Anna Rogowska: W Doniecku chcę skoczyć na wysokość 4,70

Paweł Kowalski
Udostępnij:
Nie udał się tyczkarce SKLA Sopot, Annie Rogowskiej pierwszy w tym roku występ. Podczas mityngu "Rosyjska Zima" w Moskwie nasza mistrzyni świata pokonała poprzeczkę na wysokości zaledwie 4,46, co dało jej piąte miejsce. Hitem był powrót na skocznię, po 11-miesięcznej pauzie, Jeleny Isinbajewej. Rosyjska caryca tyczki nie zawiodła oczekiwań swoich fanów i wygrała wynikiem 4,81. Połączyliśmy się telefonicznie z ośrodkiem w Spale, gdzie Rogowska przebywała ze swoim trenerem i zarazem mężem, Jackiem Torlińskim, przygotowując się do kolejnych zawodów.

- Czuję się zdrowotnie dobrze. Do rywalizacji z najlepszymi, po kilkumiesięcznej przerwie w startach od połowy ubiegłego sezonu letniego jestem przygotowana bez zarzutu. W moskiewskiej hali szwankował tylko rozbieg i to był główny powód, że nie zaliczyłam następnej wysokości 4,56, którą między innymi pokonała Rosjanka Swietłana Fieofanowa i była druga. Jestem jednak pewna, że w kolejnej próbie, już w tę sobotę w Doniecku, będzie znacznie lepiej. Spodziewam się skoczyć tam 4,70 - powiedziała nam tyczkarka.

Natomiast 16 lutego Anna Rogowska wystąpi już wraz z Moniką Pyrek w Bydgoszczy w mityngu Pedro's Cup, a cztery dni później ubiegać się będzie w Spale o tytuł halowej mistrzyni Polski.

Na początku marca w Paryżu powalczy o tytuł i medale halowych mistrzostw Europy. I tym występem zakończy starty pod dachem.

W letnim sezonie najważniejsza impreza odbędzie się w południowokoreańskim Daeg, gdzie na przełomie sierpnia i września rozegrane zostaną lekkoatletyczne mistrzostwa świata...

- To będzie ukoronowanie moich tegorocznych występów i szczyt formy powinien nadejść właśnie na tę najważniejszą imprezę bieżącego roku. Dobry występ w mistrzostwach świata oznaczać będzie jednocześnie optymistyczny prognostyk przed igrzyskami olimpijskimi 2012 w Londynie - zakończyła Anna Rogowska.

- 4,80 plus, taki wynik w Korei da medal - dorzucił za żonę jej trener Jacek Torliński. Dodał przy okazji, iż za kilka tygodni na treningu pojawi się już u niego w SKLA Sopot czołowy tyczkarz kraju Mateusz Didenkow, który musiał przejść zabieg po kontuzji mięśnia nogi. Proces rehabilitacji przebiega u tego zawodnika bardzo dobrze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie