Alicja Pyszka-Bazan i Aureliusz Kłus najlepsi w Gran Fondo Gdynia VR. Wirtualną trasę liczącą 90 km pokonało 154 zawodników

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Robert Motyka z kabaretu Paranienormalni podczas rywalizacji w Gran Fondo Gdynia VR
Robert Motyka z kabaretu Paranienormalni podczas rywalizacji w Gran Fondo Gdynia VR materiały prasowe
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Gran Fondo Gdynia Virtual Race 2020. Kolarskie zawody dla amatorów w tym roku miały wyjątkowy przebieg. Wszystko przez panującą na świecie pandemię koronawirusa, która uniemożliwiła organizację zawodów na trasie w Gdyni i na Kaszubach. W wirtualnym wyścigu najlepiej poradzili sobie Alicja Pyszka-Bazan oraz Aureliusz Kłus.

Dzięki wykorzystaniu trenażerów rowerowych oraz aplikacji Rouvy, kolarze ścigali się z własnych domów, a wszyscy kibice śledzili wyścig dzięki specjalnej transmisji organizowanej na Facebooku. Dystans 90 kilometrów pokonało w sumie 154 zawodników, w tym dziennikarze Maciej Dowbor i Beata Sadowska oraz Robert Motyka z kabaretu Paranienormalni.

- Sportowcy to ludzie o wielkim charakterze – powiedział Tomasz Cząstka, zastępca dyrektora Gdyńskiego Centrum Sportu. – Nie odpuszczają niezależnie od warunków. Tak samo jest w przypadku pandemii, ciężko trenowali i zjawili się na starcie tego wyścigu by rywalizować na najwyższym poziomie. Jest to bardzo optymistyczne i miejmy nadzieję, że już wkrótce spotkamy się w pięknym, normalnym świecie.

Od samego początku na czele stawki znajdowała się trójka kolarzy. Mirosław Bieniasz, zwycięzca ubiegłorocznego wyścigu na dystansie 80 km oraz Aureliusz Kłus i Jakub Okupniak. Wśród pań na pierwszym miejscu, od startu ze Skweru Kościuszki, była Alicja Pyszka-Bazan.

Sytuacja w czołówce zmieniła się mniej więcej w połowie wyścigu. Zza pleców rywali wyskoczył Aureliusz Kłus, który z trzeciej pozycji przesunął się na pierwszą. Z kolei Mirosław Bieniasz awansował na pozycję wicelidera, kosztem Jakuba Okupniaka. Liderką kobiecego wyścigu pozostawała niezmiennie Alicja Pyszka-Bazan zwiększając swoją przewagę nad pozostałymi rywalkami.

Ostatecznie Kłus na mecie na Skwerze Kościuszki finiszował z czasem 2:09.50, wyprzedzając o niewiele ponad minutę Jakuba Okupniaka. Podium uzupełnił, ze stratą dwóch minut i jedenastu sekund Mirosław Bieniasz (Bieniasz Bike Team). Niezagrożona do mety dotarła, jako pierwsza kobieta, Alicja Pyszka-Bazan (Endure Team).

- Nigdy nie jechałam takiej trasy na trenażerze, ani na zewnątrz – przyznała później Alicja Pyszka-Bazan. - Niemiłosiernie się cieszę, że mam już to za sobą, że zrobiłam taki wynik, to jest naprawdę niewiarygodne. Dziękuję moim najbliższym za wsparcie. W trakcie wyścigu zdarzyło mi się nawet w nerwach „opierdzielić” męża, który cały czas był ze mną, ale już wszystko jest w porządku i bardzo się cieszymy.

Na podium w rywalizacji kobiet znalazły się również Alicja Weyer (CTS) oraz Jolanta Gajtkowska (Giant&Liv Team).

Dziennikarka Beata Sadowska rywalizowała na trenażerze ustawionym na balkonie w domu w Chamonix we Francji, tuż u stóp Mont Blanc.

- Ciesze się, że przeżyłam, bo po raz pierwszy jechałam z taką aplikacją, a na trenażerze siedziałam zaledwie kilka razy - powiedziała Beata Sadowska. – Przez cały wyścig wspierali mnie najbliżsi. Moje dzieci krzyczały „dawaj mama, dawaj, dasz radę, będziesz pierwsza”! Ale my ich uczymy, że pierwszy jest ten, kto dojedzie do mety, bo każdy się ściga wyłącznie ze sobą więc dotarcie do mety jest dla mnie wielkim zwycięstwem.

W warszawskim Wilanowie w sklepie rowerowym AirBike dystans 90 kilometrów na trenażerze rowerowym pokonał Robert Motyka z kabaretu Paranienormalni.

- Uśmiech towarzyszył mi przez całą trasę, ale muszę przyznać, że gdzieś w okolicach 65 kilometra miałam poważny kryzys – przyznał Robert Motyka. - Pojawiła się myśl by przerwać wyścig, przespacerować się i nie wrócić, ale dzięki wsparciu innych zawodników, którzy jechali obok mnie, udało się przezwyciężyć tę chwilę słabości. Po 70 kilometrze wystrzeliły endorfiny i dojechałem do mety. To była fantastyczna rywalizacja i bardzo się cieszę, że mogłem wziąć w tym udział, że mogłem przejechać trasę wirtualnie.

W sumie do mety wyścigu Gran Fondo Gdynia VR dojechało 154 zawodników.

- Naszą ambicją jest, aby ten wyścig kontynuować zarówno w sferze wirtualnej oraz realnej – zapowiedział Michał Drelich, dyrektor zawodów. - Czujemy wsparcie ze strony miasta Gdyni, ze strony naszych partnerów. Już myślimy o edycji zimowej Gran Fondo VR. Spotkamy się więc jeszcze raz w świecie wirtualnym zanim będziemy mogli ścigać się na realnej trasie po Kaszubach.

Wyścig Gran Fondo Gdynia w edycji zimowej zaplanowano na 6 grudnia 2020 roku. Zapisywać się można już od 27 maja na platformie SlotMarket.pl. Rejestracja trwa do 30 listopada br. Pierwsze 100 osób, które zapisze się do udziału w rywalizacji, otrzyma pakiet startowy w cenie 40 zł. Koszt startu dla kolejnych osób wyniesie 50 zł. W cenie pakietów będzie miesięczny dostęp do aplikacji Rouvy (o wartości 12 Euro).

Sportowiec-amator. Jak powinien wspierać swój organizm?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie