6-latki nie trafią do szkoły

J. Surażyńska/E. Okoniewska
To, co cieszy rodziców, martwi nauczycieli i urzędników. W szkołach szykuje się rewolucja. Najpierw przygotowywano je do przyjęcia 6-latków. Teraz jest obawa, jak sobie poradzą bez nich.

Wszystko wskazuje na to, że od września 2016 roku sześciolatki nie będą musiały obowiązkowo pójść do szkoły. Dla większości rodziców to dobra wiadomość. Kiedy reforma edukacji weszła w życie, protestom nie było końca. Teraz - jak zapowiada rząd - to rodzice będą mogli zdecydować, czy ich dziecko trafi do szkoły, czy zostanie w przedszkolu. Obowiązek szkolny będzie dotyczył wyłącznie dzieci siedmioletnich. Obietnica bardzo podoba się rodzicom maluchów. Cieszą się, że będą mieli wybór.

- Poprzedni system, w którym to siedmiolatki rozpoczynały naukę w szkole, działał bardzo dobrze - mówi Anna, matka 6-letniego Kacpra. - To był prawdziwy skandal, że poprzednia władza wbrew woli społeczeństwa zdecydowała się na poważne zmiany. To rodzice najlepiej znają dzieci i wiedzą, czy są one gotowe, by wcześniej pójść do szkoły. Każdy powinien mieć taki wybór.

To, co cieszy rodziców, wzbudza wiele obaw wśród urzędników. Poprzednia reforma wymagała od nich wielu działań, by przygotować w szkołach miejsca dla sześciolatków.

- Propozycja powrotu 6-latków do przedszkoli rodzi bardzo wiele obaw - mówi Alicja Kirstein, dyrektor Biura Obsługi Placówek Oświatowych w Urzędzie Miasta w Kościerzynie. - Dotąd wszystkie działania podejmowane przez nasz samorząd zmierzały do zapewnienia prawie 400 miejsc w szkołach w klasach pierwszych, dla dzieci uczęszczających obecnie do oddziałów zerowych. Wstępnie planowaliśmy uruchomienie 15 pierwszych klas. Oznaczało to miejsca pracy dla co najmniej takiej samej liczby nauczycieli. Bardzo trudno jest oszacować, ilu rodziców zdecyduje się posłać dzieci do szkoły, a ilu pozostawić je w przedszkolu. Do czasu zakończenia rekrutacji liczby te będą wielką niewiadomą. Pewni możemy być wyłącznie siedmiolatków (prawie 80 uczniów), którzy na podstawie odroczenia uczęszczali do oddziałów zerowych. Obawiam się, że w roku 2016/2017 w pierwszych klasach zapanują pustki, natomiast w przedszkolach będzie zgoła odmiennie. W części z nich zrobi się bardzo tłoczno, bo to właśnie tam będą trafiać dzieci, które nie pójdą do pierwszych klas. Niestety, zmiana uderzy też najprawdopodobniej w nauczycieli. W szkołach będzie mniej uczniów i dlatego dla części z nich może zabraknąć pracy.

- Bezpośrednią konsekwencją zmiany będzie też zmniejszenie subwencji oświatowej - mówi Alicja Kirstein. - Mniej pierwszoklasistów oznaczać będzie dla samorządu mniej pieniędzy. Wzrosną natomiast kwoty przeznaczone przez samorząd na dotacje do przedszkoli. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie poznamy szczegóły zmian i będziemy mogli podjąć konkretne działania zmierzające do przygotowania się do kolejnego roku szkolnego. Powrót 6-latków do przedszkoli oraz likwidacja gimnazjów i utworzenie ośmioletnich szkół podstawowych spowodują zmianę podstaw programowych dla poszczególnych etapów nauczania. Wymuszą na samorządach dokonanie głębokich zmian organizacyjnych szkół i przedszkoli.

ZDANIEM EKSPERTÓW
Opinie ekspertów wykazywały, że u badanych dzieci, które nie osiągnęły wystarczającej gotowości do rozpoczęcia obowiązku szkolnego, często obserwowano nieprawidłową wymowę, niski poziom umiejętności słuchowych (m.in. dokonywania analizy i syntezy głoskowej) oraz obniżoną sprawność grafomotoryczną. U wielu dzieci (zwłaszcza urodzonych w drugiej połowie roku) widoczna była także niedojrzałość emocjonalno-motywacyjna przejawiająca się trudnościami w skupieniu uwagi, małą wytrwałością w działaniu, szybko następującym zniechęceniem, nadruchliwością, nieśmiałością, płaczliwością itp.

Podstawową konsekwencją wczesnego pójścia do szkoły są niepowodzenia edukacyjne, na ich podłożu może pojawić się wiele innych wtórnych problemów w sferze emocjonalnej, motywacyjnej, a także społecznej. Dziecko może unikać wysiłku, szybko zniechęcać się trudnościami, wycofywać się z wykonywania poleceń czy niechętnie podchodzić do odrabiania zadań domowych, a nawet szukać pretekstu, aby nie pójść do szkoły. Zbyt silne emocje towarzyszące sytuacji szkolnej mogą skutkować pojawianiem się objawów somatycznych, takich jak bóle brzucha, głowy, biegunki, ale również zwiększać pobudliwość dziecka i wywoływać zachowania agresywne np. wobec rówieśników.

Jak podkreślają eksperci, sam wiek metrykalny dziecka nie jest tak istotny, jak poziom jego rozwoju, dojrzałość emocjonalna, motywacyjna i społeczna oraz poziom umiejętności i wiedzy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie