Agresywne mastify zaatakowały dwie kobiety. Właściciele psów oskarżeni

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Archiwum PolskaPress
Udostępnij:
Mastify tybetańskie zaatakowały najpierw w Siemianicach, a później w Głobinie pod Słupskiem. Dwie kobiety odniosły ciężkie obrażenia. Do Sądu Rejonowego w Słupsku trafiły dwa akty oskarżenia. Psy zostały uśpione.

Do pierwszego dramatycznego wydarzenia, o którym informowaliśmy wcześniej, doszło w podsłupskich Siemianicach 10 listopada 2020 roku. Dwa wielkie mastify tybetańskie pogryzły spacerującą z pieskiem chihuahua Joannę P. W okolicy posesji, której właściciele mieli cztery mastify, piesek pociągnął za smycz. Wówczas na kobietę wyskoczyły dwa wielkie psy. Pani Joanna za ogrodzenie innego sąsiada spuściła na smyczy z szelkami swojego pieska. Jednak sama stała się ofiarą mastifów.

Jeden szarpał ją za nogę. Drugi – za rękę. Psy zaczął odstraszać krzykiem syn sąsiada. Joanna P. zaczepiła się na ogrodzeniu i schroniła na pobliskiej posesji. Kobieta doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a leczenie przebiegało z komplikacjami.

Joanna P. twierdziła, że agresywne psy ciągle uciekały z posesji, biegały po Siemianicach, a ludzie bali się wychodzić z domów. Po zdarzeniu w rozmowie z nami właścicielka psów Anna M. tłumaczyła, że psy zaatakowały małego pieska, a nie panią Joannę. Mastify wymknęły się z posesji, gdy jej mąż naprawiał bramę i na chwilę wszedł do domu. Wówczas otworzyła się uszkodzona brama.

Prokuratura Rejonowa w Słupsku prowadziła postępowanie w sprawie nieumyślnego narażenia Joanny P. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez niewłaściwe zabezpieczenie posesji, z której wydostały się dwa psy i pokąsały Joannę P. Nieumyślnym skutkiem było uszkodzenie ciała i trwałe istotne zeszpecenie nogi i ręki pokrzywdzonej. Do Sądu Rejonowego w Słupsku trafił akt oskarżenia przeciwko obojgu właścicielom psów. W październiku ubiegłego roku małżonkowie Anna i Tomasz M. zostali skazani wyrokiem nakazowym na kary odpowiednio 8 miesięcy i roku ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywaniem kontrolowanej pracy na cele społeczne oraz solidarną zapłatę 40 tysięcy złotych na rzecz Joanny P.

- Sąd wydaje wyrok nakazowy, gdy wina i okoliczności czynu nie budzą wątpliwości - mówi prowadząca sprawę prokurator Aleksandra Pryputniewicz. - Wyrok ten uznaliśmy za słuszny. Jednak obrońca Anny M. złożył sprzeciw i sprawa będzie rozpoznawana w czasie procesu. Natomiast wyrok nakazowy w części dotyczącej Tomasza M. jest już prawomocny, ponieważ oskarżony nie złożył od niego sprzeciwu.

Tymczasem Joanna P. walczyła, aby Gmina Słupsk decyzją wójta odebrała właścicielom psy.
- W odpowiedzi dostałam pismo, że mastify zostaną przewiezione do Stanięcina, gdzie będą miały lepsze warunki bytowania. W 2021 roku trafiły tam trzy psy, suka została w Siemianicach, bo miała cieczkę. I do tej pory tu przebywa – relacjonuje Joanna P.

Kiedy mastify wywieziono z Siemianic, wydarzyło się kolejne nieszczęście. 29 grudnia 2021 roku psy uciekły z posesji w Stanięcinie aż do Głobina i dotkliwie pogryzły Rosjankę Natalię M.
- Kobieta doznała ciężkich obrażeń całego ciała – rąk, nóg, tułowia. W tej sprawie skierowałam do sądu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi M., ponieważ on wówczas sprawował nadzór nad psami – mówi prokurator Aleksandra Pryputniewicz, która także prowadziła sprawę dotyczącą nieumyślnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Natalii M. Sąd również w tej sprawie wydał wyrok nakazowy.

Tym razem Tomasz M. został skazany na karę 2 lat ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania prac społeczno-użytecznych. Sąd orzekł nawiązkę na rzecz Natalii M. w wysokości 20 tysięcy złotych. Wyrok nakazowy zapadł w kwietniu. Prokuratura również uznała go za słuszny. Jednak orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne, ponieważ akta przekazano do tłumaczenia.

Obecnie sytuacja przedstawia się tak: w sprawie pogryzienia Joanny P. proces Anny M. rozpocznie się dopiero w październiku. W sprawie pogryzienia Natalii M. wyrok nakazowy Tomasza M. jest nieprawomocny. Joanna P. skierowała sprawę do komornika, ponieważ nie otrzymała jeszcze zasądzonej kwoty od Tomasza M. Niezależnie od spraw karnych obie pokrzywdzone mogą wystąpić o odszkodowanie i zadośćuczynienie na drodze cywilnej. Skutkiem ataku na Natalię M. agresywnych psów było ich uśpienie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prezydent Duda w ukraińskim parlamencie

Wideo

Materiał oryginalny: Agresywne mastify zaatakowały dwie kobiety. Właściciele psów oskarżeni - Głos Pomorza

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie