym Arka po raz piąty w historii osiągnęła szczebel półfinałowy (wiosną zmierzy się w nim z I-ligowymi suwalskimi Wigrami).

Po niedzielnym zwycięstwie we Wrocławiu ze Śląskiem Arka wskoczyła (dzięki lepszemu bilansowi bramek) do pierwszej ósemki w tabeli. Gdyby więc dziś zakończyć fazę zasadniczą, to grałaby w grupie mistrzowskiej. Utrzymanie tej pozycji będzie szalenie trudne, bo wiosenny start to domowy mecz z Legią Warszawa, a później wyjazd do Zagłębia Lubin.

- Nie ma znaczenia, z kim zaczniemy - mówi trener Witt. - Do każdego meczu musimy być skoncentrowani maksymalnie. Nawet na Legię będziemy musieli znaleźć sposób. Piłkarska wiosna będzie trudna. Trzeba doliczyć dwa mecze półfinału Pucharu Polski, a może i finał. Czeka nas więc nawet 20 spotkań. Mamy świadomość, że naszą siłą jest zespół. Wiem, że to frazes, ale będziemy punktować tylko jako drużyna.

Nie oznacza to jednak, że w drużynie Arki nie ma wybijających się jednostek. Klasę jesienią pokazał Marcus da Silva. Kapitan Arki w ekstraklasie zdobył 7 goli, z czego pięć po rzutach karnych. Miał też trzy asysty. Cztery bramki dorzucił Rafał Siemaszko. W ofensywie dobrze spisują się też Dominik Hofbauer czy Yannick Sambea. Liderem asyst jest Mateusz Swoch (4), ale to zawodnik, który nie może w pełni cieszyć się z tej części sezonu. Ostatnio stracił miejsce w składzie i był tylko zmiennikiem.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
matowy

Bożok jest kapitanem, nie Marcus da Silva (jest drugi w kolejności o ile mnie pamięć nie myli)

Dodaj ogłoszenie