„30 lat Samorządu Terytorialnego”. Wojciech Szczurek: Mówię jak psychoterapeuta? To też czasem nasza rola [ROZMOWA]

Ryszarda Wojciechowska
Wojciech Szczurek: - Samorząd to nie jest prezydent czy urzędnicy. Tylko wspólnota, mieszkańcy archiwum PP
Ta wspólnotowość najbardziej się nam udała. To się dzisiaj materializuje na naszych oczach. Wspólnota żyje, działa i pomaga sobie - mówi prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, kolejny bohater naszego cyklu „30 lat Samorządu Terytorialnego”

NASZ CYKL: 30 LAT SAMORZĄDU

- Po ludzku zapytam o nastrój. Bo dzisiaj od tego zaczyna się rozmowy.​​
- Nastrój mam dobry. Ale tylko dlatego, że jestem bardzo mocno skupiony. To czas wielkiej mobilizacji, kiedy najważniejsza jest uważność w podejmowaniu decyzji, tak aby były mądre, skuteczne i nie szkodziły.​​

- Ale samorządowcy poza walką z koronawirusem toczą też bój z wirusem w polityce. Bo PiS prze do organizacji wyborów w maju. Pan, zawsze zdystansowany wobec wielkiej polityki, teraz znalazł się w grupie buntowników...​​
- Bo uczciwość każe mi powiedzieć, że z powodów etycznych nie wolno, a z powodów technicznych nie da się przeprowadzić wyborów w majowym terminie. Nie godzę się na deptanie zdrowia, życia i demokracji. ​​

- Dlaczego?​​
- Od kilku tygodni skupiamy się na tym, żeby mieszkańcy byli jak najbezpieczniejsi i żeby miasto w czasie pandemii w miarę funkcjonowało. Namawiamy mieszkańców do tego, żeby zostali w domach, unikali kontaktów. I teraz mielibyśmy narażać ich zdrowie i życie, wymuszając na nich udział w przygotowaniu wyborów? Nie wyobrażam sobie tego. ​​

- Pan delikatnie mówi o wątpliwościach, ale PiS ich nie ma. Wybory 10 maja powinny się odbyć - powtarzają politycy tej partii z uporem maniaka. ​​
- Przecież w ten sposób wysyła się do ludzi sprzeczne i niebezpieczne komunikaty. Nie wiem, czy część wyborców, słysząc te zapewnienia rządzących o terminie majowym wyborów, nie pomyśli: - a może to zagrożenie koronawirusem, o którym się tyle mówi, jest trochę przesadzone? ​​

Czytaj także

- Marszałek Ryszard Terlecki straszy samorządowców komisarzami. Jest pan przygotowany na komisarza w Gdyni?​​
- W mojej pracy trzeba być na wszystko przygotowanym.

- Burmistrz Kęt ostro odpowiada marszałkowi: - Nie pan mi dał „stanowisko” i nie pan mi je odbierze...​​
- Będę pracował tak długo, jak długo będę mógł się troszczyć o bezpieczeństwo mieszkańców i pracowników urzędu. ​

Czytaj także

- A może powszechne, korespondencyjne głosowanie, świeży pomysł, który zrodził się w PiS jest dobre? Ale czy to ma oznaczać obowiązek czy prawo?​​
- Dla pewnej części wyborców to będzie alternatywa, żeby nie wyjść z domu. Ale cała wyborcza machina, z komisjami, lokalami wyborczymi będzie się przecież kręciła. Nie wiem, czy wprowadzanie w tak szczególnym czasie absolutnie innych mechanizmów wyborczych będzie się cieszyło zaufaniem Polaków.

Czytaj także

[b- ]Co się panu nie podoba w tym, jak rząd walczy z epidemią?​​[/b]
- Nie zamierzam mówić, że tylko my nie byliśmy przygotowani na taką epidemię. Bo tak było w wielu krajach. Nie tylko my nie przygotowaliśmy dla służby zdrowia odpowiedniej liczby respiratorów czy odzieży ochronnej. Ale może panią zaskoczę, bo uważam, że wiele tych ograniczeń i zakazów wprowadzonych przez rząd uważam za bardzo dobry pomysł. Powiem więcej, w Gdyni wprowadzaliśmy niektóre obostrzenia szybciej, niż to robił rząd. Jestem w stałym kontakcie z ekspertami, którzy nam doradzają i powtarzają, że podstawową sprawą w walce z wirusem jest ograniczenie kontaktów. Że mamy namawiać ludzi do tego, żeby nie wychodzili z domu, bo wtedy jest szansa na to, że służba zdrowia wytrzyma to poważne uderzenie. ​Mógłbym ustawić się w roli krytyka i mówić, że za mało robi się testów, że to jest także obszar rządowego zaniechania. Ale dla mnie większym teraz niebezpieczeństwem jest to parcie do majowych wyborów. Wiem jedno, temat wyborów zakłóca budowanie takiego pozytywnego przekazu, że w trudnych momentach w historii, odkładamy spory i polityczne napięcia, żeby razem walczyć, jak teraz z niewidzialnym wrogiem. ​​

- Prawie 80 procent ankietowanych też mówi, że maj to nie najlepszy czas na wybory. O co chodzi rządzącym?​​
- O to, żeby wykorzystać ten moment dla reelekcji swojego kandydata Andrzeja Dudy. To jest czytelne. ​​

Czytaj także

- Jakie głosy płyną od mieszkańców Gdyni? Na co się skarżą?​​
- Zajmujemy się takim życiem przyziemnym mieszkańców. Ale też budujemy z nimi klimat solidarności społecznej. Serce rośnie, kiedy się widzi, jak ludzie się uaktywniają, jak sąsiad pomaga sąsiadowi, mieszkańcy medykom. To jest takie polskie, że my w trudnych czasach potrafimy w sobie wykrzesać tyle dobrej energii. Pojawiają się też nowe wyzwania jak edukacja on-line. Z jednej strony mamy świadomość, że taka nauka to sytuacja bardzo stresująca dla uczniów, nauczycieli i rodziców. Ale z drugiej widać jak wzajemnie uczymy się tych nowych metod edukacyjnych. My staramy się tworzyć platformy edukacyjne, na których można się podzielić różnymi metodami działania. Budujemy nowe narzędzia, które to wspomagają. Kupujemy komputery tym dzieciom, które ich nie mają. Nie znam człowieka, który teraz nie czuje lęku, niepokoju. Ale powtarzam, że coś, co wydaje się nam paraliżujące, można przekuć w pozytywną energię. ​​

- Mówi pan jak psychoterapeuta.​​
- To też czasami nasza rola.​​

- Ale ludzie żyją również lękiem - co po epidemii? Czy będzie do czego wracać? Czy firmy nie upadną?​​
- Od pierwszych dni tego kryzysu podejmujemy działania, które mają wspierać naszych przedsiębiorców. Przyjęliśmy nasz projekt zwolnienia z czynszów w lokalach miejskich dla osób prowadzących działalność gospodarczą, które teraz mają finansowe problemy. Przesuwany terminy opłat podatków lokalnych itd. Pracujemy nad kolejnymi rozwiązaniami, bo podzielam pogląd, że równie bolesne jak uderzenie epidemii, może być też uderzenie po, w gospodarkę. Pierwszy front to walka o zdrowie i życie i to teraz jest najważniejsze, ale drugi front walki związany będzie z gospodarką, a trzeci z odbudowaniem relacji międzyludzkich. Bo tu też mogą być pewne emocjonalne spustoszenia, które trzeba będzie leczyć. Teraz mówimy, unikajcie innych i wielkich skupisk ludzi, ale przyjdzie czas, że do tych skupisk będziemy wracać. A to nie będzie takie łatwe.​​

- Jak wyglądają w tej chwili przygotowania do wyborów?​​
- Minister Szumowski zapowiedział, że w pierwszych dniach kwietnia przygotuje swoją opinię, czy te wybory da się przeprowadzić bezpiecznie. Ja wyrażam w tej chwili swoją opinię, nie jako lekarz, ani polityk, tylko jako obywatel, że nie da się stworzyć bezpiecznych warunków do przeprowadzenia wyborów w maju. I mam nadzieję, że ci, którzy o tym myślą, mają świadomość jaką odpowiedzialność za ludzi biorą na swoje barki. I że decyzja będzie jedna - odroczone wybory. ​​

- Widzę, że jest pan optymistą.​​
- Zawsze...​​

- Ale parcie rządzących do tych wyborów jest równie wielkie jak pana optymizm. ​​
- To prawda. Jestem jednak przekonany, że nikt na siebie nie weźmie tego ryzyka. ​​

- Co wynika z tych rozmów jakie prowadzi pan z ekspertami? Na co musimy się przygotować?​​
- To będą jeszcze długie tygodnie walki z wirusem. Na początku padały optymistyczne prognozy, że w połowie kwietnia nastąpi przełom i sytuacja się zmieni. Ale dzisiaj wydaje się, że to będzie później. Ale nie odpowiem wprost kiedy, bo nikt z ekspertów nie potrafi na to odpowiedzieć. ​​

- Pan jest samorządowcem z 30-letnim stażem. To chyba w tej 30-letniej historii najtrudniejszy czas dla samorządów. ​​
- Przeżywaliśmy różne kryzysy - załamanie gospodarki morskiej, przemysłu stoczniowego, kilkunastoprocentowe bezrobocie, problemy społeczne i socjalne. Ale wtedy skupialiśmy się na walce z jednym, konkretnym problemem. Teraz jest inaczej. Gdyby mnie pani zapytała, co to jest samorząd, to odpowiem, że to nie jest prezydent, ratusz, rada miasta, czy urzędnicy. Tylko wspólnota, mieszkańcy, którzy się samoorganizują. I to ta wspólnotowość najbardziej się nam udała. To się dzisiaj materializuje na naszych oczach. Wspólnota żyje, działa i pomaga sobie. ​​

- Czy po koronawirusie będziemy inni? Czy czegoś nas ta pandemia nauczy? Czy może Polak zawsze już będzie mądry po szkodzie?​​
- Świat nie będzie taki sam, ale nie potrafię sobie wyobrazić, jak szybko damy się przekonać do tego, żeby się tak tłumnie spotykać w przestrzeniach publicznych, jak to robiliśmy jeszcze do niedawna. ​Z czasem poczujemy się bezpiecznie, będzie szczepionka, pojawią się lekarstwa, ale psychiczny proces wychodzenia z tej pandemii potrwa nie krócej, niż sama pandemia. Mam nadzieję, że nauczymy się też tego, że państwo musi mieć sprzęt medyczny i nie tylko na takie nadzwyczajne sytuacje. Ale zostaną też elementy pozytywne, jak zdalna praca, której co prawda musimy się jeszcze uczyć, ale która w różnych obszarach może zmienić charakter działania. To, co się dzieje teraz w edukacji, to budowanie programów indywidualnego nauczania, wykorzystywanie technologii, spowoduje, że nasz świat się zmieni pod wpływem tego doświadczenia, na lepsze.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Teleporada w jeden dzień?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie