Abp Tadeusz Wojda napisał list do księży archidiecezji gdańskiej. Ks. Świeżyński: prawda wciąż nie została wypowiedziana

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Komentarze po liście arcybiskupa Wojdy do księży. Karolina Misztal
Abp. Tadeusz Wojda w liście do księży archidiecezji gdańskiej przyznaje, że w wśród nich pojawiły się pomówienia i oskarżenia. Zaleca modlitwę o jedność. Ks. Adam Świeżyński odpowiadając hierarsze twierdzi, że arcybiskup nie ustosunkował się konkretnie do bolesnych spraw i że „prawda wciąż nie została wypowiedziana”. Justyna Zorn z grupy świeckich katolików przyznaje, że ma mieszane uczucia dotyczące listu abp. Wojdy.

Metropolita gdański skierował list do gdańskich duchownych z okazji święta Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana. Uroczystość, jak wskazał, jest okazją, żeby zastanowić się nad darem kapłaństwa. Przyznał, że wspólnota księży i świeckich wymaga duchowej odnowy, bo m.in. wzajemne pomówienia i oskarżenia zburzyły jej jedność.

„(…) wybrzmiała też potrzeba duchowej odnowy wiernych świeckich i naszej archidiecezjalnej wspólnoty kapłańskiej, w której, z różnych przyczyn, pojawiły się także nieporozumienia, a nawet wzajemne pomówienia i oskarżenia, które zburzyły jej wewnętrzny pokój i podważyły w niektórych wypadkach wzajemne zaufanie. To osłabiło nasze wzajemne relacje i kapłańską jedność, a tym samym wiarygodność naszego głoszenia Jezusa Chrystusa” - napisał arcybiskup do księży.

Dalej można przeczytać w liście: "Niech światło przyniesione przez Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego pomoże nam pozbyć się emocji, różnych masek i szyldów, pod którymi łatwiej jest demonstrować siebie jako lepszego od innych."

Protest przed Katedrą Oliwską podczas ingresu arcybiskupa Ta...

Arcybiskup zarządził, aby uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa była również dniem modlitwy o jedność gdańskich księży. Tego dnia duchowni mają m.in. adorować Najświętszy Sakrament, a także dokonać rachunku sumienia i przeprosić Boga za ewentualne nieprawidłowości. Księża mają też odmówić modlitwy i odnowić akt zawierzenia kapłańskiego.

Księża archidiecezji gdańskiej, do których zadzwoniliśmy, nie chcieli komentować listu arcybiskupa i odesłali nas do listu otwartego ks. Adama Świeżyńskiego, który – jak stwierdzili – jest w tej sprawie głosem części gdańskiego duchowieństwa.

Przypomnijmy, że ks. Adam Świeżyński to profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i były prorektor Gdańskiego Seminarium Duchownego. Kilka lat temu wstawił się za duchownymi, którzy zarzucili byłemu metropolicie abp. Sławojowi Leszkowi Głódziowi psychiczne znęcanie się i niegodne zachowanie. Wielu prominentnych duchownych zarzuciło tym księżom, że mówią nieprawdę i rozbijają Kościół. Pod koniec marca papież ukarał abp. Głódzia m.in. za niewłaściwe zarządzanie archidiecezją.

Ksiądz Świeżyński wraz z grupą księży spotkał się z nowym metropolitą abp. Wojdą w połowie maja. Wówczas zrodził się pomysł, aby nowy ordynariusz wydał list do gdańskich duchownych. Miał on być formą, jak twierdzi ks. Świeżyński, zajęcia stanowiska wobec sytuacji, w jakiej znalazła się archidiecezja po decyzji Stolicy Apostolskiej w sprawie abp. Głódzia. List spowodował reakcję ks. Świeżyńskiego, który odpowiedział arcybiskupowi.

Ksiądz Świeżyński w swoim liście otwartym do metropolity stwierdza, że hierarcha lakonicznie odniósł się do nieporozumień, pomówień i oskarżeń. Wyraził też wątpliwości dotyczące słów abp. Wojdy o maskach i szyldach.

„Kto zatem, według Księdza Arcybiskupa, jest tym, który „nosi maski i szyldy”, „demonstruje siebie jako lepszego od innych”, „pomawia”? Tego nie dowiaduję się, czytając treść listu, bo w liście tym nie zostało to wprost powiedziane. A brak ten wprowadza niepokojącą dwuznaczność, która zamiast niwelować, pogłębia istniejący podział. (…) Bez spotkania i rozmowy z człowiekiem, duchownym czy świeckim, wobec którego mamy dług wynikający z naszej niewłaściwej postawy wobec niego, nie można oczekiwać, że odbudowana zostanie wspólnota czy to kapłańska czy szerzej diecezjalna, oparta na zaufaniu, otwartości i współpracy w duchu jedności” – twierdzi ks. Świeżyński.

Według niego, szczera modlitwa jest potrzebna, ale nie wystarcza do osiągnięcia pojednania. Konieczne jest, jak pisze, wezwanie do konkretnego czynu i podjęcie adekwatnych działań. A przede wszystkim jasna informacja o nieprawidłowościach.

„Dla mnie najbardziej niepokojące jest to, że w liście Księdza Arcybiskupa nie odnalazłem konkretnego nazwania i jednoznacznego ustosunkowania się do bolesnych spraw, o których poinformowaliśmy w czasie naszego spotkania i o których niewątpliwie posiada Ksiądz Arcybiskup wiedzę także z wielu innych źródeł. Prawda wciąż nie została wypowiedziana. (…) Pobożna i biblijna frazeologia listu, odwołująca się w wielu miejscach do postulowanej jedności, nie zmienia faktu, że tej jedności nie ma i nie uda się jej stworzyć, o ile nadal pozostaniemy „głusi, milczący i ślepi” - pisze ks. Świeżyński.

Twierdzi też, że wspólnota archidiecezji jest w sytuacji głębokiego podziału, braku zrozumienia, zaufania i wypierania faktycznego stanu rzeczy. Zaapelował o powołanie specjalistów, którzy mogliby pomóc uporać się tymi problemami.

“Nie chodzi więc o to, aby się pozbyć emocji (czyli w praktyce jedynie je zagłuszyć) przy pomocy kolejnego odmówionego różańca czy koronki, zyskując pseudo-duchowy spokój. One są zadaniem do przepracowania, a do tego potrzeba odpowiednich środków, których dostarcza nie modlitwa, lecz odpowiednie narzędzia psychologiczne i psychoterapeutyczne oraz mądre i dojrzałe kierownictwo duchowe” - czytamy w liście.

Mieszane uczucia wobec listu mają też świeccy katolicy, którzy protestowali przeciwko abp. Głódziowi. Według nich, to dobrze, że w ogóle list się pojawił, ale on nie rozwiązuje problemu.

- To nadal jest próba zamiatania problemu pod dywan. W archidiecezji są tak głębokie podziały, że sama modlitwa, aczkolwiek ważna, ich nie zniweluje. Potrzeba czegoś więcej, szerszego pomysłu naprawczego. Nie rozumiem, dlaczego arcybiskup obawia się nazwania po imieniu tego, co się wydarzyło. W komunikacie nuncjatury przecież jest mowa o tym, że abp. Głodź dopuścił się zaniedbań w zarządzaniu diecezją. Sprawa jest więc jasna. Mam wrażenie, że arcybiskup nie jest w stanie jednoznacznie ustosunkować się do tej sprawy. Czytając jego list odnoszę wrażenie, że te osoby, które mówiły głośno o nieprawidłowościach, też są winne podziałowi we wspólnocie. To jest moralnie i psychologicznie nie na miejscu. To by znaczyło, że księża, którzy odważyli się powiedzieć o swoich krzywdach, też są winni podziałowi – mówi Justyna Zorn, która należy do grupy świeckich katolików.

Świeccy katolicy spotkali się z arcybiskupem Wojdą i biskupami pomocniczymi kilka dni temu. Na razie do publicznej wiadomości nie przekazują, jak przebiegło spotkanie i o czym rozmawiali.

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie