Agatka z krainy bajek

    Agatka z krainy bajek

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Jednym marzy się lalka Chou-Chou, innym - pływanie z delfinami albo spacer z Królewną Śnieżką. O dziecięcych fantazjach i dobrych wróżkach, które pomagają je spełniać, pisze Irena Łaszyn
    Pierwszą marzycielką była Karolina, chora na nowotwór. Gdy zrobiło się całkiem źle, wyjawiła, że chciałaby zobaczyć jeszcze jedną wiosnę. Ale w Polsce padał śnieg i ściskał mróz, na zmianę aury się nie zanosiło. I wtedy pojawił się pomysł, by pokazać dziewczynie Londyn, który chciała zobaczyć równie mocno jak wiosnę, bo tam zima kończy się szybciej. Nad Tamizą nie było śniegu, mżył prawie ciepły deszcz, a Big Ben wybijał godziny jak na filmach.

    Karolina zwiedziła Buckingham Palace i Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud, pojechała do Liverpoolu, zjadła kolację z bramkarzem Jerzym Dudkiem. Aż zasłabła, odwieźli ją do szpitala. Wiedziała, że to już, ale wydawała się szczęśliwa. Patrz, córcia, powiedziała jej mama, świtało, gdy cię rodziłam i świta, gdy odchodzisz. Ci, którzy tam byli, twierdzą, że Karolina się uśmiechnęła, zanim zgasła.

    - To był dla nas szok i lekcja pokory - przyznaje Patrycja Wróbel z warszawskiej Fundacji "Dziecięca Fantazja", która od pięciu lat pomaga marzenia spełniać. Marzeń są tysiące, do tej pory udało się uszczęśliwić ponad 900 dzieci.

    - Czasami trzeba się spieszyć - nie ukrywa Patrycja. - Gdy wiem, że zostało mało czasu, potrafię gryźć, drapać i stawać na głowie.

    "Ich" dzieci mają nowotwory, mukowiscydozę, rdzeniowy zanik mięśni i parę innych chorób. Mają też ułańską fantazję, która potrafi uleczyć smutki. Według Patrycji, marzenia dzieci z Pomorskiego są szczególnie odlotowe. Bywa, że sięgają gwiazd.

    Chora na białaczkę dziewczynka chciała teleskop, by oglądać wieczorne niebo. Inna poprosiła o konia, którego mogłaby dosiadać. Jeszcze inna, z nowotworem, wyznała, że marzy się jej koncert zespołu Linkin Park. Był więc teleskop, był koń i była specjalna przesyłka z Ameryki. Członkowie zespołu nagrali dwuczęściowy film: W pierwszej opowiadali o swoich planach i życzyli młodej fance powrotu do zdrowia, w drugiej - zamieścili nagranie z koncertu, z dedykacją i jej ulubioną piosenką "In The End", której refren "wykrzyczała" publiczność, by szybciej dotarł do Polski. To nagranie, dzięki Fundacji "Dziecięca Fantazja", dziewczyna mogła obejrzeć w gdańskim kinie Helikon. A po trzech latach, gdy Linkin Park przyjechał do Chorzowa, wysłuchała koncertu na żywo, bo dostała zaproszenie.

    Patrycja twierdzi, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli człowiek bardzo czegoś pragnie, choroba odchodzi w kąt.
    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo