Akcja przeciw haraczom

    Akcja przeciw haraczom

    Mateusz Węsierski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Policjanci z Miastka zajęli się sprawą haraczu, który uczeń Gimnazjum im. Jana Pawła II miał wymuszać od młodszego kolegi. Przemoc jest nadal plagą nie tylko w pomorskich szkołach i specjaliści są zgodni - trzeba ją zwalczać konsekwentnie i nie lekceważyć nawet z pozoru drobnych przypadków.
    Funkcjonariusze z Miastka tak nie zrobili i zareagowali błyskawicznie na sygnał od matki ucznia, który miał być zastraszany przez starszego kolegę. Musiał mu, według policji, dawać pieniądze. Uczniowi grożono, że "jak nie da kasy", to zostanie pobity. Policja w czwartek przesłuchiwała nastolatka, który miał "zabawiać się" w szkolnego haraczownika.

    - Dla dobra śledztwa mogę jedynie potwierdzić, że wpłynęło do nas takie zgłoszenie. Sprawa jest jeszcze gorąca i intensywnie ją badamy. Na razie lepiej nie ujawniać szczegółów - zastrzega Marek Mazur, komendant Komisariatu Policji w Miastku.

    Ustaliliśmy jednak, że uczeń, który miał prześladować młodszego kolegę, podczas przesłuchiwania wielokrotnie zmieniał zeznania. Ostatnie miało go usprawiedliwić.

    - Ten chłopak powiedział, że młodszy uczeń kupił od niego telefon, ale nie zapłacił całej sumy. Wraz z kolegami próbował wymusić na nim zwrot pieniędzy. Czy to prawda? Okaże się już niebawem, gdy śledztwo nabierze rozpędu - mówi jeden z miasteckich policjantów.

    Wiadomo też, że policja zbada sprawę pod kątem innych ewentualnych wymuszeń stosowanych przez tego ucznia. Zachodzi bowiem podejrzenie, że skoro raz odważył się na stosowanie siły w celu uzyskania pieniędzy, to mógł równie dobrze robić to wcześniej.

    - Takie rzeczy trzeba tępić w zarodku. Cieszymy się, że matka dziecka powiadomiła nas o tej sprawie. Lepiej jednak, by nikt się nie dowiedział, o jakiego ucznia chodzi, bo mogłoby to zaszkodzić nie tylko śledztwu, ale i tej rodzinie - dodaje komendant Mazur.

    Przy okazji policjanci dodają, że to nie pierwszy taki przypadek. - Mieliśmy już podobne sprawy, gdy starszy używał siły przeciwko młodszemu. Winni zostali wtedy ukarani. Tak powinno być za każdym razem, bo przemoc musi być tępiona w zarodku - podkreśla komendant Mazur.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gimnazjum

    mama5 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 31 / 33

    W Miasteckim gimnazjum nigdy nie było bezpiecznie. Uczniowie urządzają walki pod szkołą nikt na to nie reaguje a już na pewno nie dyrekcja. Dyrektor sam wyżywa się na tych słabszych a tym...rozwiń całość

    W Miasteckim gimnazjum nigdy nie było bezpiecznie. Uczniowie urządzają walki pod szkołą nikt na to nie reaguje a już na pewno nie dyrekcja. Dyrektor sam wyżywa się na tych słabszych a tym prawdziwym chuliganom nie zwraca uwagi na ich zachowanie. Czują się więc oni bezkarni. Tak ze przemoc tam była zawsze tylko nie wychodzi na światło dzienne. Z jakiegoś powodu wszystkie ciemne sprawki są ukrywane przez dyrekcję. A może rodzice powinni wiedzieć na co narażone są ich dzieci w tej szkole.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo