24. Festiwal Szekspirowski potrwa do 28.11.2020 r. w formule online. Prof. Jerzy Limon: Na tę myśl aż mi ciarki w światłowodach przechodzą

Gabriela Pewińska
Gabriela Pewińska
Król Lear w reż. Anny Augustynowicz, koprodukcja Teatru im. Modrzejewskiej w Legnicy i Teatru im. J. Kochanowskiego w Opolu – Nurt główny
Król Lear w reż. Anny Augustynowicz, koprodukcja Teatru im. Modrzejewskiej w Legnicy i Teatru im. J. Kochanowskiego w Opolu – Nurt główny mat prasowe.
– Dla mnie, jako dyrektora teatru, widownia bez widzów jest to co najmniej przykre doświadczenie. Nasz pandemiczny festiwal nazwaliśmy roboczo Shakestream, bo też wiele wydarzeń – choć wystawionych na szekspirowskiej scenie – dotrze do widzów zgromadzonych przed ekranami komputerów w streamingowej formule – mówi prof. Jerzy Limon, dyrektor Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego.

Jak co roku, tak i teraz, wygłosi Pan orędzie na rozpoczęcie 24. Festiwalu Szekspirowskiego. Ciekawe, co Pan powie tym razem?

Po prostu: Zapraszam na niecodzienny festiwal.

Tylko tyle? Myślałam, że może będzie to coś w stylu: „Zwłaszcza dziś, w czasach powszechnego zwątpienia, zagubienia i gasnących nadziei, nie znajdziemy lepszego przewodnika niż William Szekspir”. Tak przynajmniej uważają twórcy warszawskiego przedstawienia „Henryk V”, spektakl zainauguruje tegoroczny Festiwal Szekspirowski ...online.

Szekspir w czasie pandemii... Na temat zarazy mistrz ze Stratfordu, w zasadzie, nie pisze nic. Było to zapewne zbyt dlań przerażające doświadczenie, by temat wprowadzać na scenę. Nie ma ani jednej sztuki, w której zaraza byłaby siłą napędową, by stanowiła o akcji scenicznej. Kwestia zbyt okrutna, by w ogóle jej tykać.

Nasz pandemiczny festiwal nazwaliśmy roboczo Shakestream, bo też wiele wydarzeń – choć wystawionych na szekspirowskiej scenie – dotrze do widzów zgromadzonych przed ekranami komputerów w streamingowej formule.

A jeszcze w kwietniu mówił Pan, że teatr przez Internet to jak seks przez Internet.

Tak, bo z jednej strony odczuwamy satysfakcję, że jakąś namiastkę teatru jednak damy ludziom, z drugiej jest jednak przekonanie, że teatr przy pustej widowni to sprzeczność. Ale poza brakiem widzów, wszystko będzie jak zawsze, spektakle, spotkania z twórcami, dyskusje. Wszystko, tyle że nie w teatrze, a online: na tę myśl aż mi ciarki w światłowodach przechodzą.

Szekspir to jest literatura na te czasy?

Jego przyjaciel, także dramatopisarz, Ben Jonson, w epitafium poświęconym Szekspirowi napisał, że ów nie był dla swego czasu tylko po wsze czasy. Coś w tym jest, bo wystawia się go w tysiącach inscenizacji każdego roku na całym świecie, i to nawet w czasie pandemii.

U Szekspira nie ma widzenia świata, które teraz dołowałoby nas jeszcze bardziej. Miewa, oczywiście, rozmaite wątpliwości dotyczące bytu, zaświatów, życia wiecznego i tym podobnych kwestii, stawia wiele pytań, na które nie ma odpowiedzi, ale też znajdujemy u niego przeświadczenie o tym, że etyka, zasady moralne, nie są arbitralnie stworzone przez system, Kościół czy państwo, tylko są prawem natury.

To natura, której częścią jest człowiek, sprawia, że potrafimy odróżnić dobro od zła. A czasy zarazy wyzwalają w ludziach rozmaite namiętności i perwersje.

Dzisiaj jeszcze może tego tak bardzo nie odczuwamy, ale już widać, jak politycy za łby się biorą, zamiast jednoczyć się i działać we wspólnej sprawie. Widzimy, jak kwestie polityczne powodują, że nagle odrzuca się ofertę wsparcia finansowego z Europy. To są niezrozumiałe decyzje, ale też nie chcę dawać tu wykładu na temat polityki, tylko uzmysłowić, jak działa czas zarazy, kryzysów.

A jeszcze nie weszliśmy w zapaść gorszego rodzaju, gdy zaczną się braki żywności, wody, elektryczności! Przecież i to może się wydarzyć. W tekstach o tym, jak wyglądała zaraza w innych epokach, w średniowieczu czy renesansie, wyraźnie widać, jakie w tym czasie demony ujawniły się w ludziach. Agresja, a zwłaszcza szukanie winnych, bo przecież wszystkiego nie można było zwalać na karę boską, winnych szukało się pośród obcych. Czyli na przykład wśród Cyganów albo Żydów, których oskarżało się o celowe zarażanie chrześcijan. Pierwsze pogromy średniowiecznej Europy związane są właśnie z zarazą. Prawdopodobnie, gdyby dziś epidemia dotknęła dzieci, stopień napięcia wzrósłby niebotycznie.

Jak pisze tłumacz „Henryka V” Piotr Kamiński: „Jeszcze zatęsknimy za wzniosłością...”

Na pewno... Szekspir był przekonany, że etyka wyróżnia człowieka od zwierząt. Nie tylko to, że myśli i mówi, ale też to, że ma zasady moralne, które respektuje. Słowo „bestia” pojawia się wielokrotnie w jego dramatach. Oznacza człowieka, który właśnie nie respektuje etyki. W to Szekspir wierzył dogłębnie. Ale też w to, że tragizm naszego bytu jest łagodzony przez dobre cechy. Nawet w złych ludziach Szekspir każe nam widzieć pozytywy.

Tak, Szekspir, jak widać, jest na każde czasy, potrafi rozweselić i skłonić do zadumy nad życiem.

Przemijanie jest ważnym motywem, choćby w „Hamlecie”, mnóstwo tu elementów związanych z marnością życia, gnicie, robaki, niepewność tego, co po śmierci, czaszka i grób.

Czasem zdarzało nam się narzekać na to, co twórcy wyprawiają z Szekspirem. Ale grania do pustej widowni nie wymyślił nikt.

Mam nadzieję, że ten koszmar minie. Granie przy pustej widowni jest przeżyciem. Dla mnie, jako dyrektora teatru, widownia bez widzów jest to co najmniej przykre doświadczenie.

Prawdziwy SzekspirOFF.

Jak powiedziałem: ciarki w światłowodach. Ale cieszę się, że chociaż w tej formule pokażemy widzom ciekawe przedstawienia. Bo i jest z czego wybierać.

Co do interpretacji Szekspira... Często teksty proste, by nie powiedzieć banalne, o fabułach komediowych wręcz, potrafią w określonych okolicznościach wytworzyć znaczenia nieprzewidywalne, to kontekst decyduje o tym, jaka jest wymowa dzieła.

Podobnie jest z Szekspirem, w „Juliuszu Cezarze” na przykład, mamy przecież zamach stanu powodowany pobudkami obywatelskimi: spiskowcy mordują Cezara za to, że podejrzewają, iż chce wprowadzić dyktaturę. To dobry przykład na to, jak pozornie prosty tekst, może zaistnieć w obiegu społecznym, w kontekstach zbliżonych, do tego co się działo w Rzymie, przed narodzeniem Chrystusa.

Ale w czasach Szekspira takich znaczeń „Juliusz Cezar” nie miał. Za to „Ryszarda II” wystawiono w przeddzień rewolty hrabiego Essexa, który chciał obalić rządy królowej Elżbiety, a tam jest scena detronizacji monarchy i to z dobrym skutkiem dla kraju. I w takim kontekście sztuka nabrała unikatowych znaczeń, choć rewolcie zanadto nie pomogła. Jednak Essex świadomie użył teatru jako medium komunikacji (gazet jeszcze nie było). Ludzi nie porwał, a głowę stracił.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie