10 powodów, dla których Gdańsk powinien zdobyć tytuł ESK 2016

Tomasz RozwadowskiZaktualizowano 
Atrakcjami turystycznymi Gdańska są także ludzie tu mieszkający i to niekoniecznie ci znani
Atrakcjami turystycznymi Gdańska są także ludzie tu mieszkający i to niekoniecznie ci znani Grzegorz Mehring
We wtorek, 21 czerwca, o godz. 16 ogłoszona zostanie decyzja, które z kandydujących polskich miast otrzyma, do spółki z jednym miastem hiszpańskim, tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Jaki będzie werdykt, taki będzie. Gdańszczanie (przynajmniej ich większość) bardzo chcieliby, by był pomyślny dla nas. I uważają, że istnieje wiele powodów, dla których Gdańsk powinien pokonać konkurentów - Wrocław, Katowice, Warszawę i Lublin. Te powody postanowiliśmy zgrupować na liście, której wszystkie pozycje są równorzędne. Poniżej dziesięć głównych powodów.

1. Otwartość

- Łączy się ściśle z wielokulturowością tego miasta - twierdzi Katarzyna Burakowska, szefowa klubu Winda w Gdańsku Wrzeszczu. - W wymieszaniu etnicznym, religijnym i społecznym można znaleźć źródło otwartości na różne sposoby życia, sposoby myślenia, różne poglądy i sposoby patrzenia na rzeczywistość. Do pewnego stopnia łączy się to z odwiecznym kosmopolityzmem Gdańska, ale to coś więcej niż kosmopolityzm. Otwartość sprawia, że bardzo łatwo poczuć się gdańszczaninem. Sama jestem gdańszczanką w pierwszym pokoleniu, jedną z tysięcy osób, które kiedyś przyjechały tu na studia i zostały na stałe, a czuję się lokalną patriotką.

Europejska Stolica Kultury 2016. Jest szansa?

2. Muzykalność

- Gdańsk, szerzej, Trójmiasto, to kolebka polskiego rock'n'rolla - przypomina Michał Piotrowski z Urzędu Miejskiego w Gdańsku. - Ale nie tylko. Również tu odbył się pierwszy festiwal jazzowy w Polsce, a później rodziły się kolejne ważne nurty muzyczne - od alternatywy, Bielizna, Deadlock, Szelest Spadających Papierków, przez yass, aż po to, co dzieje się obecnie, choćby zespoły skupione wokół Karola Schwartza i Nasiono Records.

3. Awangardowość

Gdańsk ma tradycje niezależnego i nowoczesnego myślenia, ciągłego poszerzania granic - ocenia Paweł Końjo Konnak, poeta i showman. - Kiedyś byli Heweliusz, Fahrenheit, Schopenhauer, a w czasach po II wojnie światowej Gdańsk stał się tyglem awangardy. Jeszcze w czasach stalinowskich grany był tu jazz, tu zaczął się rock'n'roll, powstał genialny teatrzyk Bim-Bom. Bardzo wcześnie pojawiły się zespoły i kultura punkowa, silne było podziemie artystyczne lat 80. z Totartem. Podobnie było w polityce, do swoistej awangardy można zaliczyć Wolne Związki Zawodowe, potem Solidarność, zupełnie odlotowy był ruch anarchistyczny lat 80.

4. Magiczność

- To nie jest miejsce zwykłe - podkreśla Edyta Petelska, radna Gdańska Siedlec. - Splatają się tu losy wielu narodów, a konkretnie niepoliczalnie wielu rodzin. Może dlatego łatwo poczuć się, jakby tu się było zawsze, dopiero przyjeżdżając do Gdańska. Łatwo tu znaleźć miejsca ciekawe, zagadkowe, promieniujące jakąś szczególną energią.

5. Wybrzeżowość

- Mnie drażni to ciągłe powoływanie się na mit solidarnościowy - zwierza się Jacek Staniszewski, wykładowca gdańskiej ASP. - Nie mówię, że nie jest prawdziwy, ale dla mnie Gdańsk i Trójmiasto to luz, świeże powietrze i to realne, i to mentalne. Mało kto zwraca uwagę na pierwiastek ekologiczny, a my przecież żyjemy w pięknym miejscu, nad morzem, otoczeni lasami. Tu można spędzić miło czas, także poza tak zwaną kulturą i tak zwanymi atrakcjami turystycznymi. Zresztą u nas bardzo często zdarza się tak, że to tymi atrakcjami turystycznymi są ludzie tu mieszkający i to niekoniecznie znani. Tak te wiatry morskie działają.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

6. Wolność

- Nasze miasto było tyglem, w którym wrzało i z którego wychodziły nowe idee i wartości - naukowe, kulturalne, społeczne czy religijne - ekscytuje się Michał Piotrowski. - Nikt tu nikogo nie krytykował za przekonania czy poglądy. A zatem, wolność i kulturę mamy głęboko we krwi. Może było tak dlatego, że Gdańsk był zawsze oknem na świat, co ważne - szeroko otwartym oknem. Jak się siedzi przy oknie, to zawsze więcej i lepiej widać. I w historii najnowszej (czyli za komuny) też. Jak mawia mój kolega: to myśmy pierwsi w tym kraju nosili dżinsy, jedli banany i słuchali płyt, które z szerokiego świata przywozili w marynarskich workach ojcowie i wujowie.

7. Pacyfizm

- Wszystko, co się w Gdańsku udawało, udawało się dzięki pokojowemu usposobieniu większości mieszkańców - teoretyzuje Końjo. - Wspominałem już o trójmiejskich anarchistach, przyczynili się do tego, że od kilku lat nie mamy już przymusowej służby wojskowej. To też nasz wkład dziejowy.
8. Silne środowiska artystyczne
- W dziedzinach, które są mi bliskie, czyli w jazzie, teatrach tańca, teatrach offowych, widzę siłę tutejszych środowisk artystycznych - mówi Katarzyna Burakowska. - Są liczne, kreatywne, wielopokoleniowe. Wśród muzyków to widać na poziomie takich gestów, jak pożyczenie nut czy kabli, ale to podejście istnieje i w innych grupach. Ludzie się wspierają, poziom rywalizacji jest znacznie niższy od średniej krajowej.

9. Ekspresja

- W Gdańsku, w Trójmieście wiele rzeczy zrobiono po raz pierwszy - dodaje Jacek Staniszewski - Pierwszy w kraju, czasami pierwszy na świecie. Tak się stało po prostu z potrzeby czystej ekspresji. Te odkrycia idą później w świat, czasami przypisywane innym - nie robimy z tego żadnego problemu. Powinniśmy stać się Europejską Stolicą Kultury, bo po prostu zapracowaliśmy na to sobie. Zresztą bez wysiłku specjalnego.

10. Bonusy

- Niby przyjeżdżasz do Gdańska, a dostajesz jeszcze Gdynię i Sopot - pointuje Edyta Petelska. - Te dwa mniejsze miasta są dla gości premią dodaną do Gdańska. Każda z części Trójmiasta ma swój klimat, swoje cechy i uzupełnia się z pozostałymi. Kulturowo Trójmiasto to całość, dla wielu mieszkańców to oczywiste. Tytuł będzie, jeśli zostanie przyznany, też dla wszystkich.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

polecane: Wyniki wyborów parlamentarnych 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
wolnościowiec z Gdańska

I proszę. Jaka to piękna niby idea szerzenia kultury w tym mieście. Wielkie hasła o wsparciu się tytułem ESK w odbudowie tkanki społecznej i kulturalnej Gdańska. Informacja z oficjalnej strony Gdańska:

"Prezydent Miasta Gdańska, jako organizator otartego konkursu ofert na realizację zadań projektu "Rewitalizacja Dolnego Miasta w Gdańsku" w oparciu o Załącznik nr 2 do Zarządzenia nr 485/11 Prezydent Miasta Gdańska z dnia 11.04.2011 §4 ust.3 informuje o odstąpieniu od organizacji konkursu.

Data publikacji: 22.06.2011 10:35"

o
obywatel Trójmiasta

5 powodów, dla których Gdańsk nie miał szans zdobyć tytułu ESK'16:

1. Brak OTWARTOŚCI - mieszkam w 3mieście prawie 20 lat i poznałem na własnej skórze wiele razy, że nie ma bardziej hermetycznej ekipy niż władze Gdańska; kolesiostwo, partyjniactwo, bezideowość, egoizm własnych interesików, wieczny bałagan organizacyjny, zawiść wobec kreatywnych miast sąsiedzkich - oto dzień powszedni władz Gdańska. Załatwienie czegoś w tutejszych urzędach to golgota! Pamiętacie powódź sprzed paru lat? Zaniechano w tamtym czasie remontu rozpadających się wałów, ale za to za te same pieniądze kupiono nikomu nie potrzebny, superwypasiony system do głosowania w budynku rady Miasta Gdańska. Otwartość w Gdańsku? Tak, o ile pozwala zarobić odpowiednim osobom.

2. Przereklamowana MUZYKALNOŚĆ - bo gdańskie środowisko muzyczne jest jeszcze bardziej hermetyczne niż władze tego miasta; zresztą zapraszam na koncerty orkiestry filharmonicznej w Gdańsku - lata świetlne dzielą ten zespół od choćby przyzwoitego poziomu krajowego; Akademia Muzyczna? co roku na ostatnim lub przedostatnim miejscu w Polsce; wszyscy pamiętają poza tym, jak jedyną oryginalną imprezę okołomuzyczną o ogólnopolskim zasięgu, czyli festiwal wideoklipu YACH FILM, władze Gdańska w atmosferze awantury chciały po prostu skasować.

3. Brak kontaktu z pojęciem AWANGARDOWOŚĆ - Gdańsk to zapuszczone miejsce na mapie sztuki nawet w kraju, a co dopiero dalej; czy w sztuce, czy w debacie publicznej sitwa władzy stawia tu na lokalne, miłe imprezki, które nikogo nie dotkną za bardzo, ale przede wszystkim które nikogo nie interesują.

4. MAGICZNOŚĆ jak w PRL-u: może i PRL był magiczny, ale to już odległa historia jednak; najbardziej magiczne miejsca w Gdańsku to dworzec centralny, trasa wylotowa na Pruszcz i dojazdy do obwodnicy; o jakiej magii tu mowa...? porównywanie dzisiejszego, zaściankowo-prowincjonalnego Gdańska z multikulturowym Gdańskiem sprzed wojny to żarty jakieś!

5. Odwrócenie się tyłem do reszty Trójmiasta i województwa, czyli antyWYBRZEŻOWOŚĆ Gdańska: ostatni przykład - tania i żałosna zarazem próba odebrania Kartuzom przez Gdańsk roli stolicy Kaszub; dalej - kompletny tumiwisizm biura ESK'16 w Gdańsku w kwestii pozyskania przychylności Sopotu, Gdyni czy innych miast do akcji promocyjnej ESK'16; p. Wicza-Pokojski et consortes sądzili, że wszyscy dookoła powinni przychodzić do nich i prosić o łaskę współpracy przy projekcie ESK'16; no i ostatnie lata zmarnowali po prostu na nicnierobieniu; parę razy dostawali publiczne sygnały, że może czas coś ruszyć, zmienić styl, wyjść do ludzi - nic, pustka, arogancja po prostu; a ostatnio komiczne outdoory po 3mieście, w których takie czy inne instytucje miały stawać po stronie kampanii ESK'16 (np. w Gdyni nigdy nie ukazała się nigdzie kampania "Gdynia wspiera starania Gdańska w sprawie ESK'16", za to powieszono tu outdoory "Stowarzyszenie A Ku Ku Sztuka [niewielkie środowisko z paroma skromnymi projekcikami] wspiera te starania bla, bla, bla...); a o ty, aby na fejsbuku poprosić mieszkańców 3miasta o udział promocyjny w kampanii ESK'16 przypomniano sobie bodaj 3 czy 4 dni temu! Z taką mentalnością, panie Wicza-Pokojski, o metropolitalnym charakterze tej kampanii mówić można jedynie w znaczeniu ironicznym.

Porażka, Panowie gdańscy wodzowie! Porażka na własne życzenie!

A
Adam

Na szczęście nie udało się - moglibyśmy nie dać rady udźwignąć tyle szczęścia na kredyt.

g
gda

Dzięki p.Adamowiczowi możemy wygrać w konkursie na ,,miasto o najwyższych opłatach komunalnych".
Dzięki innym nierobom z urzędu miasta mamy jeszcze szansę na ,,miasto najbrudniejsze " ewentualnie ,,miasto z największą liczbą rozbabranych inwestycji"

k
kk
A reszta - powtarzanych - argumentów sili się na to jacy to kiedyś byliśmy zajibiści i jak to fajnie było w harcerskich czasach. Za to dziś siedzimy, proszę państwa, w głębokiej dopie...
Ś
Śledź

Byłem częstym gościem we Wrocławiu, Warszawę także znam jak własną dziurawą kieszeń a Gdańsk darzę wielkim sentymentem. Z tych miast jedynie Gdańsk najbardziej kojarzy mi się z szeroko pojętą kulturą. Jeszcze jako bardzo młody chłopak często bywałem w Gdańsku na wakacjach. Zawsze było dla mnie tam cos interesującego. Włóczyłem się po starówce, zwiedzałem zabytki, bywałem na imprezach. Tak naprawdę to całe Trójmiasto powinno być jednym organizmem, jednym mega miastem występującym o to miano.
Gdyński skwer Kościuszki z keją i żaglowcami, ze zlotem żaglowców, z imprezami, z oceanarium, Sopot z amfiteatrem, molem sopockim, wieloma imprezami w tym niezapomnianym Non – Stopem, Gdańsk ze starówką, Muzeum Morskim, parkiem w Gdańsku Oliwie, Westerplatte, portem – to wszystko mam zatrzymane w swojej pamięci.
Mieszkańcy Trójmiasta powinni być dumni, że wiele osób lubi te miejsca.

Dawniej, bo nie wiem jak jest teraz, Gdańsk kojarzył mi się z miastem bardzo schludnym o wiele czystszym niż Warszawa. Być może są tam jakieś niedociągnięcia, ale na przestrzeni wielu lat Gdańsk, Sopot i Gdynia wspólnie prezentują się w naszej pamięci naprawdę okazale i godnie.
Żałuje tylko jednego. Stoczni.
Nie produkujemy już wspaniałych statków. Byłem kiedyś w stoczni w bardzo młodym wieku i miałem okazję dokładnie zwiedzić statek trawler bazę przetwórnię w trakcie zakończenia jego wyposażania w ostatnie elementy. Zwiedziłem go od zenzy aż po mostek kapitański. Byłem oczarowany i dumny, że Polacy potrafią zaprojektować i zbudować tak piękny statek. Oglądałem kajuty marynarzy, kajutę i salon kapitański, mostek, mesę z salą kinową, przetwórnię. Trwało to wiele, wiele godzin, bo mój krewny był jednym z budowniczych tego statku. Napatrzyłem się do woli. Teraz nie mogę się nadziwić jak ludzie zawiadujący tą stocznią i w niej pracujący mogli do tego dopuścić. Zaprzepaścili swoje własne dokonania. To nie rząd winien. To zarządy stoczni, ich marketing nie potrafili na rynkach światowych sprzedać naszych statków. Pracownicy zajmowali się niestety walką o lepsze jutro dla Polski, a sprawy stoczni zeszły na bok. Strajki nie polepszyły pozycji stoczni. Ja sam nie inwestowałbym w firmę, w której w każdej chwili produkcja mogłaby stanąć. Działacze polityczni, którzy po garbach stoczniowców wspięli się na najwyższe stołki w państwie - mam na myśli i obecnych PiSowców i obecnych POwców odwrócili się tyłkiem do morza i stoczni. Wielu z nich czmychnęło z wybrzeża do stolicy. Zadbali o swe brzuchy i stołki dla siebie i dla rodziny.

Teraz powinna przyjść pora spłaty długu. Powinni zrobić wszystko by pomóc przynajmniej Gdańskowi zdobyć ten zaszczytny tytuł.

j
jozef

adamowicza sukces to ze ma tyle mieszkan chanba dla gdanska bogaci sie na innych pytamy skad ma taka kase niby pozyczki a za jaki czas beda umorzone skandal gdansk przy takej wladzy nie dostanie ECK BRUD SMROD I UBUSTWO

w
wiocha gdansk

wygra gdy 100pkt uzyska szambo po d NOT-em

M
Monika

Nic sie miastu nie nalezy pod rzadami takiego prezydenta , robi sie na krola , chce robic metropolie , a lokatorzy mieszkan komunalnych niedlugo beda nocowac pod mostami . Do d... taki prezydent :-( .

Dodaj ogłoszenie