65 lat temu został zwodowany Sołdek. Historia statku - pływającego muzeum [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Jacek Sieński
Parowiec Sołdek pod pełną parą PZM Szczecin
6 listopada 1948 roku z pochylni Stoczni Gdańskiej został zwodowany Sołdek - pierwszy statek handlowy, zbudowany w Polsce., w dziewiczy rejs, z Gdańska do Szczecina, wypłynął 22 października następnego roku. Ten zabytkowy parowiec dzisiaj jest pływającym oddziałem Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Cumuje przy nabrzeżu wyspy Ołowianka.

Niewiele brakowało, aby po 1476 podróżach odbytych w ciągu ponad 31 lat, Sołdek trafił do stoczni złomowej. Podzieliłby los jego siostrzanych statków, z serii rudo węglowców złomowanych w latach w latach 1978-1979. Przed pocięciem na żyletki parowiec uratowali entuzjaści dziejów polskiego okrętownictwa, żeglugi i muzealnictwa morskiego.

Ostatni rejs z ładunkiem 2200 ton węgla ze Szczecina do duńskiego portu Odensee Sołdek odbył w grudniu 1980 roku. Po jego zakończeniu Ryszard Karger, wtedy dyrektor Polskiej Żeglugi Morskiej w Szczecinie, pod której flagą armatorską pływał parowiec, przychylił się do postulowanego zachowania dla przyszłych pokoleń tego najstarszego statku i zarazem ostatniego z napędem parowym, w polskiej flocie handlowej.

Ostatecznie 30 grudnia opuszczono na nim banderę i przekazano przedstawicielom Muzeum Narodowego w Szczecinie. Miał on cumować przy Wałach Chrobrego w Szczecinie i pełnić funkcję pływającego muzeum polskiej floty oraz przemysłu okrętowego.

Szczecińskie muzeum nie kwapiło się jednak do opieki. Sołdek niszczał w porcie, narażony na szabrowanie. Parowiec ocalał dzięki decyzji Przemysława Smolarka, ówczesnego dyrektora CMM w Gdańsku oraz zgodzie Ministerstwa Kultury i Sztuki na przejęcie go przez gdańskie muzeum.

Sołdka przeholowano do Gdańska 13 kwietnia 1981 roku. Jednocześnie powołano komitet obywatelski do opieki nad statkiem, któremu przewodniczył prof. Jerzy Doerffer z Politechniki Gdańskiej, jeden z konstruktorów statku i światowy autorytet w dziedzinie budownictwa okrętowego. W 1984 roku komitet przekształcono w Towarzystwo Przyjaciół Statku-Muzeum Sołdek, którego prezesem jest obecnie prof. Bolesław Mazurkiewicz z Politechniki Gdańskiej.

Muzeum na wodzie

- Już w 1978 roku nasze muzeum przedstawiło Zjednoczeniu Przemysłu Okrętowego propozycję wspólnego zabezpieczenia Sołdka w Gdańsku - wspomina Jerzy Litwin, dyrektor CMM. - Widziano dla niego miejsce w specjalnie zbudowanej niecce dokowej w Kanale Na Stępce, tak by wraz z odbudowanymi spichlerzami na wyspie Ołowianka powstał jeden duży kompleks muzealny.

Remont i przystosowanie Sołdka do funkcji pływającego muzeum zaczęło się w sierpniu 1984 roku. W trakcie prac stoczniowych przywrócono mu wygląd z początków pływania, choć nie dało się jednak odtworzyć dokładnie wszystkich elementów.

W ładowniach nr 3 i 4 dobudowano pomosty, żeby powiększyć powierzchnię wystawienniczą. Roboty remontowe objęły także wyłączenie niepotrzebnych już systemów okrętowych i przygotowanie do zwiedzania maszynowni z bunkrami, czyli zasobniami węgla do opalania kotłów parowych oraz pomieszczeń w nadbudówkach.

Na drewnianym mostku odnowiono stanowisko sterowe z kołem sterowym, telegrafem maszynowym, rurami głosowym i urządzeniami nawigacyjnymi.

Uroczyste otwarcie statku dla zwiedzających odbyło się 17 lipca 1985 roku. Zacumowano go wówczas przy nabrzeżu Motławy, przy ul. Wartkiej. Dopiero po odbudowie nabrzeża i spichlerzy CMM na Ołowiance został tam przeholowany i zacumowany na stałe.

Nazwa za normę

Duży popyt na polski węgiel w krajach zachodnioeuropejskich i skandynawskich spowodował, że w 1946 roku firma Żegluga Polska SA zamówiła w Stoczni Gdańskiej serię sześciu masowych statków parowych, przeznaczonych do przewożenia węgla i rudy.

Kontrakt podpisano 17 sierpnia 1946 roku. Ale eksploatacją parowców miała zajmować się firma Gdynia – Ameryka Linie Żeglugowe w Gdyni. Stępkę pod kadłub prototypowego parowego masowca B-30 położono 3 kwietnia 1948 roku. W latach 1949-1954 stocznia zbudowała w sumie 29 podobnych rudo węglowców, z których większość, bo 24 trafiły do byłego ZSRR. Projekt koncepcyjny statku B - 30 opracował zespół inż. Henryka Giełdzika, a dokumentację warsztatową francuska stocznia Normand. Budową statku kierował inż. Doerffer.
Sołdek miał konstrukcję mieszaną - nitowany kadłub i zespawane nadbudówki. Wynikało to z niedostatku wykwalifikowanych spawaczy i braku odpowiedniego doświadczenia stoczni w wykonywaniu spawanych konstrukcji okrętowych.

Budowa kadłuba i wyposażanie pierwszego rudo węglowca trwała aż 42 miesiące. Podczas wodowania nadano mi nazwę Sołdek, od nazwiska trasera Stanisława Sołdka, przodownika pracy, co było zgodne z ideologią komunistyczną.

Aktu chrztu dokonała Helena Sołdek, żona przodownika. Jak pisano wtedy w "Dzienniku Bałtyckim", między kwietniem a czerwcem 1948 roku, w stoczni przekroczenia norm produkcyjnych dochodziły do 183 procent. Sołdek wykonywał nawet po 206 procent normy.

Katorżnicza praca

W latach 50. ubiegłego stulecia Sołdek należał na najnowocześniejszych polskich statków. Choć na początku trapiły go liczne awarie. Kapitanowie i marynarze chwalili Sołdka za dzielność morską, manewrowość i cichą żeglugę, bo nie słyszeli głośnego dudnienia silnika spalinowego, a tylko szum fal i wody opływającej kadłub.

Również warunki życia załóg były nieporównywalne lepsze niż na starych parowcach i motorowcach, jakie pływały pod polska banderą w pierwszych latach powojennych. Dopiero z czasem, gdy nasza flota handlowa powiększyła się o nowoczesne statki motorowe, standard bytowy marynarzy na starzejących się rudo-węglowcach zaczął znacznie odstawać od nowych warunków, jakie stwarzały pojedyncze kabiny dla marynarzy czy klimatyzacja pomieszczeń załogowych.

Janusz Kabza, absolwent Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni, który zaokrętował na Sołdka w 1960 roku jako palacz, tak pamięta swoje pływanie na nim: "Wytrzymałem tylko miesiąc. To była katorżnicza praca. Było nas trzech palaczy, trzech pomocników i smarownik. Co pół godziny ogromnymi szuflami wrzucało się węgiel na ruszt. Całe dłonie miałem w pęcherzach. W dodatku było gorąco jak w piekle, przy drzwiczkach nawet 70 stopni Celsjusza."

– To był mój pierwszy kapitański statek - wspomina kpt. ż. w. Andrzej Huza. - Jego dowództwo objąłem w kwietniu 1966 roku. Pływałem na nim półtora roku z węglem na trasie Szczecin – Kopenhaga. Przeładunki robiono błyskawicznie, postoje trwały bardzo krótko. Warunki socjalne na tym statku były już dość siermiężne, miał dwu i czteroosobowe kabiny. Ale był to też statek cichy i dzielny.

Statek muzeum Sołdek w liczbach:

  • Statek ma długość 87 m, szerokość - 12,3 m i zanurzenie - 5,3 m
  • Napęd główny - 4 - cylindrowa maszyna parowa systemu Lentza o mocy 1300 KM (956 kW) produkcji huty ZUT Zgoda w Świętochłowicach
  • Parowiec osiągał prędkość - do 10 węzłów (ok. 18 km / godz.)
  • Załoga liczyła 28 osób
  • Nośność statku wynosiła 2540 ton
  • Do zbudowania kadłuba i nadbudówek wykorzystano 900 ton blach stalowych i około 300 tys. nitów
  • W ciągu 31 lat i 65 dni eksploatacji statek przewiózł łącznie ponad 3,5 mln ton węgła i rudy
  • Sołdek zawijał do 65 portów leżących nad Bałtykiem, Morzem Północnym i Kanałem La Manche
Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mazowsze

Sołdek to duma naszych stoczniowców ,hutników ,konstruktorów i zniszczonej Polski przez zbrodnicze Niemcy..Dobrze ,ze statek w końcu został muzeum. ach te 300 000 nitów robi wrażenie ,jak będę w Gdańsku odwiedzę te Muzeum.

Dodaj ogłoszenie