10 kwietnia zawyją syreny. Jedni poczują satysfakcję, inni upokorzenie [FELIETON]

Jarosław Zalesiński
Arkadiusz Dembiński
Udostępnij:
10 kwietnia 2016 roku o godzinie 8.41 zawyją syreny - na prośbę wojewody pomorskiego, który poprosił samorządy, by tak została uczczona 6 rocznica katastrofy smoleńskiej.

Taką samą prośbę wystosował wcześniej wojewoda zachodniopomorski. Jedni tej prośby posłuchali, choćby w Szczecinie, inni nie - np. w Koszalinie prezydent miasta, po konsultacjach na Facebooku, stwierdził, że skoro większość mieszkańców wypowiedziała się w nich „przeciwko”, to tej formy uczczenia rocznicy 10 kwietnia nie będzie.

Na Pomorzu natomiast nie usłyszałem o mieście, które by odmówiło uruchomienia syren. Moim zdaniem - to dobrze.

Czytaj więcej na ten temat: W całym województwie zawyją syreny w rocznicę katastrofy smoleńskiej

Myślę tak nie dlatego, że 6 rocznica miałaby - według mnie - takiego uhonorowania wymagać. Syreny zabrzmiały nad Polską w dniu katastrofy, a potem w jej pierwszą rocznicę. Jedno i drugie było naturalne. Dzisiaj czczenie ofiar tej katastrofy w taki sam sposób, w jaki co roku czcimy kolejne rocznice wybuchu II wojny i wybuchu Powstania Warszawskiego, tak naprawdę zaznacza jedynie to, że po raz pierwszy rocznica smoleńska obchodzona jest po politycznej zmianie warty.

Swego czasu kardynał Kazimierz Nycz przypomniał, że w Kościele katolickim żałobę celebruje się przez rok. W ten sposób pośrednio odniósł się do konfliktu o krzyż na Krakowskim Przedmieściu, wtedy gdy diecezja warszawska zdecydowała o przeniesieniu krzyża do kościoła św. Anny. Zrozumiałem ówczesne słowa kardynała Nycza tak, że przedłużanie ulicznych celebracji wokół krzyża nie było już formą żałoby. A przynajmniej - nie o nią głównie chodziło. Bo chodziło przecież głównie, to żadne odkrycie, o wyrażenie wielu innych uczuć i postaw: przekonania o braku prawdy na temat przyczyn katastrofy, przekonania o abdykacji polskiego państwa w tej sprawie - aż po przekonanie, że rządzący mają „krew na rękach” i muszą za to ponieść odpowiednią karę.

W prezydenckim tupolewie zginęło także kilku moich dobrych znajomych. Nigdy jednak nie podzielałem ani przekonań, ani emocji uczestników smoleńskich miesięcznic. Co więcej - dobrze rozumiałem wypowiadane przez niektórych członków rodzin ofiar słowa, że wobec tego „chocholego tańca na grobach” czują się bezradne i upokorzone. Dlaczego zatem mówię, że to dobrze, iż prośba nowego pomorskiego wojewody została przyjęta?

Przypuszczam, że wiele spośród tych osób, które uczestniczyły w smoleńskich miesięcznicach, także odczuwało przez te lata bezradność i upokorzenie. Syreny nad miastami będą dla nich sygnałem, że ten czas dla nich się skończył: państwo jest dzisiaj po ich stronie. Dobrze. Trzeba w tej bolesnej polskiej sprawie starać się o wzajemne zrozumienie dla przeżywanych emocji. Ci, którzy czuli się wykluczeni, mają dziś powody do lepszych uczuć. Pozostaje pytanie, czy sami nie będą teraz chcieli wykluczania tych, którzy myślą i odczuwają inaczej. Będziemy o tym wiedzieli w 7 rocznicę katastrofy.

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pacjenci to nie sa milosierni ludzie to jest niewierzacy narod ktory nie chce czcic bolesnej tragedi !
p
patient patient
Nie potrafimy sie różnić.
Ciągle konflikt i rywalizacja kojarzy się zwycięzca-pokonany, wyniesiony-poniżony, wszystko-nic, my-oni... "Zwycięzca" uzurpuje sobie prawo do omnipotencji i żąda podporządkowania w każdym aspekcie. I nie zalezy to od sztandarów. Taka jest u nas, po prostu, władza...
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie