Andrzej Pryczkowski: Igrzyska bez zapasów byłyby sportową profanacją

Bartosz Cirocki
Z Andrzejem Pryczkowskim, szefem Pomorskiego Okręgowego Związku Zapaśniczego oraz prezesem i trenerem GKS Cartusii Kartuzy, rozmawia Bartosz Cirocki.

Jak człowiek, który przez całe życie jest związany z zapasami, przyjął wieść, że MKOl wskazał tę dyscyplinę do "odstrzału" z programu igrzysk olimpijskich 2020?

- Do całej tej wrzawy nie przywiązywałbym większej wagi, bo zapasy są bardzo mocną dyscypliną, a zakusy wobec nich pojawiają się niestety od wielu lat. Są zupełnie niezrozumiałe, zwłaszcza że ten sport ma jedną z najdłuższych tradycji, kończył przecież już starożytne igrzyska.

Z czego wynikają te zakusy?

- Chodzi zapewne o pieniądze. Obecnie preferuje się drogie dyscypliny, wokół których tworzy się gałąź rynku i daje określonej grupie zysk, a zapasy są bardzo tanie, bo na dobrą sprawę wystarczy kostium, buty i dres. Poza tym komitet olimpijski od jakiegoś czasu próbuje odrywać się od tradycji, a to nie są dobre pomysły. Dodałbym jeszcze jeden czynnik, czyli media, które stawiają na proste i czytelne widowiska dla oglądających, a w zapasach jest dużo niuansów.

Ten argument rzeczywiście pojawia się w próbach tłumaczenia decyzji MKOl, ale gdyby to przejrzystość i zrozumiałość rywalizacji była decydującym kryterium, to co w programie igrzysk robi gimnastyka artystyczna?

- Powiem może niepoprawnie, ale niektórzy w MKOl lubią oglądać ładne dziewczyny. W zapasach rzeczywiście można byłoby uprościć punktację, ale obecne zasady nietrudno zrozumieć.

Niektórzy mawiają, że zapasy są domeną wschodniej Europy, a w rzeczywistości uprawiane są przecież na całym świecie.

- To prawda. Światowa federacja zrzesza w tej chwili 177 państw ze wszystkich kontynentów - ponad 30 mają obie Ameryki, po ponad 40 Afryka i Azja, a kilkanaście Australia i Oceania. Liczba państw z medalami jest coraz większa, dla wielu to jedyna szansa na podium. Wiele krajów, w tym potencjalni organizatorzy igrzysk w 2020 roku, będzie walczyło o zapasy.

Niepomyślna decyzja komitetu byłaby dużym ciosem dla dyscypliny, w której, jak w wielu, to właśnie medale olimpijskie są najważniejsze...

- Nie wyobrażam sobie pozbawienia igrzysk ich podstawowego elementu. Byłaby to sportowa profanacja. Na pewno wpłynęłoby to niekorzystnie na prestiż dyscypliny, ale zapasy by sobie poradziły. To sport, który ma tradycję, wielu sympatyków, a do tego ogromne walory. W przeciwieństwie do wielu innych daje wszechstronny rozwój, sukcesy odnosić mogą wysocy i niscy, o małej i dużej wadze, a przy tym jest niedrogi i nie wymaga jakichś specjalnych warunków.

W jakiej kondycji są w tej chwili zapasy na Pomorzu?

- Mamy pewną stabilizację, a wręcz pojawiają się nowe ośrodki. Obecnie w województwie jest 9 klubów odgrywających istotną rolę. Zrzeszają około 230 zawodników z licencjami, do tego dodać należy pewnie drugie tyle dzieci, które nie są jeszcze zgłoszone. Przywozimy regularnie medale mistrzostw Polski we wszystkich kategoriach wiekowych, a w samej Cartusii mamy 15 reprezentantów kraju. To świadczy o bardzo dobrze rozwiniętym szkoleniu. Zachęcam do uprawiania zapasów - nie każdy będzie mistrzem, ale wszyscy otrzymają gruntowne, ogólnorozwojowe przygotowanie.

Środowisko zapaśnicze przeżywa huśtawkę nastrojów. Niedawno znalazło się przecież wśród 9 dyscyplin strategicznych, które mogą liczyć na największą ministerialną pomoc.

- To nie powinno dziwić, bo zapasy dały Polsce 25 medali olimpijskich. Miejsce w rankingu ministerstwa to wyróżnienie i "kop" dla całego środowiska. Sądzę jednak, że cały sport jest niedofinansowany, programy ministerialne obejmują zawodników na wysokim poziomie, ale na to, co podstawowe, czyli pracę z dziećmi i młodzieżą, nie ma środków.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gdańszczanin
I nigdy nie znalazło się w tzw. rodzinie olimpijskiej. Polscy karatecy tradycyjni od dziesiątek lat zaliczają się do ścisłej światowej czołówki i gdyby startowali na olimpiadzie mielibyśmy średnio 10 medali więcej na każdych igrzyskach. A ile medali dają nam zapaśnicy? Jedynie w Atlancie błysnęli 17 lat temu, zdobywając 5 medali. Reszta niech będzie milczeniem. Nikt nie będzie płakał jak zapasów nie będzie na igrzyskach bo i tak nikt tego nie ogląda, podobnie jak żeglarstwa, szermierki, kitersurfingu i tym podobnych "sportów".
G
Gdańszczanin
I nigdy nie znalazło się w tzw. rodzinie olimpijskiej. Polscy karatecy tradycyjni od dziesiątek lat zaliczają się do ścisłej światowej czołówki i gdyby startowali na olimpiadzie mielibyśmy średnio 10 medali więcej na każdych igrzyskach. A ile medali dają nam zapaśnicy? Jedynie w Atlancie błysnęli 17 lat temu, zdobywając 5 medali. Reszta niech będzie milczeniem. Nikt nie będzie płakał jak zapasów nie będzie na igrzyskach bo i tak nikt tego nie ogląda, podobnie jak żeglarstwa, szermierki, kitersurfingu i tym podobnych "sportów".
Dodaj ogłoszenie