reklama

Agnieszka Wróbel z MOPR w Gdańsku: Potrzebujemy dużo więcej rodzin zastępczych [ROZMOWA]

Agnieszka KamińskaZaktualizowano 
Pracownicy MOPR w Gdańsku obawiają się, że za jakiś czas rodzin zastępczych może być za mało w porównaniu do potrzeb
Pracownicy MOPR w Gdańsku obawiają się, że za jakiś czas rodzin zastępczych może być za mało w porównaniu do potrzeb 123rf
Z roku na rok do pieczy zastępczej trafia coraz więcej dzieci. Ich liczba powiększa się wręcz lawinowo. Przybywa rodzin, które nie są w stanie wychowywać swoich dzieci - mówi Agnieszka Wróbel, zastępca dyrektora ds. wsparcia specjalistycznego Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Gdańsku.

Jak wygląda sytuacja dotycząca rodzin zastępczych w Gdańsku? Czy ich liczba odpowiada zapotrzebowaniu?
- W chwili obecnej dysponujemy 32 rodzinami zastępczymi oraz 16 rodzinnymi domami dziecka. Oprócz tego dzieci wychowują się w 18 kameralnych placówkach opiekuńczo-wychowawczych. Łącznie posiadamy 452 miejsca dla dzieci. To dużo, jednak z roku na rok, do pieczy trafia coraz więcej dzieci. Ich liczba powiększa się wręcz lawinowo. Nasze zasoby, które jakiś czas temu były optymalne, a nawet nadwyżkowe, kurczą się. Na razie jeszcze sobie radzimy, ale można już mówić o sytuacji kryzysowej. Obawiamy się, że za chwilę rodzin będzie za mało w stosunku do naszych potrzeb. Niezbędna jest także zastępowalność, choćby z powodu przechodzenia na emeryturę naszych obecnych rodziców zastępczych. Dlatego gorąco zapraszam zainteresowanych prowadzeniem rodziny zastępczej lub rodzinnego domu dziecka na dzień otwarty, który obędzie się w środę, 25 września, w gdańskim MOPR. Będzie to dobra okazja, aby spotkać się z naszymi specjalistami, którzy na co dzień opiekują się i współpracują z naszymi rodzinami zastępczymi. Przybliżymy ideę rodzicielstwa zastępczego, powiemy o wszystkich szczegółach.

Czytaj także

Co takiego się stało w ostatnim czasie, że dzieci, dla których trzeba znaleźć miejsce w rodzinie zastępczej, przybywa lawinowo?
- Do pieczy zastępczej najczęściej trafiają dzieci z powodu trudności opiekuńczo-wychowawczych i uzależnień rodziców, a także przemocy domowej. I te zjawiska narastają. Obserwujemy, że w ostatnim czasie przybywa rodzin, które nie są w stanie wychowywać swoich dzieci. W związku z tym, podejmujemy równocześnie coraz więcej profilaktycznych działań środowiskowych, które mają wspierać rodziny przeżywające trudności - np. dotyczą one przeciwdziałania przemocy, wzmacniamy asystenturę rodzin. Rozwijamy także ideę rodzin wspierających - tzn. pozyskujemy do współpracy rodziny chętne, by na co dzień doglądały te, które tego wsparcia potrzebują, Rodziny wspierające wzmacniają rodziny będące w potrzebie np. w kompetencjach wychowawczych.

Czy wobec problemu zwiększającej się liczby rodzin dysfunkcyjnych i konieczności zapewnienia opieki ich dzieciom, państwo zdaje egzamin? Czy nie jest tak, że w Polsce dziecko jest postrzegane jak własność rodziny biologicznej nawet, jeśli jest ona niewydolna wychowawczo? Pojawiają się opinie, że państwo powinno lepiej wspierać rodzinę zastępczą.
- To trudny temat. System jest tak skonstruowany, że piecza zastępcza powinna mieć charakter okresowy i zmierzać do możliwie szybkiego powrotu dziecka do swojej rodziny naturalnej. Ten czas wykorzystujemy na pracę właśnie z rodziną biologiczną. I są oczywiście tacy rodzice, którzy podejmują wysiłek i dzieci do nich wracają. Niestety, ciągle zbyt mała liczba rodzin podąża tą drogą. Nie chcą lub nie potrafią na tyle zmienić swojego zachowania, by dać gwarancję bezpiecznego rozwoju swoim dzieciom. Istniejąca tendencja do dawania kolejnych szans tym rodzinom powoduje, że niestety de facto często tracą na tym dzieci. W naszym systemie rodzina biologiczna jest traktowana priorytetowo i to niezależnie od tego, czy wywiązuje się z oczekiwań, jakie są na nią nakładane, by dziecko mogło do niej wrócić. W celu jak najszybszej reintegracji rodziny, rodzic biologiczny odwiedza dziecko przebywające w rodzinie zastępczej, ma z nim kontakt. Ma ograniczone prawa rodzicielskie, ale może podejmować decyzje dotyczące edukacji, zdrowia czy innych ważnych kwestii w życiu dziecka. Czasami dochodzi do pewnego impasu między rodziną biologiczną a tymczasowymi opiekunami. Niekiedy pojawia się konflikt lojalnościowy - dzieci nie wiedzą, do której rodziny właściwie przynależą, kogo mają słuchać, kto jest ich głównym opiekunem. Zdarza się również i tak, że rodziny urażone tym, że zabrano im dzieci, swoją energię nie kierują na odzyskanie dzieci i na konstruktywne działania, ale swoje niezadowolenie odreagowują na rodzinie zastępczej.

