Andrzej Siwka od 60 lat jest przy gdańskim klubie. - Gedania to ciągle mój dom

Adam Mauks
Adam Mauks
Andrzej Siwka, gedanista od 60 lat, były piłkarz i działacz w 98. urodziny gdańskiego klubu mówi o swojej miłości do Gedanii i marzeniach z nią związanych.

Pamięta Pan swoje pierwsze dni w Gedanii?
To było lato 1960 roku, lipiec może sierpień. na Gedanię mama przeprowadziła nas z bratem Tomkiem na drugą stronę ulicy, bo urodziliśmy się w domu przy Kościuszki. Stadion widzieliśmy z okiem naszego mieszkania. Ja przy Gedanii jestem do dziś, bez przerwy. Tomek, uchodził za lepszego piłkarza, bo był napastnikiem, więc grał też w Wiśle Tczew, MRKS Gdańsk i II-ligowej wtedy Lechii. Ja w Gedanii grałem przez całą swoją przygodę z piłką, choć też chcieli mnie w Bałtyku Gdynia i Gryfie Słupsk. Przy Kościuszki czułem się najlepiej. W Gedanii przeszedłem wszystkie szczeble piłkarskiej edukacji od trampkarza, przez juniora, seniora aż do oldboja. W podstawowym składzie grałem jeszcze w wieku 35 lat, pamiętam że w klubie miałem chyba cztery pożegnania (śmiech).

Co jest wyjątkowego w Gedanii, że nie chciał Pan z niej odchodzić?
To nigdy nie był duży klub, ale przez to zawsze panowała w nim ciepła, rodzinna atmosfera. Piłka nożna nigdy nie była najważniejsza, bo wydaje mi się, że priorytet w klubie przez długie lata miała siatkówka. Wiadomo, że nasz, piłkarski, poziom, nigdy nie był wysoki, bo najwyżej graliśmy w III lidze, ale nie tylko ja zawsze czułem się w Gedanii dobrze. Koledzy, którzy grali wtedy ze mną też nie chcieli z niej odchodzić. Przyjaźniliśmy się, pomagaliśmy sobie. Nie tylko na boisku.

Kim byli sportowcy dawnej Gedanii?
Tak naprawdę to był dzielnicowy klub. Członkami Gedanii w latach mojej młodości byli ludzie z obecnych ul. Hallera, Kościuszki, Wajdeloty, Wybickiego i kilku innych pobliskich ulic. Mieliśmy fajnych trenerów, którzy tworzyli atmosferę. W tym była nasza moc. Oczywiście, to nie było tak, że nikt nie odchodził z Gedanii, bo przecież w tym klubie grał m.in. Roman Korynt, późniejsza legenda Lechii, do Arki poszedł Aleksander Choruży, Janusz Śmiałek i mój brat Jurek do Stoczniowca, Krzysztof Adamczyk do Legii, Rafał Murawski czy Łukasz Kowalski, którzy też wylądowali w Arce. Wszyscy byli wychowankami Gedanii.

Dostawaliście wtedy coś za grę w Gedanii?
Jeśli były jakieś drobne, to raczej okazjonalnie. Pamiętam, że dawny prezes Gedanii Zdzisław Panfil, wspaniały człowiek, potrafił załatwić niemal wszystko. Wtedy popularne były bony. Można było wymienić je na towary, których w sklepach nie było. Poszliśmy wtedy całą drużyną na ul. Rajską do delikatesów i przynieśliśmy do domu cytryny, pomarańcze, czekoladę z orzechami. To była nasza zapłata.

Patriotyczne tradycje w Gedanii zawsze były żywe?
Nie zostało nas wielu, ale od kiedy sięgnę pamięcią to zawsze w klubowym środowisku wspominamy tych, którzy zginęli podczas II wojny światowej, ale także tych, którzy odeszli później. Oni wszyscy tworzyli ten klub. Tę pamięć jesteśmy im winni. Dlatego w sobotę o godz. 9.15 tradycyjnie oddamy hołd poległym gedanistom przy ul. Kościuszki, potem o godz. 11 na boisku przy ul. Hallera odbędzie się mecz seniorów Gedanii z Jantarem Ustka, a o godz. 13.30 zagrają oldboje Gedanii z Resztą Trójmiasta.

Chciałby Pan wrócić z Gedanią na ulicę Kościuszki?
To moje marzenie. Nie wiem czy się spełni. Żałuje, że teraz tam jest wielki plac budowy i to co powstanie raczej nie będzie przypominać dawnej Gedanii. Po latach tułania się po Gdańsku, dzięki prezydentowi Adamowiczowi, Gedania ma teraz piękne obiekty przy ul. Hallera. Inna sprawa, że bez wysiłku prezesów Władysława Barwińskiego i Tomasza Szromnika też by ich nie było. Bez nich nie byłoby reaktywacji piłkarskiej Gedanii.

Czego Pan życzyłby dziś Gedanii?
Jestem w sztabie przygotowującym jubileusz 100-lecia Gedanii i bardzo chciałbym pomóc w tym, by te obchody były godne. Byłem kilka dni temu na meczu chłopaków w IV lidze z rezerwami Lechii, wygrali po ładnej grze, jest nowy trener, kilku nowych zawodników i wizja budowy coraz lepszej drużyny. Kierunek jest dobry, a młodszym kolegom z klubu życzę wytrwałości.

Myślisz Gedania - mówisz Siwka
Najstarszy brat Andrzeja - Jerzy Siwka, to wychowanek Gedanii, starszy od Andrzeja o...20 minut Tomasz także wychowanek Gedanii, potem zawodnik Wisły Tczew, MRKS i Lechii. Cztery córki Andrzeja Siwki to: Anna, Magda, Agnieszka i Marta - wszystkie są wychowankami Gedanii. Najmłodsza Marta, wręcz wychowywała się w Gedanii, gdzie przez jakiś czas mieszkała rodzina Siwków. To była libero siatkarskiej drużyny Gedanii, reprezentantka Polski w kadrze trenera Andrzej Niemczyka. Sport (siatkówkę i piłkę nożną) uprawiała także wnuczka Patrycja i wnuk Filip, który także jest wychowankiem Gedanii.

Lewandowski nominowany do piłkarza roku!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie