Aleksander Kwaśniewski przed ślubem córki. Jedyny taki tydzień

Joanna Miziołek
Cóż to będzie za ślub. W malowniczym, czterogwiazdkowym hotelu nad Narwią wszystko dopinane jest na ostatni guzik. Podobno na przyjęciu nie pojawi się szef SLD Leszek Miller - pisze Joanna Miziołek.

Ten tydzień był dla Aleksandra Kwaśniewskiego wyczerpujący. Nie dość, że były prezydent przygotowywał się do ślubu swojej córki, jedynaczki, to jeszcze w poniedziałek w sporządzonym dla "Wprost" sondażu został nominowany na premiera zamiast Donalda Tuska. - Sondaż to zabawa. Innych wniosków nie można z niego wyciągnąć. Żadne badania nie zmiotą tego rządu. Mógłby to zrobić tylko kryzys - mówi "Polsce" Aleksander Kwaśniewski, który mimo wielu zajęć przed ślubem zgodził się opowiedzieć nam, jak wygląda jego dzień.

Zaczyna się wcześnie rano. Były prezydent najpierw wyprowadza psy na spacer. Przechadzka z dwoma wilczurami po Wilanowie nie jest zbyt długa, bo były prezydent musi zdążyć na śniadanie. Które, jak to w związkach partnerskich, przygotowują razem z żoną. Potem samochodem z kierowcą Aleksander Kwaśniewski wyrusza do swojego biura. Jak twierdzi, żeby uniknąć korków, ulice przemierza koło godz. 10. Na miejscu czeka go kalendarz pełen spotkań. Najczęściej rozmowy się przedłużają, bo prezydent w stosunku do każdego rozmówcy jest otwarty i w końcu schodzi na luźne pogawędki. Nie często były prezydent jest na miejscu, w biurze, bo zazwyczaj przygotowuje się do kolejnych wyjazdów do Stanów Zjednoczonych lub Brukseli.

Po pracy w biurze, koło godz. 17 Aleksander Kwaśniewski wraca do domu. - Kolację staram się jeść koło godz. 19. 20. Nie później. Ostatnio przeszedłem na dietę wegetariańską. I stałem się specjalistą od grillowanych warzyw - mówi Kwaśniewski. Bardzo często były prezydent kolację przygotowuje sam. Ale w tym szczególnym tygodniu nie ma na to czasu, bo oczekiwanie na ślub Aleksandry dostarcza mu wielu wrażeń. Bo w końcu nie co dzień wydaje się córkę za mąż. - Jestem pełen pozytywnych emocji. Wierzę, że to będzie udany związek - mówi były prezydent. I zarzeka się, że w przygotowaniach poza robieniem zakupów nie bierze udziału. Podobno kupił strój na ślub w butiku Bottega Veneta. Jak donosi "Fakt", były prezydent spędził w nim około godziny i pod okiem krawca przymierzał garnitur z najnowszej kolekcji marki.

Wszystkich przygotowań przedślubnych ma dopilnować Jolanta Kwaśniewska. Jak piszą plotkarskie portale, przyjęcie weselne dla około 300 osób odbędzie się w Serocku, w nowym, otwartym w czerwcu tego roku hotelu Narvil. Czterogwiazdkowy hotel położony jest w pięknej scenerii, tuż nad malowniczą rzeką Narew. Jak napisał tygodnik "Newsweek", na ślubne przyjęcie Oli Kwaśniewskiej przyjedzie prosto z gdańskiego browaru specjalnie warzone na to wesele piwo. Ciemne, z dodatkiem kaszubskiego miodu. Zamówiono blisko tysiąc litrów trunku. Nazywa się Honeymoon, a na etykiecie są dwa misie jedzące miód z jednej beczki.

Co do listy gości, ta nadal pozostaje tajemnicą. Na pewno będzie mnóstwo sław. Niekoniecznie związanych z polityką. Media rozpisywały się, że zaproszony nie został Leszek Miller. Zresztą nie należy się dziwić. Bo przecież od lat z Aleksandrem Kwaśniewskim łączy ich szorstka przyjaźń. Ich relacje znów się pogorszyły. A wszystko przez wywiad Leszka Millera, w którym powiedział, że były prezydent nie ma głosu w SLD. Zresztą Aleksander Kwaśniewski nie ukrywał sympatii do Janusza Palikota, co bardzo nie podobało się Millerowi. Zaraz po wyborach Aleksander Kwaśniewski prowadził mnóstwo ważnych rozmów w sprawie dalszych losów partii. Spotkał się z zarządem i szefami 19 oddziałów Stowarzyszenia Ordynacka. Głównym tematem, jaki był poruszany, były m.in. plany zorganizowania kongresu lewicy polskiej, który miał zadecydować o przyszłości tej formacji w Polsce. Decydować razem z Włodzimierzem Czarzastym, który wtedy sympatyzował zarówno politykami zarówno Platformy, jak i Ruchu Palikota. Sam Aleksander Kwaśniewski w wywiadzie dla "Polski" mówił: - Nadal uważam, że Ruch Palikota istnieje i że dotarł do 10 proc. wyborców. To jest cenne. Moim zdaniem jest niestety tak, jak przewidywałem, to znaczy ani specjalnie nie rosną notowania lewicy, ani Palikota. Mówimy ciągle o dwóch ugrupowaniach, które istnieją, ale nie mają realnej siły - twierdził. I wyrażał ubolewanie, że ugrupowania nie połączyły sił.

- Martwi mnie przegrana koncepcja budowania czegoś wspólnie. Bo gdyby głosy obydwu środowisk zebrać do powstania jakiejś koalicji, która mogłaby zawalczyć o 20 proc., to byłoby powstanie jakiegoś bytu, który ma znaczenie. Teraz perspektywa lewicy jest niejasna, co oznacza ułatwienie dla Platformy. Jedną z głównych sił, którą ma PO, jest brak alternatywy - mówił.

Słowa o braku alternatywy dla partii Tuska musiały zaboleć szefa Sojuszu. W konsekwencji wspólnych spotkań Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego od czasów objęcia przez byłego premiera funkcji szefa SLD było zaledwie kilka. A ostatnio w ogóle. Sondaż dla tygodnia "Wprost", w którym ankietowani na premiera wytypowali Aleksandra Kwaśniewskiego, miał zezłościć Leszka Millera. Bo chociaż tak duże poparcie ze strony Polaków dla człowieka lewicy to dobry sygnał dla Sojuszu, to jednak politycy nadal rywalizują o popularność.

Gniew ze strony byłego premiera miał być jednak umiarkowany, bo wszyscy w Sojuszu Lewicy Demokratycznej wiedzą, że Aleksander Kwaśniewski nie szykuje się na stanowisko krajowe. Liczy na posadę zagranicą, najlepiej w Brukseli. Stąd między innymi tak częste wyjazdy byłego prezydenta. Każdy dzień byłego prezydenta owocuje w liczne spotkania, podtrzymywanie relacji, zdobywanie kolejnych znajomości. Ostatnio prowadził panel na forum ekonomicznym w Krynicy. Po którym stwierdził: - Wszędzie, nawet tu na Forum Ekonomicznym w Krynicy, widzę zniechęcenie Tuskiem i Platformą Obywatelską. PO się zużywa, a rząd jest raczej słabszy niż mocniejszy. Potrzebne są szybkie zmiany personalne w rządzie - mówił w kontrwywiadzie na antenie RMF FM.

Nie wiadomo, czym motywowana jest krytyka gabinetu Donalda Tuska ze strony byłego prezydenta. Być może Aleksander Kwaśniewski ma plan na wielki powrót do czynnej polityki. Na razie jest o to proszony głosami ankietowanych w sondażach.

Dzień ślubu córki Aleksandry będzie bardzo ważnym dniem w życiu byłego prezydenta

Wideo

Materiał oryginalny: Aleksander Kwaśniewski przed ślubem córki. Jedyny taki tydzień - Polska Times

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
szypa

A Galganowa on nie zabył ? Nu etowo paliestranta z pensjonatu mewa w Cetniewie ?

O
OcarO

ds. młodzieży w rządzie Zbigniewa Messnera w latach 1985–1987, a następnie przewodniczącego Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej (1987–1990). Zarazem i członka Prezydium Rządu w gabinecie Mieczysława Rakowskiego i przewodniczącego Komitetu Społeczno-Politycznego Rady Ministrów od października 1988 do sierpnia 1989. Naturalnie, też prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w okresie od 23 grudnia 1995 do 23 grudnia 2005.

Zatem wybranek córy ministra i prezydenta powinien być szczęśliwym i wniebowziętym mężczyzną. Ale jednak chyba takie bycie małżonkiem córy ze stosownym rodowodem, to obecnie wcale nie jest aż taki wielki profit i jakieś tam przyjemne i łatwe życie. Jest również i samoistnym ograniczeniem swobód, gdyż zewsząd tylko same kamery i mikrofony, oraz tajniaki.

Natomiast już całkiem co innego było za króla Sasa. Wtedy ochrona osobista córy ze stosownym rodowodem nie miała żadnych kamer, a tym jedynym mikrofonem był kuchenny lejek i słoik, lub przewód kominowy. Natomiast podstawiony szpicel nie miał środka szybkiej lokomocji i iPhone w butonierce z bezpośrednim łączem do protoplasty córy. Sam młody miał bez żadnego zawołania wierną i polegliwą służbę, a przede wszystkim, miał w spadku i lasy, i ogrody, i pałace. Czyli kłopotów raczej nie miewał i ich nie znał.

Jest tradycją w staropolskim zwyczaju, że również i obcej młodej parze z sąsiedztwa życzy się szczęśliwej beztroski i tuzin dzieci. Więc takowe życzenia składam! Chociaż wiem, że z tą beztroską w tych czasach PO nie jest aż tak łatwo. Ale to też i po części za przyczyną teścia młodego w ślubnych cholewach. Niech więc zaślubiony walczy o byt i dobrobyt swej nowo założonej rodziny!

d
domino

Pamiętamy Charków i chorobę filipińska!
Ciekawe co dzisiaj będzie na imprezie. Liczę na fotoreporterów może zrobią
fotkę jak wchodzi do bagażnika

p
po sto kroć pogarda

Pamiętamy jak kłamałeś o swoim "wyższym wykształceniu:
Pamiętamy jak kpiłeś i szydziłeś wrqz z siwcem z Papieża Jana Pawła 2.
Pamietamy jak się uchlałeś w Charkowie na cmentarzu pomordowanch Polaków.
Pamiętamy twoje pijackie ekscesy na uniwersytecie na Ukrainie .
Pamietamy jak ułaskawiłeś kryminalistę z afery starachowickiej bo był twoim kumplem z PZPR-SLD.

Pamietamy o wszystkich twoich łajdactwach "panie premierze" .

i
i tyle

No bo w końcu niczego już nie załatwia, nie opracowuje, nie rozwija, ZOSTAJĄ SPOTKANIA I PLOTY. Ten slub to ostatnia poważna akcja. No chyba, że będzie jeszcze huczny rozwód.

Dodaj ogłoszenie