67 rocznica wyzwolenia KL Stutthof: Byli więźniowie mówią do młodego pokolenia

Tomasz Chudzyński
Grupa byłych więźniów KL Stutthof 67 lat po wyzwoleniu niemieckiego obozu zagłady
Grupa byłych więźniów KL Stutthof 67 lat po wyzwoleniu niemieckiego obozu zagłady Tomasz Chudzyński
Tragiczne wspomnienia i łzy, ale również pozytywne emocje towarzyszyły byłym więźniom niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof w czasie uroczystości 67 rocznicy wyzwolenia. Obchody odbyły się w sobotę pod pomnikiem Walki i Męczeństwa w Muzeum Stutthof w Sztutowie.

- Przekazujemy młodym pokoleniom idee wolności, umiłowania ojczyzny, pracy i rozwoju - mówiła pod Pomnikiem Walki i Męczeństwa była więźniarka Barbara Głusik. - Walczcie o pokój, bądźcie dumni z naszej historii. Barbara Głusik przyznała, że to wiara pomogła jej przetrwać gehennę nazistowskiego obozu śmierci. - Po kryjomu słuchaliśmy pieśni, której słowa brzmiały: "Wiem, że przyjdzie kiedyś dzień wolności". To nas hartowało, dodawało sił. Zło nie zwyciężyło, a system zagłady zrodzony z nienawiści musiał upaść - mówiła była więźniarka.

Co wiedziano o obozie Stutthof podczas okupacji niemieckiej?

Dyrektor Muzeum Stutthof, Piotr Tarnowski podkreślił, że to byli więźniowie Stutthofu są prawdziwymi gospodarzami uroczystości. - Dziękujemy więźniom za lekcję bohaterstwa, jakiej udzielili pokoleniom młodych Polaków - mówił Tarnowski. - Oni są prawdziwymi bohaterami, którym trzeba oddawać cześć.

Przypomnijmy, niemiecki obóz koncentracyjny Stutthof został zajęty przez pododdziały Armii Czerwonej, rankiem 9 maja 1945 r. Wyzwolona została jednak tylko grupka 120, najbardziej schorowanych, więźniów. Wcześniej Niemcy (od stycznia do kwietnia 1945 r.) ewakuowali kilkadziesiąt tysięcy więźniów. Mieli dotrzeć drogą morską i lądową do Niemiec (tam mieli nadal być wykorzystywani jako niewolnicza siła robocza i eksterminowani). Był to jeden z najtragiczniejszych epizodów w historii KL Stutthof. W tzw. Marszu Śmierci pod koniec stycznia 1945 r., w ciągu 11 dni zginęło 4,5 tys. ludzi.

50. rocznica powstania Muzeum Stutthof. Wyścig o miejsce pamięci

- Przeżyłam Marsz Śmierci dzięki pomocy angielskich i francuskich jeńców wojennych - mówi Teresa Piątek, bojowniczka Armii Krajowej, ps. Terespol. - Uciekłam z kolumny, a oni załatwili mi cywilne ubranie, które włożyłam po zdjęciu obozowego pasiaka. Byłam silna, miałam naście lat, ale do przeżycia potrzeba było dużo szczęścia. Ja je miałam.

Obchody wyzwolenia poprzedziły kilkudniowe uroczystości związane z przypadającym w tym roku 50-leciem Muzeum Stutthof. Odbyła się m.in. konferencja naukowa, wernisaż nowej wystawy. Obchody zakończyło wspólne zdjęcie byłych więźniów.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotr
Chylę głowę przed Nimi, w obozie zginął moj Dziadek w 1940r. a mój Ojcieci jego brat w kwietniu 1940 zostali przeniesieni do Sachsenhausen .Byli mieszkańcami WMG.
J
Jazz
... mojego ojca zginal w wieku 22 lat w marszu smierci , a trafil do obozu za kupienie pary skarpetek , ktore pozniej okazaly sie wojskowymi - niemieckimi . Nawet nie wiadomo gdzie zostal pochowany . Straszna tragedia , ktora dosiegnela tyle tysiecy niewinnych ludzi .
Dodaj ogłoszenie