18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Andrzej Wroński: Może pojadę na igrzyska do Rio [ROZMOWA]

Bartosz Cirocki
Z Andrzejem Wrońskim, najbardziej utytułowanym polskim zapaśnikiem i wiceprezesem Polskiego Związku Zapaśniczego, rozmawia Bartosz Cirocki.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdecydował, że zapasy pozostaną na igrzyskach w 2020 i 2024 roku. Środowisko świętuje?

- Można tak powiedzieć, bo sympatycy zapasów na całym świecie odetchnęli z ulgą. Wszyscy od dawna oczekiwaliśmy na ten dzień i decyzję komitetu, śledziliśmy informacje w internecie i przekazywaliśmy sobie wszystko na bieżąco. Ogłoszenie wyników wywołało wielką radość.

Startujemy z naszym profilem na Twitterze. Czas rozruszać serwis i pokazać, że 140 znaków wystarczy, by oddać sportowe emocje.

— Sport DB (@baltyckisport) September 8, 2013

Sympatycy zapasów nie brali chyba pod uwagę, że dyscyplina z takimi tradycjami wyleci z programu?

- Nikt z naszego środowiska nie chciał dopuścić do siebie myśli, że decyzja mogłaby być dla zapasów niepomyślna, jednak z tyłu głowy cały czas pojawiała się nutka niepewności. Nie wiem, kim są członkowie komitetu wykonawczego, ale na szczęście cały MKOl wykazał się rozsądkiem. Dla zapasów było to praktycznie być albo nie być. Należą bowiem do dyscyplin, w których to właśnie igrzyska są na pierwszym miejscu. Znam wielu utytułowanych zawodników, którzy mają medale mistrzostw świata i swoich kontynentów, ale są niespełnieni, bo wszystkie je zamieniliby na jeden medal olimpijski.

Obecność w gronie dyscyplin olimpijskich to też prestiż, pieniądze i motywacja dla obecnych zawodników i przyszłych adeptów...

- Zgadza się. Perspektywa wyjazdu na igrzyska jest napędem do pracy dla zawodników, ale też magnesem dla dzieci, a przede wszystkim ich rodziców, by posłać pociechy na trening zapaśniczy. Dyscypliny pozaolimpijskie są jakby na dalszym planie, także jeśli chodzi o finansowanie. Co prawda szkolenie najmłodszych odbywa się głównie dzięki wsparciu samorządów, ale już sport kwalifikowany seniorów finansuje gównie ministerstwo. Wypadnięcie z grona dyscyplin olimpijskich oznaczałoby, że zapasom radykalnie obcięte zostałyby pieniądze, a to poskutkowałoby ogromnym ograniczeniem możliwości.

W obronie zapasów nastąpiło pospolite ruszenie - bronili ich działacze, zawodnicy, ale też politycy, palcem groził choćby Władimir Putin...

- To niesamowite, że zapasy potrafiły w taki sposób zjednoczyć polityków. Koalicję obrońców tej dyscypliny stworzyły między innymi USA, Rosja i Iran, które na co dzień jak wiemy się nie lubią, a tutaj stały ramię w ramię przeciw pomysłowi MKOl. Poruszony był cały świat, także byli zapaśnicy, na przykład Andrzej Supron chciał odesłać panom z MKOl swój medal.
Natychmiast zareagowali też członkowie Międzynarodowej Federacji Zapaśniczej, doprowadzając do zmiany prezesa...
Rzeczywiście, wstrząsnęło to federacją i może na dobre nam wszystkim, a na pewno wielu zapatrzonym dotąd w siebie działaczom FILA. Wszędzie pisze się, że były prezes sam zrezygnował, ale ja mam informacje, że został odwołany. Rządził zapasami nieudolnie, na przykład upierał się przy starych przepisach, choć nie podobały się one większości krajów. Jego następca od razu dokonał zmiany.

A najważniejszą ze zmian jest ta, iż pojedynek trwa dwie rundy, a punkty w nich zdobyte się kumulują. Jak to się sprawdzają?

- Uważam, że zmiany poszły w dobrym kierunku, a może być jeszcze lepiej przy kilki kolejnych, drobnych modyfikacjach. Obserwowałem już wiele zawodów i widać, że nowe przepisy się sprawdziły. Dzięki nim walki stały się ciekawsze, bardziej czytelne i dynamiczne. Zawodnikom zależy na zdobywaniu punktów i wiele pojedynków kończy się przed czasem. Nie ma tak wielu okresów przestoju w parterze, bo po rzucie sędzia przerywa walkę i wznawia ją w stójce. Niektóre nowości, jak kary za pasywność, wciąż są testowane wdrażane.

Czy brąz Damiana Janikowskiego w Londynie był zwiastunem powrotu tłustych lat dla zapasów?

- Obecnie nie mamy niestety tak silnej i wyrównanej ekipy jak przed laty, ale jestem optymistą i uważam, że wszystko zmierza ku dobremu. Na pewno liczymy na Damiana, to utytułowany zawodnik, bo poza medalem olimpijskim ma też te z mistrzostw świata i Europy. Gdy obserwuję naszą kadrę widzę, że Damian stał się w nim prawdziwym liderem, a takiego bardzo potrzebowaliśmy. Większość pozostałych reprezentantów to młodzi zawodnicy, ale utalentowani i liczę na to, że w ciągu trzech lat dołączą do światowej czołówki.

Podobno na IO w Rio de Janeiro na matach znów możemy zobaczyć Andrzeja Wrońskiego?

- Mam szanse pojechać na igrzyska w roli sędziego. Uzyskałem wyższą kategorię i w tej chwili posiadam uprawnienia do sędziowania zawodów olimpijskich. Decyzja o tym, kto pojedzie na igrzyska podjęta zostanie przez FILA na zjeździe, który odbędzie się pod koniec roku. Jestem dobrej myśli, bo jako polscy sędziowie mamy swojego promotora w osobie Grzegorza Brudzińskiego, sekretarza departamentu sędziowskiego FILA. Wśród sędziów też jest duża rywalizacja i każdy chce jechać na igrzyska, ale mam nadzieję, że moja kandydatura spotka się z uznaniem.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie