Agencja Nieruchomości Rolnych umorzyła dług Krokowej i Żukowa

Piotr Niemkiewicz
Ponad 100 tys. zł - tyle udało się zaoszczędzić gminie Krokowa. Samorząd nie będzie musiał oddawać pieniędzy, których domagała się Agencja Nieruchomości Rolnych. ANR argumentowała, że gminy ziemię sprzedawały niezgodnie z wcześniejszą umową. Cieszyć się też może Żukowo, które na tej samej zasadzie "zarobiło" 700 tys. zł.

Agencja w latach 90. poprzedniego wieku przekazywała gminom tereny pod inwestycje komunalne, np. pod boiska czy urządzenia do obsługi sieci wodociągowej. Tymczasem samorządy przekazywały je dalej, wcale nie wykorzystując ich zgodnie z wytycznymi ANR.

Tak było m.in. na terenie dwóch gmin powiatu puckiego. Gmina Krokowa sprzedała swoją ziemię prywatnym inwestorom, a sąsiedzi z gminy Puck byłym pracownikom Państwowych Gospodarstw Rolnych. Gdy w Krokowej urzędnicy dowiedzieli się, że trzeba będzie wysupłać z gminnej kasy 117 tys. zł, zaczęło się przekopywanie przepisów.

- Naszym zdaniem agencja od początku nie miała racji, bo od momentu sprzedaży terenów upłynęła ponad dekada, więc sprawa się przedawniła - wyjaśnia Henryk Doering, wójt gminy Krokowa. - Według nas nie mogło być innego rozwiązania tej sprawy.
Na te same argumenty powołała się gmina Żukowo.

- Przedstawiliśmy agencji nasze stanowisko i urzędnicy odstąpili od żądania zapłaty - mówi Lucyna Cybula, skarbnik gminy Żukowo. Jednak nie wszyscy samorządowcy na Pomorzu mają podobne powody do zadowolenia.

Wciąż o swoje walczy gmina Puck. Od tej największej pomorskiej gminy rolniczej agencja zażądała nieco ponad milion zł. Tu sytuacja jest o tyle ciekawa, że gmina umorzyła zaległości firmy, której tereny wcześniej przejęła właśnie... ANR.

Wójt Tadeusz Puszkarczuk wciąż nie jest skłonny do oddawania pieniędzy. - Nic nie zapłaciliśmy - mówi samorządowiec. - I nie zamierzamy.

Urzędnicy napisali odwołanie i teraz czekają na odpowiedź ANR. A jeśli agencja nie przychyli się do stanowiska gminy?

- Będziemy się odwoływać do skutku - zapewnia wójt. - Obojętnie, ile czasu to zajmie.
W gm. Skarszewy za tereny o powierzchni prawie 20 ha ANR chce 4,6 mln zł. Jednak władze Skarszew zaznaczają, że mają pismo byłego dyrektora gdańskiego oddziału ANR, Michała Kubacha. Według niego, w razie przejęcia przez gminę od ANR dróg oraz hydroforni w Obozinie i Mirowie nie będzie żadnych roszczeń agencji.

ANR zaproponowała podpisanie porozumienia umożliwiającego rozłożenie należności na raty. Burmistrz jednak wystąpił do agencji o odstąpienie od zwrotu pieniędzy. - Aktualnie sprawa znajduje się w trakcie rozpatrywania - informuje Włodzimierz Olszewski, dyrektor gdańskiego oddziału ANR.
W gminie wciąż czekają na odpowiedź.

- Wysłaliśmy pisma do premiera, ministrów finansów i rolnictwa, podkreślając, że czujemy się w tej sprawie oszukani - mówi Dariusz Skalski, burmistrz Skarszew.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie