Andrzej Kasperek: Trzeba dojrzeć, aby pomagać

Tomasz Chudzyński
Obraz A. AKasperek Low Light Productions
- Podoba mi się powiedzenie, że dobro powraca. Szkoda, że ci, których stać na pomoc innym, wolą wydać pieniądze na nowy jacht czy samochód - mówi nauczyciel i pisarz Andrzej Kasperek, uczestnik "Projektu Mistrzowie" w rozmowie z Tomaszem Chudzyńskim

Jest Pan jednym z uczestników "Projektu Mistrzowie". Jak doszło do nawiązania współpracy?
To kwestia zaproszenia. Jedna z moich byłych uczennic jest dość mocno zaangażowana w to przedsięwzięcie. Zaprosiła mnie do udziału. Poczułem się zaszczycony. Takie towarzystwo, Kusznierewicz, Baka... Towarzystwo prawdziwych mistrzów. Nie powiem, że nie poczułem się dowartościowany. Nie mogłem odmówić, zwłaszcza że to bardzo cenna inicjatywa i można pomóc.

Pieniądze ze sprzedaży kalendarza "Projektu Mistrzowie" mają wesprzeć najmłodszych...
Konkretnie dzieci z Domu Dziecka z gdańskiej Oruni. Wiemy przecież, że takie miejsca, szczególnie w takiej dzielnicy, nigdy nie należały do sielskich zakątków. Dlatego bez wahania się zgodziłem. Ktoś może zarzucić, że udział w takim projekcie to "lans". Ja oczywiście taki nie jestem. Jeśli z tego będzie coś, co pomoże dzieciakom, to bardzo dobrze.

Uczestniczył Pan wcześniej w charytatywnych akcjach?

Nie mogę się raczej nazwać filantropem, w pełnym tego słowa znaczeniu. Sam niewiele mam, więc moje wsparcie musi mieć inny wymiar. Dokładam się do zbiórek pieniędzy na cele pomocowe, m.in. do tych organizowanych w szkole, w której pracuję. Proszę sponsorów o dofinansowania np. szkolnych wycieczek, by pojechać mogli również uczniowie z mniej majętnych rodzin. Staram się generalnie dostrzegać nieszczęście innych, szczególnie dzieci.

Być może podobnych postaw brakuje nieco bardziej majętnym ludziom, a wielu filantropów podkreśla, że pomaganie wchodzi w krew...

Nie chcę oceniać nikogo. Uważam jednak, że w naszym kraju mało jest np. mecenatu sztuki, zdolnych twórców. Szkoda, że ci, których na to stać, wolą wydać pieniądze na nowy jacht czy samochód. Ja lubię przypowieść o "wdowim groszu", która jest ciągle aktualna. Podoba mi się też powiedzenie, czy przekonanie, że dobro powraca. Może każdy z nas musi do pomocy innym się przekonać, dojrzeć... Z drugiej strony jest wielu takich "zawodowych" potrzebujących, którzy cały czas chcieliby "jechać" na darmowym. Są przecież takie sytuacje. Natomiast wielu prawdziwie potrzebujących jest obdarzona taką godnością, że pierwsi po pomoc ręki nie wyciągną, a wsparcie dla nich trzeba organizować, wykorzystując jakieś preteksty.

Jak wielu mamy potrzebujących w regionie?
Jest wiele biednych dzieci, sierot, rodzin w tych wszystkich, dawnych pegeerach. Zauważmy, ci ludzie kilkanaście lat temu zostali "spuszczeni z wodą" i to przez wszystkich. Oni przecież nie pojadą do Warszawy protestować...
Chciałbym, by każde z tych dzieci dostało nowe książki. Tu każdy gest się liczy, każda pomoc.

Dla mieszkańców rodzimych Żuław jest Pan głównie nauczycielem. Osoby spoza środowiska lokalnego znają Pana jako pisarza. Przy okazji wydania debiutanckiego wydania "Back in the DDR oraz inne opowiadania" mówił Pan, że trochę trwało, zanim zabrał się poważnie za pisarstwo. Teraz ukazała się "Galeria Jacka Kaczmarskiego. Skrzydło wschodnie", w listopadzie ma się pojawić kolejny zbiór opowiadań "Koronczarka". Jest jeszcze karta działalności opozycyjnej, o której Pan szeroko nie mówi...
Od 1986 r. pracuję jako nauczyciel języka polskiego i jest to coś, co nadaje sens mojemu życiu. Staram się wprowadzać młodzież w tajniki polskiej i światowej literatury, filmu i sztuki. Uczę tolerancji. Objaśniam jej współczesny świat. Moi wychowankowie są dziś sędziami, nauczycielami, lekarzami, rzemieślnikami, rolnikami, urzędnikami i robotnikami. Jestem z nich dumny. Kilka lat temu zacząłem pisać opowiadania i eseje. Cieszę się z dobrego przyjęcia "Back in the DDR...". Moja działalność w opozycji i praca nauczycielska mają te same podstawy - chciałem i nadal chcę lepszej Polski. Może brzmi to patetycznie, ale to prawda.

Rozm. Tomasz Chudzyński

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie