"Antykoncepcja jest ok" - pod takim hasłem w czwartek, 6 kwietnia, odbył się protest w wielu miastach w Polsce, w tym m.in. w Gdańsku i Gdyni.

Wybór terminu jest związany z tym, że na dziś zaplanowano obrady sejmowej komisji zdrowia, która miała obradować nad rządowym projektem ograniczającym dostęp do tzw. antykoncepcji awaryjnej. Pod gdańską siedzibą Prawa i Sprawiedliwości pikietowało kilka osób. Gdyńska grupa liczyła z kolei kilkadziesiąt osób.

Czytaj także: Ogólnopolski protest "Antykoncepcja jest ok"

Jak powiedział Piotr Bauć z Inicjatywy Polska, który pojawił się wraz z kilkoma osobami pod siedzibą PiS w Gdańsku, głównym powodem akcji są toczące się w Sejmie, w komisji zdrowia, rozmowy nad projektem. - Który ma spowodować, że tzw. pigułka 72 po, czyli EllaOne, będzie na receptę. My uważamy, że tak jak w całej Unii Europejskiej, powinniśmy respektować to samo prawo i [EllaOne - red.] w związku z tym powinna być ogólnodostępna i być decyzją kobiety czy kobiety i mężczyzny - powiedział. - Jesteśmy przeciwko tej zmianie - podkreślił.

- Jesteśmy tutaj aby pokazać rządowi że nie ma zgody na tego typu praktyki, cała UE uważa że jest to środek antykoncepcyjny, nie wiemy czemu obecny rząd tak zwani obrońcy życia próbują wmówić społeczeństwu, że jest to środek wczesnoporonny, chcemy ograniczyć zagrożenie życia dla kobiet, ponieważ kobiety które nie będą mogły skorzystać z tego typu antykoncepcji będę korzystać z podziemna aborcyjnego, metod zagrażających życiu i zdrowiu - komentował z kolei Arkadiusz Dzierżyński, stowarzyszenie Inicjatywa Polska z Gdyni.

Na miejscu można było zauważyć dużą frekwencje policji, która pilnowała spokoju całego wydarzenia.

Sonda o planach ograniczenia dostępu do antykoncepcji