Czytaj także

To znaczy, że niełatwa współpraca z rodziną biologiczną też może być powodem tego, że rodziny nie decydują się na rodzicielstwo zastępcze albo z niego rezygnują.
- Bywa i tak, jednak pamiętajmy, że kandydaci pragnący zostać rodzicami zastępczymi przechodzą 12-tygodniowe szkolenie, na którym uczą się m.in. postępować i reagować na rozmaite trudności, również takie. Natomiast - co podkreślam - rodzina zastępcza nie pozostaje bez pomocy, wspieramy obie strony. Koordynator rodzinnej pieczy zastępczej opiekuje się rodziną zastępczą, a asystent rodziny pracuje z rodziną biologiczną.

Co dzieje się z dziećmi niepełnosprawnymi, wychowywanymi w rodzinach zastępczych, gdy ukończą 18 lat? Czy państwo je wspiera?

- Zacznijmy może od tego, że często o usamodzielnianiu niepełnosprawnego dziecka, wychowywanego w pieczy zastępczej, możemy mówić właśnie dlatego, że do niej trafiło. Dzięki zaangażowaniu i determinacji swoich opiekunów, ich nieustającej trosce, część z tych dzieci usprawnia się na tyle, że można myśleć o ich samodzielnym bądź prawie samodzielnym funkcjonowaniu przy niewielkim wsparciu środowiskowym. Budowanie dobrych relacji z rodzicem zastępczym, nawiązywanie pozytywnych więzi jest dla dziecka leczące. Oczywiście są także dzieci, dla których pełna samodzielność nigdy nie będzie możliwa. Perspektywa dorosłości dla dziecka niepełnosprawnego, przebywającego w pieczy zastępczej, niewiele różni się od tej dla dziecka wychowywanego w rodzinie naturalnej, jest sprawą nieuregulowaną na poziomie państwa. System nie do końca odpowiada na te potrzeby, nie przewiduje odpowiednich narzędzi prawnych, nie tworzy właściwych ośrodków wsparcia. W Gdańsku rozwijamy program mieszkalnictwa społecznego, który swoją ofertę kieruje m.in. do osób niepełnosprawnych, w tym do usamodzielniających się wychowanków. Funkcjonuje także wiele organizacji pozarządowych, które realizują swoje autorskie programy przygotowujące do dorosłości wychowanków opuszczających pieczę zastępczą.

Na jakie pieniądze mogą liczyć rodziny zastępcze?

- Wszystkim rodzinom zastępczym przysługuje świadczenie na pokrycie kosztów utrzymania dziecka, w przypadku rodzin zawodowych i niezawodowych to 1052 zł. Do tego dochodzą świadczenia, na które mogą liczyć wszystkie dzieci, a więc 500+, 300+. Rodziny zastępcze zawodowe otrzymują także wynagrodzenie, które w Gdańsku jest znacznie wyższe od poziomu ustawowego. Podobnie jest ze świadczeniem dla dziecka niepełnosprawnego, którego ustawowa wysokość to 211 zł, my przyznajemy 400 zł. Oferujemy także szereg innych świadczeń: dofinansowujemy wypoczynek dla dzieci, pokrywamy koszt wynajmu lokalu dla rodzin, które nie mają odpowiednich warunków mieszkaniowych, zatrudniamy w rodzinach zastępczych dodatkowe osoby do pomocy w zależności od potrzeb, zapewniamy wsparcie rodzin pomocowych, tj. rodzin, które przejmują opiekę nad dzieckiem w czasie urlopu rodziny zastępczej. Staramy się także, z roku na rok, poszerzać naszą ofertę wsparcia nie tylko finansowego. Każda nasza rodzina objęta jest pomocą koordynatora rodzinnej pieczy zastępczej i psychologa. Zapewniamy stały dostęp do superwizji i grupy wsparcia, organizujemy szkolenia podwyższające kompetencje. Dwa razy do roku zapraszamy także nasze rodziny na wyjazd integracyjny, gdzie mogą skorzystać ze szkolenia, ale także wymienić się doświadczeniami i pobyć razem.

Wydaje się, że wsparcie finansowe, na które mogą liczyć rodziny zastępcze, nie jest małe.
- Tak, ale kwestia finansowa rzadko jest jedynym argumentem, by zostać rodziną zastępczą. Trzeba pamiętać, że rodziny zastępcze nie pracują osiem godzin, ale przez całą dobę. Dzieci ze specjalnymi potrzebami wymagają dodatkowych terapii, rehabilitacji, specjalistycznych konsultacji, to kosztuje. Jednak - moim zdaniem - to, czego najbardziej dziś potrzebują rodziny zastępcze, to uznanie społeczne.

Chce pani przez to powiedzieć, że przez nagłaśnianie przypadków nieprawidłowości w tych rodzinach, nie zawsze są one postrzegane tak, jak powinny?
- To jasne, że nieprawidłowości się zdarzają, nie uciekniemy od tego. Szkoda tylko, że nadużycia wybijają się na plan pierwszy. Za mało mówi się chociażby w mediach, jak ważną rolę odgrywają w naszym życiu społecznym rodziny zastępcze, jak tytaniczną, potrzebną pracę wykonują. Bardzo przydałaby się ogólnopolska, duża kampania na rzecz propagowania idei rodzicielstwa zastępczego. Dla wielu dzieci pobyt w rodzinie zastępczej jest jedyną szansą na dobre życie i późniejszą samodzielną dorosłość. Tymczasem w zbiorowej świadomości rodziny często jeszcze funkcjonują jako te, które chcą zarabiać na dzieciach. To oczywiście niesprawiedliwy i krzywdzący osąd. Znaczenie rodzinnej pieczy zastępczej jest nie do przecenienia, zwłaszcza dla małych dzieci, dla których obecność jednego stałego opiekuna, który zna jego potrzeby i reaguje stosownie do sytuacji jest kluczowe dla prawidłowego rozwoju.

Czy zgłaszają się do was ośrodki pomocy społecznej z innych miast i gmin na Pomorzu, bo na swoim terenie nie dysponują rodzinami zastępczymi albo nie ma już miejsc w tych rodzinach i nie ma gdzie umieścić dzieci?
- Tak, zwiększony napływ takich zapytań obserwujemy od około dwóch lat. Zbyt mała liczba rodzin zastępczych w porównaniu do potrzeb, to już problem ogólnokrajowy. O ile my w Gdańsku jeszcze sobie radzimy, to w innych miejscowościach, szczególnie małych, może być z tym bardzo trudno. Tym bardziej, że przepisy nie zezwalają umieszczać w placówkach opiekuńczo-wychowawczych małych dzieci do 10. roku życia, a nowe przepisy obniżą ten pułap do sódmego roku życia. Małe dzieci powinny więc trafiać wyłącznie do rodzinnej pieczy zastępczej. Zresztą dla wszystkich dzieci, niezależnie od wieku, które nie mogą pozostać w swojej naturalnej rodzinie, najlepszym miejscem jest po prostu inna rodzinna i chociażby z tego względu rodziny zastępcze zawsze będą potrzebne. W ostatnich 10 latach liczba naszych rodzin zawodowych wzrosła czterokrotnie, najdłużej pracujące rodziny są z nami od ponad 15 lat. To najlepiej świadczy o tym, że ta praca przynosi wiele radości, a nawet małe postępy dzieci dają ogromną satysfakcję i motywują do pomocy kolejnym potrzebującym dzieciom.

Dzień otwarty w MOPR

Zostań rodzicem zastępczym

MOPR organizuje dzień otwarty dla osób zainteresowanych rodzicielstwem zastępczym. Odbędzie się on w środę, 25 września w MOPR przy ul. Leczkowa 1A w Gdańsku w godzinach 8-18. Specjaliści Wydziału Pieczy Zastępczej MOPR dyżurować będą w sali konferencyjnej na parterze budynku. Będzie można dowiedzieć się wszystkiego o tym, jak założyć zastępczą rodzinę zawodową lub rodzinny dom dziecka. Specjaliści odpowiedzą m.in. na pytania o predyspozycje kandydatów, udzielane rodzinom zastępczym wsparcie finansowe i niefinansowe. Powiedzą o szkoleniach i warunkach formalnych, jakie trzeba spełnić. Można także zadzwonić - numer tel.: 58 347 82 68 lub 58 347 82 77 oraz końcówka 78.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie