Arka Gdynia dziś zaczyna nowy sezon. Czas przełamać niemoc z Jagiellonią Białystok

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Fot. Przemysław Świderski
Trudny mecz już na inaugurację nowego sezonu PKO Ekstraklasy czeka dziś piłkarzy gdyńskiej Arki.

Podopieczni trenera Jacka Zielińskiego o godz. 18 zagrają na stadionie miejskim przy ul. Olimpijskiej 5 w Gdyni z Jagiellonią Białystok, czyli piątą ekipą ostatnich rozgrywek. Do obecnego sezonu drużyna nazywana „Dumą Podlasia” przystępuje bez swojej największej gwiazdy, Arvydasa Novikovasa, gdyż litewski skrzydłowy przeniósł się do Legii Warszawa. Nie należy jednak zapominać, że „Jaga” dwukrotnie z rzędu, w sezonach 2016/2017 oraz 2017/2018 zdobywała tytuł wicemistrza Polski, a do rozgrywek przystępowała także po dużych ubytkach kadrowych. Jest to bez wątpienia drużyna poukładana, mocna jak na polskie warunki w każdej formacji, w starciu z którą Arka nie ma prawa czuć się faworytem. Tym bardziej, że przed sezonem szeregi „Jagi” zasiliło kilku ciekawych graczy, jak Ognjen Mudrinski, Juan Cámara, Tomáš Přikryl, czy Krševan Santini.

CZYTAJ TAKŻE: Arka zacznie sezon od meczu z Jagiellonią

- Jagiellonia gra dobrą piłkę - komplementuje dzisiejszego rywala Jacek Zieliński. - Dokonała też ciekawych, jakościowych transferów. Zarówno Mudrinski, jak i Přikryl to są zawodnicy, którzy mają dobre CV.

Szkoleniowiec Arki dodaje, że renoma rywala powoduje, iż nie musi on dodatkowo motywować swoich podopiecznych przed pierwszym gwizdkiem sędziego.

- Sami zdają sobie sprawę, że w tym meczu poprzeczka zawieszona będzie dla nich w okolicach rekordu życiowego - mówi trener żółto-niebieskich. - Gramy z klubem, który w ostatnich sezonach zapracował sobie na opinię drużyny z pierwszej piątki polskiej ligi. Należą do czołówki już od kilku lat.

W szeregach Arki z urazami borykają się Marcus da Silva i nowy nabytek, hiszpański skrzydłowy Santi Samanes. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji trenera.

Ireneusz Mamrot, szkoleniowiec Jagiellonii, mówi tymczasem, że jego zawodnicy są głodni gry.

- Przerwa w rozgrywkach zawsze zlatuje szybko - twierdzi trener „Jagi”. - Czekaliśmy na te mecze ligowe. Aczkolwiek wiadomo, że gra się w nich pod znacznie większą presją, niż w sparingach. W sporcie ta adrenalina jest jednak potrzebna - zauważa Ireneusz Mamrot.

CZYTAJ TAKŻE: Najdrożsi polscy piłkarze [TOP 10]

Zdaniem szkoleniowca z Białegostoku po odejściu Michała Janoty, Marko Vejinovica i Luki Zarandii żółto-niebiescy wiele stracili w ofensywie i nie jest w stanie tego zrekompensować powrót po kontuzji Aleksandyra Kolewa. Z drugiej strony dla Ireneusza Mamrota zagadką są transfery, dokonane przez działaczy z Gdyni.

- Zobaczymy, jak ci zawodnicy wkomponują się w zespół - mówi na temat nowych nabytków Arki Ireneusz Mamrot.

Szkoleniowiec „Jagi” dodał, iż cieszy się, że rozgrywki ekstraklasy jego zespół zainauguruje na obcym terenie.

- Lubię zaczynać sezon od meczu wyjazdowego, ale nic więcej na ten temat nie powiem. Wierzę, że wszystko pójdzie zgodnie z naszym planem - mówi Ireneusz Mamrot.

Zawodnicy i kibice Arki z ostatnich starć z Jagiellonią nie mają miłych wspomnień. W ubiegłym sezonie żółto-niebiescy przegrali wszystkie trzy spotkania z rzędu, w tym dwa na przestrzeni zaledwie kilku dni. Najpierw, już w drugiej, ligowej kolejce, ulegli zespołowi z Białegostoku 0:2 u siebie. 30 listopada przegrali z „Jagą” 1:3 na wyjeździe, choć prowadzili po golu Michała Janoty. Jeszcze bardziej przykry cios spotkał arkowców 4 grudnia, tym razem na stadionie przy ul. Olimpijskiej. Żółto-niebiescy przegrali w półfinale Pucharu Polski z Jagiellonią 0:2, tym samym grzebiąc szanse na trzeci z rzędu, wymarzony finał tych rozgrywek na Stadionie Narodowym w Warszawie. Mecz ten na długo zapamiętają nie tylko kibice, ale także Adam Deja, jeden z liderów środka pola Arki. Defensywny pomocnik osłabił wówczas zespół. Został wyrzucony z boiska w drugiej połowie za uderzenie Bodvara Bodvardssona. Dopiero wówczas „Jadze” udało się złamać obronę Arki. Deja otrzymał potem za swoje zachowanie karę finansową, przeprosił i obiecał, że taka sytuacja nigdy się już nie powtórzy. Miejmy nadzieję, że zarówno on, jak i jego koledzy z Arki będą dzisiejszego wieczoru wyjątkowo zmotywowani i podejmą walkę z faworyzowanym rywalem.

Jagiellonia to zespół, który jak mało który mobilizuje kibiców Arki do wizyty na trybunach. Przy okazji ostatniego spotkania ligowego tych dwóch ekip w Gdyni na stadionie zasiadło niemal 10,5 tysiąca fanów i była to jedna z rekordowych frekwencji przy ul. Olimpijskiej w całym sezonie.

Na hotdogowym tronie bez zmian. Joey Chestnut i Miki Sudo ponownie najlepsi w dorocznych zawodach z okazji Dnia Niepodległości

Associated Press / x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie