All About Freedom Festival 2011: Kino niepowtarzalnych okazji

Tomasz Rozwadowski
Michał Chaciński
Michał Chaciński Archiwum
All About Freedom Festival 2011 odbędzie się w Gdańsku od 6 do 16 października. Rozpocznie się od wykładu inauguracyjnego prof. Geoffreya Goldfarba na UG, zakończy dwoma dniami muzycznymi (15-16.10) z udziałem m.in. szwedzkiej wokalistki i kompozytorki Jenny Wilson. Pomiędzy nimi główną treścią festiwalu będą projekcje fabuł i dokumentów w Multikinie.

Z Michałem Chacińskim, autorem wyboru polskich filmów na festiwal All About Freedom w Gdańsku, rozmawia Tomasz Rozwadowski

Program filmowej części festiwalu All About Freedom nie jest tak obszerny, jak to bywało kiedyś. Co jest powodem takiej decyzji?

Doświadczenia poprzednich lat udowodniły nam, Arturowi Liebhartowi wybierającemu do przeglądu filmy zagraniczne i mnie, że nie należy się napinać na program rozbuchany pod względem ilościowym. Dwa lata temu pokazaliśmy na przykład aż trzydzieści filmów, a już w zeszłym roku zaczęliśmy ograniczać liczbę tytułów.

Ale co było bezpośrednim powodem takiego ograniczenia?

Filmów i poruszanych w nich tematów było tyle, że zagłuszały się nawzajem. A przecież ideą tego festiwalu jest lepsze zrozumienie świata. Filmów musi być na tyle dużo, by panorama była odpowiednio szeroka, a równocześnie, by można się nad obejrzanymi filmami zastanowić, pomyśleć, podyskutować o nich. Dyskusja po filmie to niepowtarzalna okazja, by spotkać się nie tylko z twórcami filmu, ale także ze specjalistami od zagadnień, które zostały pokazane na ekranie. Nierzadko takie spotkanie bywa ważniejsze, ciekawsze od samego obrazu.

W jakim więc trybie będą pokazywane filmy na All About Freedom?
W gdańskim Multikinie codziennie około godz. 17 odbędzie się projekcja z wprowadzeniem, a później, wieczorem pokaz drugiego filmu, po którym odbędzie się dyskusja z twórcami i z innymi zaproszonymi osobami. W ten sposób tematy filmów będą miały szansę wybrzmieć głębiej, a często przecież są to problemy nieoczywiste, wymagające komentarza, albo dyskusyjne, także w sensie ich ujęcia w filmie.

Przeczytaj podsumowanie trzeciej edycji festiwalu

Patrząc na program siedmiodniowej części filmowej, widzę prawie wyłącznie tematy obecne w telewizji i w innych mediach. Czy kino nie dubluje się w tym przypadku z telewizją?
Absolutnie nie. Duża część filmów pokazywanych w Gdańsku wychodzi od tematów relacjonowanych przez media na całym świecie, na przykład nieudanej, jak to wiemy z dzisiejszej perspektywy, rewolucji demokratycznej w Iranie, od historii uwięzienia i procesów Michaiła Chodorkowskiego, lub wręcz od jednostkowych dziennikarskich newsów. Przy tym jednak wszystkie tematy są pogłębione, nie tylko przez wiedzę o tym, co zdarzyło się później, ale także z racji bardziej wnikliwego i wielostronnego pokazania ich. Często newsowe zapisy z telewizyjnych serwisów są użyte jako pożywka do pogłębionej refleksji. Tak jest choćby we wspomnianym już filmie o Iranie, "Zielonej rewolucji".

Co oprócz ilości filmów zmieniło się na festiwalu?
Oczywiście zmniejszenie liczby filmów, dyskusji i spotkań, rezygnacja z replik festiwalowych w Gdyni i w Sopocie to jedno, drugą, bardziej istotną zmianą jest ewolucja naszego spojrzenia na kwestie wolności. Sednem jest cały zbiór naszych doświadczeń z kilku minionych lat - zaczynaliśmy ledwo po przyjęciu Polski do Unii Europejskiej, inne wtedy były nasze myśli, emocje i lęki. Wiele też się wydarzyło w sensie konkretnym. A festiwal czekają kolejne zmiany w przyszłości, najważniejsza to wybudowanie budynku Europejskiego Centrum Solidarności, w którym będzie także znajdować się sala kinowa. Festiwal ma być dla niej pożywką nie na kilka dni, ale na cały rok spotkań, seansów i dyskusji.

Czy wolność jest czymś innym niż, powiedzmy, pięć lat temu?

Wolność jest oczywiście tym samym, ale zmieniło się nasze postrzeganie jej i nasze wolnościowe oczekiwania. Pewien zakres wolności jest już dla Polaków oczywisty. Wtedy najbardziej nas interesował i osobiście dotykał krąg wolności podstawowych, zwłaszcza związanych z wolnością w sensie politycznym, wolnością jednostki, wolnością słowa. Z biegiem czasu coraz ważniejsza staje się sfera poszukiwania wolności własnej myśli, własnego odczuwania, która może także oznaczać oderwanie się od kapitalistycznych wartości i cnót, które jeszcze przed chwilą były celem wielu z nas. Takim filmem, poszerzającym granice wolności o wolność od posiadania dóbr materialnych, w kierunku wolności myśli, będzie w tym roku norweski "Gunnar szuka boga".

All About Freedom Festival 2010

Na jakie polskie filmy na All About Freedom powinniśmy czekać w tym roku?
Dużym wydarzeniem będzie projekcja, pierwsza na Wybrzeżu, nowego filmu Agnieszki Holland "W ciemności". Ten film, zgłoszony już przez Polskę do nominacji oscarowej, to powrót Agnieszki Holland nie tylko do tematyki zagłady Żydów, ale także powrót do formy w filmie kinowym - w ostatnich latach stała się przecież specjalistką od ambitnych seriali telewizyjnych. Teraz powróci ze znakomitym obrazem, z bardzo dobrymi kreacjami aktorskimi, niezwykłym od strony formalnej - w dużej mierze kręconym w kanałach, w tytułowej ciemności i niemal odczuwalnym zmysłowo, potwornym zaduchu. Jedyna projekcja - 12 października.

Czy autorka będzie obecna na tym pokazie?
Mamy jej obietnicę, że zrobi wszystko, by do nas dotrzeć.

Co jeszcze zobaczymy z polskiego kina?
Polecam "Dwa ognie" Agnieszki Łukasiak, film polskiej autorki nakręcony głównie w Szwecji. Bohaterką jest Polka z Ukrainy, która ucieka do Szwecji przed niebezpieczeństwem związanym z handlem dziećmi. Trafia tam do obozu dla uchodźców i traktowana jest tam jak obywatelka Ukrainy, uciekinierka ze Wschodu. To mocny film, mający epicki rozmach. Po części to także dowód, że polski debiutant nie musi być przywiązany do niewielkiego budżetu i kameralnych opowieści.

Na jaki film jeszcze powinniśmy zwrócić szczególną uwagę? Już bez podziału na Polskę i resztę świata.
Na wspomniany już przeze mnie film "Chodorkowski". Jego autorom udało się powiedzieć coś więcej o sprawie i o osobie, o której, mogło by się wydawać, wiemy wszystko. Pokazane są okoliczności, w których Chodorkowski doszedł do wielkich pieniędzy, i kulisy wyborów, których musiał wówczas dokonać. Został zaproszony do gry i to zaproszenie przyjął. Dzisiejsza sytuacja w dużym stopniu zależy od jego ówczesnych decyzji.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie