Aleksandra Dulkiewicz: Polski Ład? Uderzy w budżet Gdańska z siedmiokrotnie większą siłą niż kryzys wywołany COVID-19

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Przemyslaw Swiderski
Samorządowcy pytają, w jaki sposób rząd zamierza wynagrodzić gminom mniejsze wpływy do budżetów, wynikające ze zmian podatkowych wprowadzanych w ramach Polskiego Ładu. Resort finansów szacuje, że nowy program Zjednoczonej Prawicy będzie kosztować wszystkie gminy do spółki ok. 10 mld zł rocznie. - Utrata rocznie kilkunastu czy kilkudziesięciu milionów złotych wpłynie na zaniechanie lub ograniczenie zadań np. modernizacji kilku czy kilkunastu kilometrów drogi czy zakupu aparatury do szpitala – komentują przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku.

Polski Ład, czyli kompleksowy program Zjednoczonej Prawicy na drugą część kadencji Sejmu, zakłada m.in. zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł czy podniesienie progu podatkowego z 85 do 120 tys. zł. Z jednej strony przełoży się to na zarobki najsłabiej uposażonych, z drugiej, na mniejsze wpływy do gmin, których dochody bezpośrednio powiązane są z wysokością podatku PIT odprowadzanego do budżetu państwa.

- Oczywiście, wpływy z podatków będą mniejsze, ale to, mówiąc szczerze, mnie nie martwi. (…) Dużo bardziej martwi mnie to, że na skutek podniesienia kwoty wolnej od podatku stracą samorządy – przyznał podczas prezentacji Polskiego Ładu wicepremier Jarosław Gowin. - To nie będą duże straty, ale ta sprawa wymagała dużego namysłu, ponieważ inwestycje samorządowe są ważną dźwignią powrotu polskiej gospodarki na ścieżkę szybkiego wzrostu.

Polski Ład uderzy z większą siłą niż kryzys wywołany koronawirusem

Przedstawiciele władz lokalnych są innego zdania. Jeżeli ministerstwo finansów szacuje straty na 10-11 mld zł, a zaplanowane na 2021 r. dochody samorządów z tytułu udziału we wpływach z podatku PIT wynoszą ok. 57 mld zł, straty w tej części dochodów mogą wynieść 15-20 proc., a to już znacząca część gminnych budżetów.

- Sopot straci co najmniej 10 mln zł, a może i więcej. Trudno powiedzieć dokładnie, bo PiS, jak zwykle, nie pokazał szczegółów. Znów poruszamy się w sferze domysłów i szacunków – mówi Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. - Zwiększenie kwoty wolnej od podatku jest dobrym rozwiązaniem. Zmiany te jednak powinny mieć charakter kroczący i być wprowadzone co roku i być uzależnione od inflacji.

W przypadku Gdańska, udział we wpływach z podatku gwarantuje ok. 30 proc. wszystkich dochodów miasta, na które, w pozostałej części składają się także podatki lokalne czy subwencje. Przy budżecie w wysokości 3,7 mld zł, największy pomorski samorząd uzyskuje rocznie z tyt. PIT nieco ponad 1 mld zł. Po ogłoszeniu Polskiego Ładu, uszczuplenie może więc sięgać 150-200 mln zł. Dla zobrazowania, za taką kwotą można sfinansować rewitalizację Oruni i Dolnego Miasta (72 mln zł), przebudowę ul. Długiej i Długiego Targu (46 mln zł), budowę nowego pawilonu w zoo (11 mln zł) oraz rozbudowę portu jachtowego na Górkach Zachodnich (20 mln zł).

- Rząd nie ma swoich pieniędzy, tylko nasze – podatników, Polek i Polaków, gdańszczanek i gdańszczan. Zmiany, które zaproponowała partia rządząca uderzają w każdą gminę w Polsce, także w nasze miasto – mówi Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska. - Kryzys spowodowany epidemią COVID-19, w 2020 r. zmniejszył wpływy PIT o ok. 30 mln. Polski Ład uderzy w gdański budżet z siedmiokrotnie większą siłą. Realnymi konsekwencjami będą cięcia wydatków na utrzymanie bieżącego funkcjonowania usług dla mieszkańców, niebezpieczeństwo zabieranie ulg np. na komunikację publiczną, zahamowanie inwestycji i wreszcie zamrożenie płac pracowników samorządowych, odpływanie specjalistów do sektora prywatnego, niemożność realizowania usług spowodowany brakami kadrowymi np. w opiece nad seniorami, w żłobkach i przedszkolach czy obsłudze mieszkańców w codziennych sprawach.

- Jeszcze nigdy ubytki w dochodach nie zostały nam zrekompensowane. A to przede wszystkim z dochodów własnych finansowane są zadania wynikające z ustawy o samorządzie województwa, m.in. z zakresu transportu zbiorowego, dróg wojewódzkich, ochrony zdrowia, kultury czy pomocy społecznej – dodaje Michał Piotrowski, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku.

Rząd proponuje w zamian subwencję inwestycyjną

W wypowiedziach polityków koalicji pojawiają się argumenty o możliwości „powetowania” ewentualnych strat środkami unijnymi z tzw. Funduszu Odbudowy. Tu jednak, aby coś zyskać, jak wskazywał sam wiceminister Gowin, trzeba dysponować wkładem własnym. A kondycja niektórych samorządów jest taka, że w poprzedniej perspektywie, zmuszone były zamrażać inwestycje nawet na dwa lata, po to, by w kolejnych mieć szansę ubiegania się o środki na duże zadania. Poza tym, duża część funduszu będzie realizowana w formie pożyczek.

Podczas konwencji, prezes Porozumienia poinformował o planowanym zastąpieniu Samorządowego Funduszu Inicjatyw Lokalnych nowym mechanizmem trwałej subwencji rozwojowej, jednak na razie nie wiadomo, jak miałby on funkcjonować.

- Subwencja inwestycyjna jest najgorszym z możliwych rozwiązań – komentuje Michał Piotrowski. - Po pierwsze pozbawia samorząd autonomii dysponowania środkami jakie dają udziały podatkowe, po drugie ma być liczona na podstawie nieznanego algorytmu, a w tym zakresie dotychczasowa współpraca z rządem również nie ma dobrych doświadczeń. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przyznaniem samorządom udziałów w podatku VAT, który będzie rósł na skutek konsumpcjonizmu prywatnego beneficjentów danin publicznych i wzrostu inflacji.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie