Amerykańska trasa gdańskich filharmoników. "To pożyteczne doświadczenie" [ROZMOWA]

rozm. Maja Korbut
- Mam tylko nadzieję, że ta trasa koncertowa nie okaże się dla orkiestry zbyt męcząca - mówi Massimiliano Caldi
- Mam tylko nadzieję, że ta trasa koncertowa nie okaże się dla orkiestry zbyt męcząca - mówi Massimiliano Caldi materiały promocyjne
Z Massimiliano Caldim, I Dyrygentem Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku.

Od dwóch tygodni Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej koncertuje w Stanach Zjednoczonych. Przed muzykami cykl występów w Nowym Jorku. Na początku spytam o różnice między polską a amerykańską publicznością. Jakieś pan odnotował?
Nie, nie sądzę, żeby istniały. Może jedna - na koniec koncertu po zachowaniu publiczności trudno wywnioskować, czy chcą, by zagrać bis. Podczas występu czuje się wielki entuzjazm i ciepłe przyjęcie, ale po zakończeniu programu najlepiej po prostu zacząć grać przygotowane bisy i nie czekać na reakcję publiczności, bo ta - sądząc, że to koniec koncertu - po prostu przestanie klaskać. Więc jeśli przygotowało się coś na bis, najlepiej po prostu porozmawiać z publicznością i im to zagrać. Podczas amerykańskiej trasy opowiadałem po koncertach, że grała polska orkiestra pod batutą włoskiego dyrygenta. Tamtejsza publiczność bardzo się cieszy, kiedy występuje taka interakcja z dyrygentem, uważnie słucha tych słów. Byliśmy bardzo ciepło przyjmowani.

Wspomniał Pan o interakcji z publicznością, rozmowach z nią. Czy to nie jest coś odmiennego od tego, co spotykamy w naszych salach koncertowych?
Nie powiedziałbym. Lubię po koncercie - jeśli uważam, że był udany - powiedzieć do publiczności kilka słów. Cieszy mnie, gdy mogę pozdrowić publiczność. Robię to prawie zawsze. Bardzo lubię tę chwilę na koniec koncertu, kiedy mogę pokazać, że nie tylko umiem dyrygować, ale i mam coś do powiedzenia słuchaczom. Mogę wtedy powiedzieć na przykład, że muzycy są zadowoleni z przyjęcia przez publiczność i dlatego chcemy zaproponować im jeszcze jeden utwór. Tak to zwykle wygląda i jest to dobrze przyjmowane i w Polsce, w Europie i - jak się okazało - w Stanach Zjednoczonych. Nie czułem zatem zbytniej różnicy w reakcjach publiczności. Może tylko ta amerykańska czasami zbyt dużo klaszcze (śmiech). Ale w Europie tak samo, zawsze na koniec pierwszej części koncertu Czajkowskiego publiczność klaszcze - to naturalna reakcja na to wielkie forte orkiestry.

A czy była jakaś różnica w stylu grania orkiestry?

Myślę, że interpretacja nie powinna zależeć od tego, dla jakiej publiczności się gra. Moim zdaniem różnice w interpretacji powinny wynikać tylko z dopasowania do akustyki miejsca, w którym się występuje. Faktycznie podczas amerykańskiego tournée starałem się podkreślić wiele szczegółów, może nawet byłem jeszcze bardziej ekspresyjny niż zwykle, ale to wynikało tylko z tego, że brakowało mi czasu na próby z orkiestrą. Dlatego starałem się być wyraźniejszy, bardziej czytelny i ekspresyjny - żeby pomóc grającym. Na czas tournée do składu Orkiestry Filharmonii Bałtyckiej dołączyło trochę młodych muzyków, zastępujących tych członków zespołu, którzy nie mogli na tak długi czas opuścić Gdańska. Dlatego podczas pierwszej próby obawiałem się, że nie zdążymy wypracować spójnego brzmienia tych młodych ludzi i stałych członków orkiestry. Ale już po kilku dniach było o wiele lepiej, na dodatek przed każdą próbą mieliśmy naprawdę długie (dwuipółgodzinne!) próby, podczas których przygotowywaliśmy każdy koncertowy program już z docelowym składem zespołu. I muszę przyznać, że orkiestra reagowała fantastycznie! Nigdy nie zapomnę naszego wykonania Szeherezady Rimskiego-Korsakowa. Orkiestra przeszła samą siebie i zagrała powyżej oczekiwań.

Czytaj też: Sukces gdańskich filharmoników w Rosji

Przy okazji, gratuluję zadyrygowania dziewięćsetnego koncertu w karierze!
Dziękuję! Wiem, że wy krytycy bywacie bardzo surowi, ale myślę, że to wykonanie Szeherezady byłoby znakomicie przyjęte także tu w Polsce.

Amerykańskie tournée Orkiestry Filharmonii Bałtyckiej jest naprawdę niezwykle długie - orkiestra zagra, o ile dobrze pamiętam, aż 43 koncerty. Jak to wpłynie na zespół?

Jestem pewien, że zespół wyniesie z tego tournée jakieś doświadczenie, nawet jeśli nie wszyscy, którzy obecnie grają w Stanach, są członkami Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Na pewno nauczą się szybszej pracy nad programem. W Gdańsku często miałem wrażenie, że podczas pierwszej poniedziałkowej próby orkiestra nie daje z siebie wszystkiego - jakby oszczędzali energię, biorąc pod uwagę, że koncert jest dopiero w piątek. We Włoszech często czasu na przygotowanie programu jest znacznie mniej. Tak więc myślę, że podczas tournée orkiestra nauczy się nieco szybciej „budzić” się i szybciej przystosowywać do zmian programów, solistów i dyrygentów. Grając w Stanach, orkiestra musiała też bardzo szybko przystosowywać się do zmian akustyki i z tego powodu bardzo szybko modyfikować metodę gry. Myślę, że to dla nich bardzo przydatne, prawie jak rozciąganie (śmiech).
Mam tylko nadzieję, że trasa koncertowa nie okaże się dla nich zbyt męcząca. Koncerty są prawie codziennie i jest to wyczerpujące szczególnie dla grających na instrumentach dętych. Myślę jednak, że mimo wszystko będzie to bardzo pożyteczne dla nich doświadczenie - zarówno muzyczne, jak i osobiste.

Czyli kiedy tylko orkiestra powróci do Gdańska, powinniśmy wszyscy udać się na koncert, bo będą w znakomitej formie.
(śmiech). Mam taką nadzieję!

43 koncerty w 18 stanach

W połowie stycznia 2016 r. Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej wyruszyła w najdłuższą w 70-letniej historii instytucji trasę koncertową. Z okazji jubileuszowego sezonu artystycznego gdańska Orkiestra odwiedza Stany Zjednoczone. Przez niemal 3 miesiące orkiestra zagra aż 43 koncerty w 18 stanach, odwiedzając zarówno słynne, prestiżowe sale koncertowe, jak i mniejsze, gdzie spotka się z amerykańską Polonią.

W repertuarze gdańskiej orkiestry znajdują się między innymi flagowe dzieła muzyki polskiej - koncerty Fryderyka Chopina i Henryka Wieniawskiego, które zestawione są z kompozycjami innych wielkich europejskich twórców. W promowaniu polskiej kultury za granicą udział mają także zaproszeni do koncertów soliści - Jarosław Nadrzycki i Marcin Koziak.

W pierwszej części tournée orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej występowała pod batutą I Dyrygenta Orkiestry - Massimiliano Caldiego. Maestro powrócił już ze Stanów, pozostawiając Orkiestrę w rękach dyrygentów Ernsta van Tiela oraz Bogusława Dawidowa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie