Arka Gdynia gra dziś pierwszy baraż o ekstraklasę. Maksymalna mobilizacja i ciśnienie. 16.06.2021

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Arka Gdynia nigdy jeszcze w swojej historii nie przegrała u siebie z Łódzkim Klubem Sportowym. Adam Danch (na zdjęciu) i jego koledzy z zespołu liczą, że ta dobra passa zostanie dziś podtrzymana.
Arka Gdynia nigdy jeszcze w swojej historii nie przegrała u siebie z Łódzkim Klubem Sportowym. Adam Danch (na zdjęciu) i jego koledzy z zespołu liczą, że ta dobra passa zostanie dziś podtrzymana. www.arka.gdynia.pl
Udostępnij:
Pierwszy mecz barażowy o awans do PKO BP Ekstraklasy rozegrają dziś o godz. 20:30 u siebie piłkarze Arki Gdynia. Ich przeciwnikiem będzie Łódzki Klub Sportowy.

Tylko zwycięstwo pozwoli żółto-niebieskim zachować dalsze szanse na zrealizowanie celu, postawionego im przed rozpoczęciem rundy wiosennej przez właściciela klubu Michała Kołakowskiego, jakim jest powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Triumfator dzisiejszego spotkania przy ul. Olimpijskiej 5 już w najbliższą niedzielę 20 marca zmierzy się w decydującym meczu o awans z Górnikiem Łęczna.

Gdynianie przystąpią do pojedynku z ŁKS-em podbudowani pewnym zwycięstwem 3:0 na wyjeździe nad Chrobrym w ostatniej kolejce ligowej w niedzielę w Głogowie. Żółto-niebiescy zagrali na Dolnym Śląsku dobre spotkanie. Długimi fragmentami gry całkowicie dominowali nad rywalem. Odnieśli w pełni zasłużony triumf, zapewniając sobie tym samym przywilej rozgrywania u siebie pierwszego meczu barażowego o awans do PKO BP Ekstraklasy, bez względu na wynik toczącego się równocześnie meczu GKS-u Tychy z ŁKS-em. W Głogowie już w pierwszej połowie prowadzenie dla żółto-niebieskich zdobył Maciej Rosołek, dla którego było to już dziesiąte trafienie w tej rundzie w lidze. W drugiej części gry rywala osłabionego po dwóch żółtych i w konsekwencji czerwonej kartce dla Michała Ilków-Gołębia dobili jeszcze Rafał Wolsztyński i Mateusz Żebrowski. Nic dziwnego, że po końcowym gwizdku sędziego Dariusz Marzec, trener żółto-niebieskich, był zadowolony.

- Mieliśmy plan, aby wygrać ten mecz - podsumował przebieg spotkania szkoleniowiec Arki Gdynia. - Udało nam się to, gdyż nie kalkulowaliśmy. Od tego meczu zależało nasze miejsce w tabeli. Nie chcieliśmy oglądać się na wyniki naszych przeciwników i analizować, jak ŁKS rozgrywa swoje spotkanie. Wiadomo też, że takie zwycięstwo podnosi morale w drużynie.

Bramka, zdobyta w Głogowie już w pierwszej połowie, połączona ze zdominowaniem przez żółto-niebieskich wydarzeń na boisku, pozwoliła Dariuszowi Marcowi na komfort oszczędzania sił kluczowych zawodników w drużynie. Już w przerwie zeszli z placu gry odpocząć przed barażem z ŁKS-em Maciej Rosołek, Christian Aleman i Luis Valcarce. W 56 minucie spotkania miejsce na ławce rezerwowych zajął Juliusz Letniowski. Adam Deja, kolejny z liderów środka pola Arki Gdynia, w ogóle nie pojawił się w Głogowie na boisku, co zapewne stałoby się przy niekorzystnym dla żółto-niebieskich wyniku.

Taki odpoczynek po trudach ciężkiego sezonu z pewnością kilku zawodnikom Arki Gdynia się przyda. Tym bardziej, że ŁKS jest rzecz jasna dużo bardziej wymagającym rywalem od Chrobrego. Nie należy spodziewać się dziś tak łatwego meczu, jak w Głogowie.

Co ciekawe, Arka Gdynia ma korzystny bilans spotkań z bardziej utytułowanym rywalem z Łodzi, dwukrotnym mistrzem Polski. Żółto-niebiescy mierzyli się w swojej historii z ŁKS-em 37 razy, notując siedemnaście zwycięstw, dziesięć remisów i tyle samo porażek. Ani razu nie przegrali też z tym rywalem na własnym stadionie. Mierzyli się z ŁKS-em w Gdyni dziewiętnaście razy. Zanotowali dwanaście zwycięstw i siedem remisów. Bilans bramkowy w tych starciach to 29-5 dla Arki Gdynia. Kibice żółto-niebieskich liczą rzecz jasna, że passa meczów bez porażki u siebie z ŁKS-em zostanie dziś podtrzymana.

Także w tym sezonie gdynianie w bezpośrednich starciach prezentowali się lepiej od łodzian. Na wyjeździe pokonali ich 2:1 po trafieniach Macieja Rosołka i Marcusa da Silvy. U siebie w rundzie jesiennej bezbramkowo zremisowali z ŁKS-em, jednak dominowali na boisku, a odniesienie zwycięstwa znacząco utrudnił im sędzia Damian Sylwestrzak z Wrocławia, który popełniał kompromitujące błędy na niekorzyść żółto-niebieskich.

Jednak te spotkania to już historia. Dziś Arka Gdynia musi zagrać z maksymalnym zaangażowaniem, skutecznie w ataku i uniknąć błędów w obronie, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Zdaje sobie z tego sprawę trener Dariusz Marzec. Cieszy się on, że wszyscy jego zawodnicy są gotowi do gry.

- Nie mamy żadnych problemów zdrowotnych – deklaruje szkoleniowiec żółto-niebieskich. - Świadomość walki o ekstraklasę nas motywuje. My każdy mecz w tej rundzie graliśmy na dużym ciśnieniu. Teraz jest już ono maksymalne. Jednak udowodniliśmy, że potrafimy grać o stawkę.

Dariusz Marzec dodaje, że jego zespół dobrze jest przygotowany do pojedynku z ŁKS-em. Jednak jego zdaniem rywal będzie wymagający, a dzisiejszy mecz ciekawy.

- ŁKS jest z pewnością jednym z najlepszych zespołów w pierwszej lidze - mówi Dariusz Marzec. - Jeśli spojrzymy na ich potencjał, dotychczas prezentowali się poniżej swoich możliwości. Wiemy jednak, że to jeden z najgroźniejszych rywali, więc podchodzimy z szacunkiem do tego przeciwnika.

Żółto-niebiescy będą mogli liczyć dziś na doping swojego „dwunastego zawodnika”, czyli kibiców z trybun. Wśród fanów Arki Gdynia od kilku już dni trwa mobilizacja przed meczem z ŁKS-em. Wypada mieć nadzieję, że doping kibiców poniesie drużynę do dobrej gry i zwycięstwa. Liczy też na to szkoleniowiec żółto-niebieskich.

- Mecze barażowe zawsze jest lepiej rozgrywać u siebie - zaznacza trener Dariusz Marzec.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie