Adam Marciniak, kapitan Arki Gdynia, po porażce z Cracovią zapowiada pełną mobilizację zespołu w kolejnych meczach

sz
Przemysław Świderski
Adam Marciniak, kapitan Arki Gdynia, dzieli się swoimi spostrzeżeniami po przegranym spotkaniu z Cracovią.

Jak możesz skomentować przebieg meczu z Cracovią?

Przede wszystkim szkoda straconych punktów. Bardzo chcieliśmy wygrać u siebie na inaugurację. W skrócie można powiedzieć, że pierwsza połowa była w naszym wykonaniu dobra. Mieliśmy sytuacje, po których powinniśmy strzelić gola. Niestety straciliśmy bramkę na 0:1 po niefortunnym rzucie wolnym. Druga połowa była już dużo słabsza w naszym wykonaniu. Pogubiliśmy się taktycznie i nie wiem, czy to wynikało z naszej, wielkiej chęci wyrównania i poszliśmy na „hurra”, czy też może zabrakło nam sił. Nie ulega jednak wątpliwości, że zagraliśmy dużo słabiej.

Dlaczego druga połowa wyglądała w wykonaniu Arki znacznie gorzej?

Czekamy na analizę i zobaczymy, co powie nam na ten temat trener. Natomiast powiedziałem już na początku, że druga połowa była dużo słabsza przede wszystkim taktycznie. Jakie były tego dokładnie przyczyny i dlaczego tak to wyglądało, będziemy zastanawiać się w tygodniu.

Grałeś przeciwko Cracovii w nietypowej roli prawego obrońcy. Jak czułeś się na boisku?

Wynikało to z faktu, że w nocy, tuż przed meczem, rozchorował się Mateusz Młyński. Trener musiał więc poszukać innego rozwiązania, jeśli chodzi o obsadę pozycji młodzieżowca. Postawił na Kubę Wawszczyka. W związku z tym mi przypadła rola prawego obrońcy. Wiadomo, że najlepiej czuję się na lewej stronie defensywy. Nie zamierzam jednak urządzać jakiś grymasów i wybierać sobie miejsca na boisku. Każdy zawodnik z naszej, 25-osobowej kadry musi grać na tej pozycji, na której widzi go trener i robić to, o czym on zadecyduje. Nawet, jeśli przyjdzie niektórym usiąść na ławce rezerwowych, czy trybunach, to każdy ma obowiązek poświęcać się dla drużyny. Tylko to się liczy.

Najbliższe trzy mecze będą dla Arki „tylko” bardzo ważne, czy też już wręcz decydujące o utrzymaniu?

Zostało jeszcze szesnaście spotkań. Każde z nich jest tak samo ważne. Przed nami szesnaście finałów i właśnie tak musimy do tych spotkań podchodzić. Nie możemy dzielić spotkań na ważne i mniej ważne. Wszystkie są istotne, a w naszej sytuacji do każdego musimy podchodzić jak do meczu o mistrzostwo świata.

Ile potrwa rowerowy boom?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie