Andrzej Iwan, ekspert Orange Sport: Arka Gdynia powinna awansować [ROZMOWA]

Patryk Kurkowski
Andrzej Banas / Polskapresse
Z Andrzejem Iwanem, byłym reprezentantem Polski, obecnie ekspertem w Orange Sport, rozmawiamy m.in. o Arce Gdynia i Chojniczance.

Z czym kojarzyła się Panu Arka jesienią?

- Arka była jak rollecoaster. Wydawało mi się już na początku, może nie po pierwszym meczu ze Stomilem Olsztyn, który był słaby w wykonaniu tej drużyny, ale nieco później, że gdynianie mają naprawdę duży potencjał. Arka prezentowała wtedy wysoką jakość, ale dość szybko się to załamało. Już w meczu z Wisłą Płock, który przegrała, mimo że długo grała w przewadze. Nie wykorzystali wtedy swojej szansy. Dziwiłem się wówczas, iż tak szybko drużyna może zejść na niższe tory, bo wcześniej widać było u nich pewność w grze. Co istotne, gdynianie, którzy na początku mieli za swoimi niepewnego Michała Szromnika, później byli wręcz na niego skazani i to on im wywalczył kilka punktów. Arka zdołała wrócić na odpowiedni tor, ale od tak silnej drużyny, od tak zdolnego trenera, któremu może jeszcze brakować rutyny, można było tego oczekiwać. Widać, że ten zespół ma naprawdę spory potencjał, jeden z największych w lidze, ale musi grać na najwyższym poziomie. Może jednak nie najwyższym, ale chociaż na 75-90 procent możliwości. To gwarantuje jej awans.

Arka pokazała też dobitnie, jaka jest I liga. Po słabszych meczach gdynianie byli tuż nad strefą, a po trzech, czterech dobrych spotkaniach byli już blisko czołówki.

- Spójrzmy na sytuację w tabeli. To jest wręcz nieprawdopodobne, co się tutaj dzieje. Oczywiście, spodziewałem się, że będzie sześć, może osiem drużyn, które będą walczyć o awans. Ale obecnie nawet trzynaście zespołów może się pokusić o awans i równie dobrze tyle samo ekip może walczyć o utrzymanie. To jest po prostu zwariowana liga, ale dzięki temu naprawdę fajnie ogląda się mecze. Jedzie bowiem Arka do outsidera i nie wiadomo, czy wygra, czy zdobędzie punkty. To oczywiście "dzięki sobie", bo gdynianie zdecydowanie przewyższają większość klubów, w tym również niektóre z czołówki. Niemniej jednak Arka musi lepiej przygotowywać się psychicznie i pracować na najwyższych obrotach.

W Arce sporym rozczarowaniem była postawa Marcusa da Silvy.

- Ciężko mi powiedzieć, co się z nim dzieje. Nie znam go na co dzień, nie znam jego charakteru. Niemniej jednak Marcus nie daje tyle, ile powinien wnosić do drużyny. Bez wątpienia ma spory potencjał, ale na początku sezonu zmiany trenera Pawła Sikory mobilizowały go, a potem... go nie było. W Arce jest wielu młodych chłopaków z dużym potencjałem, oni też nie wnosili tyle, ile mogli. Drużyna z Gdyni jest niezwykle chimeryczna i potrzebuje stabilizacji. To dalej jeden z głównych kandydatów do awansu. W Arkę ciągle wierzyłem i według mnie wraz z zespołem GKS-u Bełchatów są największymi faworytami do gry w T-Mobile Ekstraklasie. Tyle że do samego końca 6-8 będzie bić się o awans.

Mam wrażenie, że trener Paweł Sikora pokazał charakter. W trudnym momencie, kiedy coraz głośniej mówiło się o jego zwolnieniu, zdołał się podnieść i pokazać, że panuje nad drużyną.

- Jeśli ktoś obserwował Arkę po odejściu Petra Nemca, to na pewno zauważył, że trener Paweł Sikora ma dobre podejście. To młody trener, który ma do czynienia z różnymi zawodnikami - ma w składzie doświadczonych, ale też cwaniaków. To nie jest łatwe, aby nad wszystkimi zapanować. Uważam, że dobrym momentem było, kiedy trener Sikora nie poprowadził jednego meczu. To go trochę odciążyło i pozwoliło wrócić na dobre tory. Bo nie można powiedzieć, że ostatni remis 3:3 ze Stomilem jest złym wynikiem, gdyż olsztynianie od czasu do czasu potrafią zagrać naprawdę dobrze. Arce nie mogą się natomiast zdarzać takie mecze jak ten z GKS Katowice, kiedy to gdynianie przeszli w ogóle obok meczu. Jak już wspomniałem, jeżeli ten zespół będzie grał na 70 procent możliwości, to z takim potencjałem wywalczy awans w cuglach.

Wspomniał Pan wcześniej o Michale Szromniku. Co Pan o nim sądzi? Stać go na to, aby dołączyć do solidnej angielskiej drużyny? Rok temu jeździł na testy do klubów Premier League, teraz zaliczył całkiem udaną rundę.

- Daleki byłbym od takich ocen. Jestem jedną z osób, która krytycznie oceniała postawę Michała. Bo wcześniej angażował się jedynie turystycznie, co zresztą było widać. Na początku rundy Szromnik grał, ale nie było u niego pewności. Potem naprawdę się poprawił, można było dostrzec, że regularny trening dał mu więcej niż podróże w poszukiwaniu pracodawcy. Ale to problem menedżerów, którzy nie potrafią nim pokierować. Michał ma potencjał, ale o bramkarzach będziemy mówić tylko w kontekście tego, czy zawalił, czy obronił mecz. Szromnik w pewnym momencie stał się jednak ostoją drużyny, co było według mnie niepokojące, jeśli chodzi o grę Arki. Myślałem, że to taki zespół, który nawet jeśli straci trzy gole, to strzeli ich cztery. Pod tym względem gdynianie mnie zawiedli. Wracając jednak do Michała, jeżeli dalej będzie czynił postępy, tak jak dotychczas, to może Arce pomóc w awansie.

Pamiętam, jak rozmawiałem z Panem przed sezonem o beniaminkach. Wtedy stawiał Pan na Puszczę lub Energetyka, a tymczasem z nowych drużyn najwyżej znalazła się Chojniczanka.

- Pomyliłem się ewidentnie, ale już tłumaczę dlaczego. Chojniczanka stosuje wyrafinowaną taktykę, która polega na graniu na wynik. Drużyna z Chojnic nie sili się na fantazję, po prostu stara się osiągnąć swój wynik. Zupełnie inaczej to wygląda w przypadku Puszczy Niepołomice i Energetyka ROW Rybnik. Te dwa zespoły grają przyzwoicie i bardziej otwarcie. Patrząc na tabelę, można łatwo zauważyć, ile znaczy gra na wynik. Niemniej brawa dla Chojniczanki, bo nie chce stracić tego, co zyskała, czyli gry w I lidze. Na stadionie jest przyzwoita frekwencja, to piękne miasteczko i wykorzystuje to, że gra na tak wysokim szczeblu. Wypada tylko życzyć sukcesów.

Skąd takie spłaszczenie, wyrównanie poziomu w I lidze?

- Taka jest I liga, ale ekstraklasa też. Mimo że infrastruktura piłkarska poszła niesamowicie w górę, bo wybudowaliśmy wielkie stadiony itd., to zmian w zarządzaniu czy też poziomu nie ma. To jest pokłosie nastu lat zmarnowanych w zakresie szkolenia młodzieży. Poziom nam się zdecydowanie wyrównał, tyle że niestety do dołu. Wystarczy spojrzeć w I lidze na drużyny, które wystartowały z poziomu faworyta, jakie miały i mają problemy. Tak to wygląda. Decydująca będzie zima i wykonane przygotowania. Wiosną znacząco rośnie odpowiedzialność, dla niektórych jest ona za duża, dlatego drużyny grają jeszcze gorzej niż jesienią. Teraz jeszcze grały na luzie, dla ludzi, a wiosną będzie tylko i wyłącznie walka o punkty i o awans. Spójrzmy też na to, że I liga jest najdroższą ligą na świecie. Właściwie nie ma w niej żadnych przychodów, a koszt utrzymania czołowych drużyn, jak np. Arka, jest niewiele mniejszy niż w ekstraklasie. Najlepsze kluby płacą niemałe pieniądze, ale to nie będzie długo trwało, bo jeśli nie będzie gry, to i pieniądze będą mniejsze.

Znamienne w kontekście I ligi jest to, że Miedź Legnica, która była w dramatycznej sytuacji, szybko odrobiła straty i już jest w środku stawki.

- Rzeczywiście, ich sytuacja była dramatyczna. Ale teraz żałują, że w ostatnich meczach zgubili kilka punktów, bo byliby w ścisłej czołówce ligi. Miedź jeszcze grając w drugiej lidze miała prawie ekstraklasowy potencjał, jeśli spojrzelibyśmy na CV większości zawodników. Abstrahując już od tego, cieszę się, że w I lidze gra coraz więcej młodzieży, na którą od dawna czekamy, co - mam nadzieję - przełoży się w przyszłości na siłę reprezentacji.

Ktoś zaskoczył Pana jesienią?

- Muszę powiedzieć, że jest kilku zawodników. Nie patrzę bowiem całościowo na grę drużyny, ale właśnie na indywidualną postawę piłkarzy. Muszę przyznać, że jest kilku stoperów, którzy grają na wyższym poziomie niż odpowiednicy w ekstraklasie. Patrzę w ich przypadku na wyszkolenie techniczne, wprowadzenie piłki do gry, a nie tylko na obronę, bo stoper powinien potrafić nieco więcej. Z przyjemnością patrzy się na niektóre mecze w I lidze. Trzeba również przyznać, że poziomem ta klasa absolutnie nie odstaje od ekstraklasy. Nie mówię o większości meczów, ale o niektórych spotkaniach. Jestem pod tym względem naprawdę usatysfakcjonowany.

Szukasz więcej sportowych emocji?

POLUB NAS NA FACEBOOKU!">POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie