Dwa agresywny psy rzuciły się na 9-letniego chłopca przy ulicy Smoluchowskiego w Gdańsku. Dziecko ma rany nóg, musi przyjmować serię zastrzyków przeciw wściekliźnie.

- W poniedziałek 4 lutego przyjechałam z synem do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku na wizytę lekarską. Do zaplanowanej wizyty nie doszło, bo dwa psy biegające bez właściciela na ulicy Smoluchowskiego przy parkomacie pogryzły mojego 9-letniego syna – opowiada pani Edyta Darwicka, mama Bartosza.

Jak doszło do tego zdarzenia? Pani Edyta kupiła bilet parkingowy w parkomacie i wsadziła go za szybę auta. Gdy po chwili się odwróciła, zobaczyła, że na jej syna szczekają dwa psy i próbują go zaatakować. Próbowała je odgonić, udało jej się.
Psy jednak zdążyły pokąsać dziecko. Jej syn ma rany łydek. Od razu trafił do pobliskiego szpitala, gdzie rany zdezynfekowano i zabezpieczono.

Potem, gdy pani Edyta chciała zrobić zdjęcie psom, rzuciły się na nią. Udało jej się wykonać zdjęcie, ale z odległości.

Dwa agresywny psy biegające bez właściciela na ulicy Smoluchowskiego przy parkomacie pogryzły 9-letniego Bartosza. zdj. nadesłane przez mamę 9-letniego Bartosza

- Gdy próbowałam podejść do nich bliżej, rzuciły się agresywnie w moją stronę – opowiada.
Obecnie jej syn dostaje szczepionkę przeciwko wściekliźnie, a ona poszukuje właściciela zwierząt.

Psy mogą stanowić zagrożenie dla innych dzieci oraz ich rodziców przyjeżdżających do UCK – mówi Edyta Darwicka.- Mój syn bardzo uwielbia psy, nie spodziewał się tego ataku.

Mama Bartosza ma nadzieję, że może dzięki informacji w prasie uda się odnaleźć właściciela agresywnych czworonogów.

Policja dostała zgłoszenie w tym samym dniu. Policjanci z komisariatu na Suchaninie prowadzą czynności w kierunku art. 157 par. 1 kodeksu karnego tj. w sprawie uszkodzenia ciała dziewięcioletniego chłopca, poprzez pogryzienie przez dwa psy.

- W tej sprawie po uzyskaniu dokumentacji medycznej od zgłaszającej zostanie powołany biegły medycyny sądowej, który określi stopień obrażenia ciała, jakich doznał chłopiec - informuje asp. Karina Kamińska, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku.

- Bezpośrednio po zgłoszeniu policjanci sprawdzili pobliski teren, aby znaleźć zwierzęta, których zdjęcie dostarczyła zgłaszająca. Policjanci rozmawiali również z okolicznymi mieszkańcami, aby zdobyć informacje o tym, do kogo mogą należeć psy. Pomimo, że dotychczas zdobyte informacje nie doprowadziły do ustalenia właściciela tych zwierząt, policjanci cały czas pracują nad tą sprawą - dodaje asp. Karina Kamińska.


Apel policjantów

Policja zwraca się do wszystkich osób, które mają informacje mogące pomóc w ustaleniu właściciela zwierząt, lub były świadkami tego zdarzenia, aby zgłaszały się do Komisariatu Policji VIII w Gdańsku. Informacje można przekazać telefonicznie, dzwoniąc pod numer telefonu dyżurnego komisariatu (58) 321-68-22 bądź zgłaszając się do najbliższej jednostki Policji lub pisząc na adres komendant.kp8@gd.policja.gov.pl

Szkoła na czterech łapach. Pies, który warczy, mówi „odejdź”

CZYTAJ TAKŻE: Psy pogryzły 9-latkę z Rokitek k. Tczewa. Sprawą zajęła się prokuratura

(TVN24)