60 Sekund Biznesu: Pojawiają się obawy, że robotyzacja może zabrać nam pracę. Ekspert: Takiej prostej zależności tutaj nie ma

Maciej Badowski
Maciej Badowski

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Na koniec 2018 roku w Polsce pracowały 13632 roboty przemysłowe, z czego 39 proc. z nich funkcjonowało w branży motoryzacyjnej. Z robotów korzysta 6 proc. polskich przedsiębiorstw, a tylko w 2018 r. ich liczba wzrosła o 17,5 proc.

- Robotyzacja jest trendem globalnym. Coraz więcej firm na świecie inwestuje w roboty i dostawy robotów, również w Polsce widać szybki przyrost liczby robotów, natomiast wciąż jesteśmy w ogonie Europy, jeżeli chodzi o to, ile tych robotów jest w poszczególnych branżach, jak i całej gospodarce- tłumaczy w rozmowie z AIP Ignacy Święcicki, kierownik Zespołu Gospodarki Cyfrowej Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

W Polsce na 10 tys. pracowników w przetwórstwie przemysłowym przypadają 42 roboty. Przegrywamy z europejskim liderem, Niemcami (338 robotów), z Czechami (135) oraz Węgrami (84). W latach 2010-2018 nie odstawaliśmy natomiast od sąsiadów pod względem rocznej dynamiki przyrostu robotów. U nas wyniosła ona 19 proc., podczas gdy w Czechach 18,7 proc., a na Słowacji 19,5 proc. Wyraźnie prześcigają nas w regionie tylko Węgrzy (25,2 proc.).

Robotyzacja powinna być niezbędnym elementem strategii rozwojowej przedsiębiorstw na najbliższe lata. Do jej wdrażania zmuszą nas zarówno czynniki demograficzne i technologiczne, jak i rosnące koszty pracy oraz konieczność nadrobienia dystansu do liderów gospodarczych. 83 proc. firm, które zdecydowały się na taki ruch w ostatnich latach, zwiększyło skalę produkcji. Ponadto 67 proc. zauważyło spadek kosztów produkcji, a 33 proc. z nich zaczęło zwiększać sprzedaż za granicę - wynika z raportu PIE „Drogi do przemysłu 4.0. Robotyzacja na świecie i lekcje dla Polski”.

- Pojawiają się obawy, że robotyzacja może zabrać nam pracę. Nam się wydaje i patrząc na badania z innych krajów, że takiej prostej zależności tutaj nie ma. Są badania zrobione dla Niemiec, czyli najbardziej zrobotyzowanej gospodarki w Europie, z których wynika, że chociażby w branży motoryzacyjnej przyrost liczby robotów nie spowodował spadku zatrudnienia. Owszem, nowe osoby wchodzące na rynek pracy szukały zatrudnienia w innych gałęziach gospodarki. Natomiast dla pracowników, którzy już są zatrudnieni, właściwie tego efektu negatywnego nie było - podsumowuje ekspert.

Materiał oryginalny: 60 Sekund Biznesu: Pojawiają się obawy, że robotyzacja może zabrać nam pracę. Ekspert: Takiej prostej zależności tutaj nie ma - Strefa Biznesu

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

to nie są obawy to od kilkunastu lat jest rzeczywistość. 30-40 lat temu to była siermięga teraz są już bezzałogowe całe fabryki. dlatego rządy krajów przez palce patrzą na zastępy pośredników, wręcz swoimi ustawami zmuszają do pośredniczenia między wytwórcą a konsumentem, do absurdalnie nieekonomicznych rozwiązań by ludzie cokolwiek robili za grosze. inaczej już w tej chwili ponad 1/3 prawie połowa powinna być na zasiłku. ale przyjdzie kryska na Matyska i wtedy poleje się krew bogaczy i politycznych sługusów. tak niewydolny niesprawiedliwy, zbrodniczy system już dawno powinien zakończyć istnienie, dlatego tak agresywnie prano mózgi ludziom i niszczono socjalizm wmawiając całe zło temu systemowi kiedy tak jak z żelazną kurtyną - to kapitalistyczni demokraci od setek lat prowadzili zbrodniczą działalność w imię zarobku bandytów, zwykłych bandziorów, gangsterów mafiozów.

A
Anka

Czyli jednak zmniejszyła się liczba etatów, bo pomimo zwiększenia produkcji, zmian w produkcji nikogo nowego się nie zatrudnia. Liczba pracowników jest ograniczona do minimum. Później ustala wynagrodzenie podstawowe i ludzie będą siedzieć w domu. A jak wiadomo bez pracy człowiekowi głupoty do głowy przychodzą, bo nie ma celu.

Dodaj ogłoszenie