Angielska mistyczka w Gdańsku

rozm. Marek Adamkowicz
ze zbiorów Sebastiana Sobieckiego
Udostępnij:
Profesor Sebastian Sobecki z Uniwersytetu Groningen odnalazł w gdańskim Archiwum Państwowym list, który rzuca światło na życie rodziny Margery Kempe, autorki pierwszej angielskiej autobiografii.

W zbiorach Archiwum Państwowego w Gdańsku odnalazł Pan pewien niezwykły list.
List został wystawiony 12 czerwca 1431 roku przez władze Gdańska dla Johna Kempe, syna angielskiej mistyczki Margery Kempe. Dokument potwierdza, że Kempe (mieszkający w Gdańsku, ale bez praw mieszczańskich) zapłacił gdańskiemu mieszczaninowi, Johannesowi Schroderowi, 15 pruskich marek jako gwarancje dla Roberta Prinarta z Bostonu w angielskim Lincolnshire. Jest to przykład ówczesnej praktyki, zgodnie z którą aby prowadzić czynności kupieckie w Gdańsku, kupcy zagraniczni potrzebowali często osoby miejscowej, takiej, która mogła wystawić dla nich gwarancję finansową. Następnie jest w liście zamieszczona prośba do obcych (czyli angielskich) władz, żeby pomogły Johnowi Kempe przy odzyskaniu pieniędzy od Prinarta. Ważność dokumentu została ograniczona do dwóch miesięcy od momentu wystawienia. Pismo sporządzono po łacinie, co jest o tyle znaczące, że gdańskie listy do miast niemieckich lub holenderskich były w języku dolnoniemieckim, natomiast ten, który odszukałem w archiwum, musiał być skierowany do czytelników nie władających językiem (dolno)niemieckim.

Skąd wiadomo, że chodzi tu akurat o syna Margery Kempe? I jaki on mógł mieć związek z Gdańskiem?
Z autobiograficznej "The Book of Margery Kempe" z roku 1438 wiadomo, że syn Margery był kupcem i zamieszkał w Gdańsku, gdzie się ożenił z gdańszczanką; małżeństwo doczekało się jednej córki. Sama Margery mieszkała w Lynn (obecny King's Lynn), a więc w mieście na wschodzie Anglii, które utrzymywało ścisłe związki z Hanzą, zwłaszcza z Gdańskiem. W XIV i XV wieku istniała w Gdańsku wspólnota kupców z Lynn, z drugiej zaś strony byli też gdańszczanie, którzy osiedli w Lynn. Ojciec Margery Kempe, John Brunham, przebywał nieraz w Gdańsku, tak samo jak jej teść, John Kempe. Książka Margery, w drugiej i ostatniej części, podaje, że syn mistyczki odwiedził ją w Lynn razem z żoną najprawdopodobniej w 1431 lub 1432 roku (można to ustalić na podstawie innych wydarzeń). Podczas tej wizyty John zachorował i miesiąc później umarł, przy czym trzeba wyjaśnić, że do momentu odkrycia listu w Archiwum Państwowym nie znaliśmy jego imienia ani powodu przyjazdu.

Co zatem możemy powiedzieć o tej podróży?
Z książki wynika, że syn Margery nie mógł wypłynąć z Gdańska ze względu na niekorzystną pogodę. Dlatego zostawił córkę u znajomych i wybrał się z żoną do Anglii drogą lądową. Dzięki listowi udało się ustalić, że syn Margery nazywał się John - tak samo, jak jego ojciec i dziadek - i że przyjechał do Lynn m.in. po to, aby odzyskać pieniądze, czyli wspomniane wcześniej 15 marek pruskich, stanowiących w roku 1431 odpowiednik ok. 4 funtów. Była to suma stosunkowo duża. W XV wieku pozwalała ona np. pokryć opłaty i zapewnić utrzymanie dziecku przez cały rok studiów w Oksfordzie. Poza tym, list pozwala nam powiedzieć, kiedy syn odwiedził matkę w Lynn. Biorąc pod uwagę, że wyprawa odbyła się drogę lądową, prawdopodobnie dotarł do Anglii dopiero w drugiej połowie lipca, ale że najpierw musiał się zająć sprawą odzyskania gwarancji pieniężnej od Prinarta w Bostonie (list był ważny tylko to 12 sierpnia!), to John Kempe dopiero mógł dotrzeć do Lynn najwcześniej pod koniec lipca.

Najważniejsza w tej historii jest oczywiście postać samej Margery Kempe. Co o niej wiadomo?
Dość sporo. Margery urodziła się prawdopodobnie w latach 70. XIV w., a zmarła po roku 1438. Była córką najbardziej wpływowego człowieka w Lynn, sześciokrotnego mera miasta, Johna Brunhama, miała 14 dzieci i posiadała własny młyn. Zanim odkryła swój talent mistyczny, prowadziła przez pewien czas browar, początkowo zresztą z sukcesem. Tak jak wiele mistyczek europejskich, miała intymny czy nawet erotyczny związek z Chrystusem. Znana była jej skłonność do publicznego krzyczenia, wycia i płakania. Tego typu wydarzenia (lub "przedstawienia") często doprowadzały do konfliktów z otoczeniem i władzami kościelnymi w całej Anglii. Z książki Margery wynika, że po śmierci syna eskortowała synową do Gdańska. Z tego samego źródła pochodzi szczegółowy opis pobytu Margery w mieście, a przypadł on na czas oblężenia Gdańska przez wojska husyckie w ramach konfliktu polsko-krzyżackiego. Mistyczka wróciła do Anglii drogą lądową. Warto wspomnieć, że w 2005 roku David Wallace, profesor Uniwersytetu Pensylwanii, opisał pobyt Margery w Gdańsku dla radia BBC.

Margery to postać, którą - jeśli tak można powiedzieć - odkrywamy "na raty".
O istnieniu Margery Kempe świat naukowy wie od dawna, bo krótki fragment z jej książki został w XV wieku wydany przez pierwszego angielskiego drukarza, Williama Caxtona. Natomiast jedyny rękopis jej książki odnaleziono dopiero w 1936 roku. To oznacza, że kiedy pruscy naukowcy zajmowali się gdańskimi archiwami, Margery była jeszcze marginalną postacią historyczną. Dlatego nie szukano informacji o jej synu. Dopiero mnie udało się na nie natrafić.

Margery Kempe wydaje się być podobna do innych mistyczek tego czasu. Chociażby do bł. Doroty z Mątów.

Faktycznie, życie Margery przypomina bł. Dorotę albo nawet św. Brygidę. Jednym z powodów zapewne jest to, że ksiądz, któremu Margery dyktowała swoje wspomnienia, próbował - tak jak prawie każdy skryba w podobnej sytuacji - dopasować jej żywot do już istniejących wzorów. Taka strategia miała na celu rozpowszechnić historię Margery i, prawdopodobnie, przyspieszyć proces kanonizacji, której Kempe nigdy się nie doczekała. Odnośnie jej kontaktów z innymi mistyczkami, możemy powiedzieć, że odwiedziła słynną pustelnicę Julianę z Norwich, zaś co do bł. Doroty z Mątów - wiemy, że jej mężem był kowal z Gdańska, więc bardzo możliwe, że dalsza rodzina Doroty mogła spotkać Margery podczas wizyty w Gdańsku. Córka Doroty była zakonnicą w Chełmie i być może jeszcze żyła w latach 30. XV wieku.

Wiem, że Pana odkrycie wzbudziło zainteresowanie na Zachodzie.

Zwrócili na nie uwagę naukowcy, którzy wiedzą, że moje odkrycie wiąże się z jednym z najważniejszych dzieł literatury średniowiecznej, a jednocześnie podkreśla, że pierwszą autobiografię angielską napisała kobieta. "The Book of Margery Kempe" ma ogromne znaczenie dla historii literatury kobiecej. Przede wszystkim odkrycie listu udowadnia, że Margery - która dyktowała swoją książkę księdzu - jest wiarygodnym świadkiem wydarzeń, i prawdziwym autorem swojej książki (w przeciwieństwie do księdza-skryby). Przedstawiłem moje odkrycie na kongresie New Chaucer Society, naczelnej konferencji poświęconej literaturze angielskiego średniowiecza, gdzie mój odczyt został odebrany entuzjastycznie. Pod koniec roku przygotowany przeze mnie artykuł naukowy na temat tegoż odkrycia ukaże się w "Studies in the Age of Chaucer", które jest jednym z wiodących czasopism w tej dziedzinie. Poza tym będę miał w lipcu odczyt na konferencji Early Book Society w Oksfordzie. Moje odkrycie - jeszcze przed publikacją - było już cytowanie w wielu miejscach, m.in. przez profesora Anthony'ego Bale'a w najnowszym tłumaczeniu książki Margery Kempe (wydanie Oxford University Press), a kilkanaście dni temu druga pod względem nakładu gazeta brytyjska, "The Guardian", poświęciła listowi Johna Kempe obszerny artykuł. Kolejne pojawią się niebawem w prasie holenderskiej.

Sebastian Sobecki
Profesor zwyczajny średniowiecznej literatury angielskiej na Uniwersytecie Groningen w Holandii.
Wcześniej wykładał na uniwersytecie McGill w Kanadzie. Studia i doktorat ukończył w Cambridge. Sebastian Sobecki wychował się w Hamburgu, urodził zaś w Gdańsku w 1973 r.
Dla dociekliwych: odnaleziony list Johna Kempe nosi sygnaturę Gdańsk, Archiwum Państwowe, APG 300, 27/3, folio 12r.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie